5,49 €
Trzymający w napięciu od pierwszych stron kryminał społeczny, którego akcja toczy się we współczesnym Wrocławiu. W innych okolicznościach mieszkańcy miasta przygotowywaliby się do świętowania sylwestrowej nocy, ale tym razem będzie inaczej, ponieważ nieobliczalny psychopata atakuje dzieci.Nikt nie był w stanie przewidzieć, że nieudana próba uprowadzenia dziecka, przez tajemniczego sprawcę, który w sylwestrową noc próbował wedrzeć się do jednego z wrocławskich domostw, zapoczątkuje serię ataków. Niepokój i panika stopniowo opanowuje miasto, ponieważ zagrożone są wszystkie dzieci. Nad sprawą pracę rozpoczyna inspektor Rajmund Żak oraz jego koleżanka Marta Wrońska, ale trudno liczyć na powodzenie akcji skoro posterunkiem rządzi zbyt często zaglądający do kieliszka komisarz Grzegorczyk.Akcja kryminału z każdą stroną dynamicznie nabiera tempa. Mieszkańcy zdają się zniecierpliwieni, a policja bezradna. Możliwe, że nieocenione okaże się wsparcie Bolo, pomocnika inspektora Żaka, który nie zawsze działa zgodnie z prawem, tyle że Radosław Matusiak, dziennikarz "Głosu Wrocławia" swoimi artykułami zdaje się mniej lub bardziej świadomie pomagać sprawcy.
Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:
Veröffentlichungsjahr: 2017
Bartosz Abramowicz „Bestialski zabójca”
Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2016 Copyright © by Bartosz Abramowicz, 2016
Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie
może być reprodukowana, powielana i udostępniana w
jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.
Skład: Agnieszka Marzol
Projekt okładki: Robert Rumak
Zdjęcie okładki © Fotolia – blackday; Fotolia - Photocreo Bednarek
Autor zrezygnował z korekty profesjonalnej wydawnictwa
ISBN: 978-83-7900-653-3
Wydawnictwo Psychoskok sp. z o.o.
ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin
tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706
wydawnictwo.psychoskok.pl e-mail:[email protected]
Sylwestrowy wieczr. Starsza kobieta zauważyła tajemniczą postać schowaną się wkrzakach. Poziom jej lęku ursł tak wysoko, że zamiast interweniować to schowała się wdrugim pokoju. Było to otyle absurdalne, że to nie jej dom był obserwowany. Ludzie pod wpływem stresu zachowują się często dość dziwnie. Tajemnicza postać zagryzała wargę iczekała na rozwj sytuacji. Uzbrojona wnż iatrapę pistoletu glock była pewna, że wszystko pjdzie jak zpłatka. Spokojna willa miała dziś zostać okradziona. Nie zależało jej jednak na pieniądzach ibiżuterii, ale na dziecku. Pokj delikatnie oświetlała tylko mała lampka. Łżeczko stało naprzeciwko okna. Dziecko nie chciało zasnąć, wierciło się ipłakało. Wtedy do pokoju wszedł mężczyzna wśrednim wieku. Nucił dziecku jakąś piosenkę by wreszcie mogło spokojnie usnąć. Po paru minutach tak się właśnie stało. Dopiero teraz była szansa na atak. Słabo posługiwała się nożem, więc samo włożenie ostrza we framugę okna nie zdało egzaminu. Nerwowymi ruchami musiała obudzić mężczyznę, bowiem zaraz zjawił się wpokoju dziecka ipodbiegł do okna. Wystraszona natychmiast uciekła. Biegła szybko przez następne ulice, mimo, że nikt jej nie gonił. Nie panowała nad sobą, serce waliło jej jak dzwon apot spływał po ciele. Wreszcie przerwała maraton iszybko uspokoiła się widząc, że jest zupełnie sama. Oddech się unormował, ciało uspokoiło. Tym razem nie wyszło, jednak to nie koniec walki. Teraz celem było dotarcie do domu iwymyślenie planu b. Nie było to łatwe, bo właśnie zaczynała się wielka uliczna impreza sylwestrowa inajpierw musiała się wtopić wtłum. Emocje opadły. Teraz najważniejsze było zachować czujność ikoncentracje.
Ludzie pili alkohol iświętowali. Policja miała pełne ręce roboty. Dla nich sylwester nie istniał. Starszy posterunkowy Karol Lit patrolował właśnie uliczki wokolicach rynku. Był już doświadczonym policjantem iwiedział jak efektywnie działać wtak trudne dni. Teraz miał niestety inne problemy. Wgłowie siedziała mu tylko myśl oratowaniu małżeństwa, anie odurnych pijanych łachudrach, ktrym zależało tylko na tym, aby się nawalić. Po spacerze wrcił do auta iczekał na zgłoszenia. Modlił się jedynie oto żeby nie było dziś żadnych morderstw. Sprawdził broń. Dodawała mu odwagi ipewności siebie. Mimo, że zradia dudniły przeboje techno to nie dało się nie usłyszeć trzech nastolatek, ktre stanęły obok radiowozu ibez specjalnej krępacji zaczęły sikać na chodnik. Karol widząc stan owych dziewczyn pomyślał tylko otym jak beztroskie może być życie. Nawalą się, poznają nowych ludzi imilo spędzą czas. Nie to, co on. Problemy wdomu iryzykowna robota za nędzne grosze. Zczasem robiło się coraz zimniej aludzie zaczęli zachowywać się głośniej iagresywniej. Dostał więc polecenie, aby ruszyć dupę zsiedzenia izacząć patrolować okolice. Ztrudem wstał, założył rękawiczki iprzez parę minut zastanawiał się gdzie iść, żeby zbytnio nie dokładać sobie roboty. Ciągle miał wgłowie słowa żony przed wyjściem: Jasne, że zależało, ale chyba nie potrafił tego udowodnić. Jego przydatność wdomu stawała się podobna do przydatności wpracy. Nie wyglądało to za dobrze, nie mgł dziś popełnić kolejnego błędu. Doświadczenie policyjne ucieka, kiedy głowa jest pełna stresu izłych myśli.
