Dzielnica - Robert Wega - E-Book

Dzielnica E-Book

Robert Wega

0,0
5,99 €

oder
-100%
Sammeln Sie Punkte in unserem Gutscheinprogramm und kaufen Sie E-Books und Hörbücher mit bis zu 100% Rabatt.

Mehr erfahren.
Beschreibung

„Dzielnica” Roberta Wegi to polska powieść sensacyjno – kryminalna. Głównym bohaterem jest Robert Bondowski, z zamiłowania informatyk, mieszkający na jednym z polskich blokowisk. Miejsce to należy do jednych z najniebezpieczniejszych w mieście, również za sprawą pubu Rudolfa Nowotnego – handlarza narkotyków i sutenera. Na osiedlu grasują gangi pseudokibiców, utrudniających życie mieszkańców. Pewnej nocy w obrębie blokowisk zamordowana zostaje studentka. Okazuje się, że dziewczyna była prostytutką zmuszaną do nierządu przez lokalny gang. Robert przez przypadek znajduje torbę kobiety, wplątując się tym samym w wir niebezpiecznych zdarzeń z przestępcami. Poznaje też piękną Ukrainkę – Irinę, uwalniając ją z domu publicznego, w którym miała stać się luksusową kurtyzaną. W ratowaniu dziewczyny pomaga mu kolega z pracy, haker i specjalista od nowoczesnych technologii – Piter, dla którego porachunki z bandytami mają osobisty charakter. Sprawa staje się coraz bardziej poważna. Robert, tocząc zaciętą konfrontację z przestępcami, sam przekracza granice prawa, odkrywając coraz większe powiązania właściciela pubu z lokalną policją oraz z pewnym politykiem, który nie słynie z uczciwości. „Dzielnica” to mocno usadowiona w polskiej współczesności historia, w której czytelnik znajduje w zasadzie wszystko, co powinno być w tego typu literaturze. Gangsterskie porachunki, śmierć, krew, narkotyki, pościgi samochodowe, ale w tym brudnym i przerażającym świecie jest również miejsce na miłość...

Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:

EPUB

Veröffentlichungsjahr: 2014

Bewertungen
0,0
0
0
0
0
0
Mehr Informationen
Mehr Informationen
Legimi prüft nicht, ob Rezensionen von Nutzern stammen, die den betreffenden Titel tatsächlich gekauft oder gelesen/gehört haben. Wir entfernen aber gefälschte Rezensionen.



Robert Wega "Dzielnica"

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok sp. z o.o. 2014 Copyright © by Robert Wega, 2014

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Skład: Arkadiusz Woźniak INFOX e-booki Projekt okładki: Wydawnictwo Psychoskok Zdjęcie okładki: © Fotolia – pressmaster; Fotolia – Nick Martucci Korekta: Paweł Markowski

ISBN: 978-83-7900-272-6

Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. ul. Chopina 9, pok. 23, 62-507 Konin tel. (63) 242 02 02, kom. 665-955-131

Robert Wega
Dzielnica

Wydarzenia i miejsca przedstawione w niniejszej książce są fikcyjne.

Rozdział I

Sięgnąłem ręką pod siedzenie iwyjąłem torbę. Otworzyłem pudełko zGlockiem. Byłem wwojsku jakieś dwadzieścia lat temu, ale nie zapomniałem jak się obchodzić zbronią. Otworzyłem pudełko znabojami izaładowałem magazynek wtaki sposób, aby nie pozostawiać odcisków palców na łuskach. Przeładowałem broń iusłyszałem głuchy odgłos. Pocisk został wprowadzony do lufy. Zabezpieczyłem broń ipołożyłem obok na siedzeniu. Uruchomiłem ponownie silnik ipodjechałem wprost pod drzwi wejściowe. Obróciłem samochód tak, aby łatwo mi było wyjechać, kluczyki zostawiłem wstacyjce. Wyjąłem ztorby skaner nasłuchowy isprawdziłem czy działa, ustawiłem na służby ina razie wyciszyłem. Przy ucieczce mógł mi się przydać. Schowałem pistolet za pasek spodni, zapiąłem kurtkę, aby nie było go widać. Założyłem czapkę zdaszkiem. Przeżegnałem się iposzedłem wstronę pubu.

Kilka dni wcześniej…

Początek listopada wtym roku był naprawdę paskudny. Kilka dni temu przyszło spore ochłodzenie icały czas padał deszcz ze śniegiem. Siedziałem wfotelu przed telewizorem ipopijałem kolejnego drinka owinięty wkoc. Na zewnątrz była straszna zawierucha, myślałem, że okna wyfruną zframugami. Wtaką pogodę nic się człowiekowi nie chce, aszczególnie wstawać złóżka. Wtakich chwilach chciałoby się wygrzewać pod kocem zukochaną osobą. Niestety, żona odchodząc dwa lata temu zostawiła mi tylko kota, który teraz spał iwygrzewał moje kolana. Zastanawiałem się czy wstać iiść się umyć, czy wyłączyć telewizor izasnąć wfotelu. Moje rozważania przerwał telefon, który leżał na stole więc itak musiałem po niego wstać. Dzwoniła mama zinformacją, że wokolicy grasuje jakiś bandyta iżebym włączył telewizor, bo znaleziono ciało młodej kobiety wpobliżu pubu, który znajduję się kilka przecznic od mojego bloku. Zaciekawiło mnie to. Takimi informacjami karmią nas codziennie media, jednak nigdy nie działo się coś takiego blisko mojego miejsca zamieszkania. Po przekazaniu standardowych rad, na koniec dodała: „synku nie wychodź już zdomu inie pij za dużo, wiesz, że jutro musisz wstać do pracy”. Nie wiedziała jednak że, właśnie rozpocząłem mój dwutygodniowy urlop, który wywalczyłem uszefa. Wróciłem na fotel, dopiłem drinka izacząłem przerzucać kanały, szukając informacji orzekomym morderstwie. Podobno wszędzie otym mówią, jednak nie znalazłem żadnych informacji na ten temat. Ciekawość zwyciężyła, więc chociaż było mroczno izimno postanowiłem to sprawdzić. Dwie przecznice to niedaleko, szybko obrócę - pomyślałem. Podszedłem do szafy, włożyłem ciepłe, dżinsowe spodnie, grubą bluzę ikurtkę przeciwdeszczową zkapturem. Włożyłem buty ijuż miałem wychodzić, kiedy się zawahałem. Ajeśli tam krąży zabójca? Ajak mnie zatrzyma policja? Wtakim stroju wyglądałem podejrzanie ibyłem na lekkim rauszu. Do tego dzielnica nie była zbyt bezpieczna, szczególnie wieczorami. Przynajmniej raz wtygodniu podawali wlokalnych mediach informacje okradzieżach ipobiciach wtej okolicy. Tydzień temu sam musiałem uciekać przed osiedlowymi chuliganami, którym nie spodobało się, jak na nich popatrzyłem. Wyjąłem zszuflady pałkę teleskopową, którą kupiłem parę lat temu sam nie wiem, po co. Pewnie na takie okazje jak ta. Wduchu się ucieszyłem, że może wreszcie się na coś przyda iwsunąłem ją do rękawa. Tak uzbrojony poczułem się pewniej iwyszedłem. Dochodziła godzina 22:00, na klatce było cicho iciemno, postanowiłem nie zapalać światła ilekko zamknąłem drzwi, żeby ciekawscy sąsiedzi nie zainteresowali się zbytnio moim późnym wyjściem. Zamówiłem windę iczekałem około minuty, ponieważ jak zwykle była na parterze. Ogarnął mnie strach, sam nie wiem dlaczego, chyba się jakoś nakręciłem tą całą sytuacją, amoże to ta winda, która wydawała dźwięki, jakby zaraz miała spaść. Otworzyłem drzwi iwszedłem do środka, spojrzałem wlustro wwindzie istwierdziłem, że nie wyglądam najgorzej, poczułem się pewniej, przecież nie raz tak wychodziłem, głównie do pobliskiego całodobowego sklepu monopolowego po wódkę dębową, która najlepiej mnie rozgrzewała. Na zewnątrz było naprawdę paskudnie, jesienna plucha zaczęła się wyjątkowo wcześnie. Wiatr kołysał drzewami, deszcz padał intensywnie, chmury całkowicie zasłoniły niebo ibyło wyjątkowo ciemno jak na tę porę roku. Na ulicach panowała cisza, żadnego auta, żadnych ludzi uciekających do domów przed deszczem. Woddali było słychać tylko wycie syren ijakieś skowyczenie. Amoże to koty miauczały? Wokolicy było ich trochę. Jeden znich znalazł dom umnie parę lat temu. Lubiłem to zwierzę, bo chodziło swoimi ścieżkami zupełnie tak, jak ja. Przeszło mnie zimno, które poczułem we wszystkich kościach, chyba się za lekko ubrałem na taką pogodę, jednak założyłem kaptur iruszyłem wstronę pubu, gdzie podobno znaleziono dziewczynę.

Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!

Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!