Ekstrawagantki - Anna Kozicka-Kołaczkowska - E-Book

Ekstrawagantki E-Book

Anna Kozicka-Kołaczkowska

0,0
6,49 €

oder
-100%
Sammeln Sie Punkte in unserem Gutscheinprogramm und kaufen Sie E-Books und Hörbücher mit bis zu 100% Rabatt.

Mehr erfahren.
Beschreibung

„Ekstrawagantki” Anny Kozickiej-Kołaczkowskiej to pasjonująca opowieść, zawierająca w sobie elementy kryminału, powieści detektywistycznej i sensacyjno–awanturniczej. To dobra mieszanka, trzymająca w napięciu, pełna zwrotów akcji.Trzy kobiety próbują rozwikłać zagadkę związaną z ostatnim okresem panowania Piastów na Śląsku. Jedna z bohaterek z powodu wypadku nie dociera jednak na miejsce, dlatego tajemniczego rozwiązania zagadki podejmują się Karolina – była modelka oraz Agata – śpiewaczka operowa. W trakcie śledztwa okazuje się, że sprawą zainteresowane są nie tylko główne bohaterki. Im bardziej zgłębiają zagadkę, im więcej udaje im się dowiedzieć, tym więcej spotyka ich kłopotów. Odżywają demony przeszłości i wplatają się we współczesność.Autorka zabiera czytelnika w podróż po współczesnym i siedemnastowiecznym Śląsku, do miejsc, które setki lat były pod władaniem Piastów: Brzegu, Wołowa, Legnicy i Wrocławia. To bardzo ciekawa, a zarazem mądra powieść dla łowców przygód, sensacji oraz pasjonatów kryminałów i polskiej historii.

Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:

EPUB

Veröffentlichungsjahr: 2014

Bewertungen
0,0
0
0
0
0
0
Mehr Informationen
Mehr Informationen
Legimi prüft nicht, ob Rezensionen von Nutzern stammen, die den betreffenden Titel tatsächlich gekauft oder gelesen/gehört haben. Wir entfernen aber gefälschte Rezensionen.



Anna Kozicka-Kołaczkowska "Ekstrawagantki"

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2014 Copyright © by Renata Anna Kozicka-Kołaczkowska, 2014

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Skład: Arkadiusz Woźniak INFOX e-booki Projekt okładki: Wydawnictwo Psychoskok Zdjęcie okładki: © Tshirt-Factory.com - Fotolia.com Korekta: Paweł Markowski

ISBN: 978-83-7900-240-5

Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. ul. Chopina 9, pok. 23, 62-507 Konin

Anna Kozicka-Kołaczkowska
Ekstrawagantki

„Strzeż Panie Korony Polskiej 

Niech się z Twojej obrony cieszy”

Doskonały kancjonał polski, Brzeg 1673

„Nie masz dziś w Polszcze jedno kupce i rataje

To najwiętsze misterstwo, kto do Brzegu z woły

A do Gdańska na drogę z żytem i popioły”

Jan Kochanowski

Pamięci anonimowej mieszczki, która, jak

wspominają niektóre kroniki nazywając ją kobietą

nawiedzoną, w roku 1675, podczas parady

w Legnicy, wieszczyła z rozpaczą rychłą śmierć

piętnastoletniego księcia Jerzego Wilhelma

Carolina Conti

Elvis stał na parapecie iświdrował pomarańczowym oczkiem.

-Dziń dobry! - wpustym pokoju rozległ się znienacka całkiem zrozumiały skrzyp. Ten rodowity Włoch mówił po polsku. Drzwi jego domku też były otwarte.

-Elvis? - odcyfrowałam znich napis wygięty ze złotego drutu.

-Elvis! Elvis!

Z łazienki dochodził szum wody ipełna wyrazu pieśń :

-Pleziiir daaamuuuur…laala laala laaa…

Mój gruczoł krytycyzmu zmiejsca dał osobie znać. Przecież to klasyka. Kobietka pluska się pod prysznicem albo pławi wwannie rozkosznej piany. Gdy szampon zalewa jej oczy, do apartamentu zakrada się dusiciel. Szum wody zagłusza kroki. Po wszystkim woda leje się do oporu. Apoza tym, to ja znas obu byłam od śpiewania.

Zapadłam wśliski, chłodny fotel ze skóry. Po chwili wdrzwiach łazienki, pierwszy raz wrealu, ujrzałam Lolę. Bez scenicznego makijażu, wstroju skomponowanym zręczników. Wturbanie na głowie iprzepasce wokół bioder wyglądała jak współczesna wersja żony faraona. Ręcznik wcharakterze etoli nie krył dostatecznie jej bajecznych kształtów zepoki przedfotoszopowej.

-Nic dziwnego. Dla modelki paradowanie na golasa, to bułka zmasłem - pomyślałam.

-Jesteś! Moja droga…. - rozpromieniła się.

Uściskałyśmy się.

-Wiesz, że całkiem niedawno, co za różnica, dwadzieścia lat, czy tydzień temu, zwymiotowałaś na mój puchaty, seledynowy sweterek? - przyglądała mi się z uwagą.

-Nie przejmuj się. Już wtedy zazdrościłam ciebie twojej matce. Nie miałaś roczku, gdy wyjechałam do Mediolanu. Jesteśmy na ty, zgoda? - zaproponowała.

-Okej ! - wydukałam, patrząc jej prosto woczy.

-Mama mówi otobie per Lola - przyznałam.

-Proszę bardzo, możesz tak do mnie mówić. Zadowolona jesteś zpokoju? Masz taki, jak chciałaś. Od ogrodu.

-Dzięki.

-Która to godzina? Żebyśmy się nie spóźniły na śniadanie! - Lola złapała komórkę ztoaletki. Zatrzepotała powiekami. Pewnie zapomniała, że nie ma okularów, ale do porażki się nie przyznała.

Rzuciłam okiem na swój czasomierz noszony wciąż tradycyjnie na przegubie.

-Dziewiąta - podrzuciłam zlitości.

-Zuch zciebie. Chyba musiałaś wyjechać ze stolicy wśrodku nocy.

-Niespecjalnie… - nie było sensu na wejściu zwierzać się zbezsenności moich ostatnich nocy i, że od miesiąca mieszkam sama.

-Już się ogarniam! Oczywiście, zaspałam.

Włączyła radio. Hotel „Angelus” trzymał standardy. Liczył nie tylko na oglądaczy obrazków.

-Dzieci na Warmii iMazurach mają kłopoty zuzębieniem! - zapodał radosnym tonem entuzjastyczny prezenter miejscowej stacji.

-Kłopoty…Zdumiewająca ścisłość informacji. Jakże cenna wiadomość dla mieszkańców Dolnego Śląska. Tylko, co zdziećmi wpozostałych regionach

kraju? - zaiskrzyło wmojej głowie.

-Moment! - Lola wyszła do łazienki iwróciła ztubą pomarańczowego balsamu.

-Nie lubię docierać się ręcznikiem. Nasiąkam - wyjaśniła.

-Wiem, świetne na skórę - skwitowałam fałszywie.

Słowa „piękna” i„skóra” działały na mnie od dawna jak płachta na byka, ale od miesiąca czułam się ztym jeszcze bardziej głupio. Konkretnie, od czasu gdy na stacji benzynowej zwróciłam uwagę na czułe pożegnanie pewnej pary. Najpierw poznałam ją. Dominikę. Najbardziej tępe inajnudniejsze stworzenie jakie wżyciu znałam, niezdolne przebić się do drugiej klasy ogólniaka. Na tyłach stacji benzynowej wJankach całowała się upojnie zjakimś, zapewne godnym jej, dupkiem. Zupełnie przypadkowo znalazłam się tam wcudzym aucie, wroli doradcy przy zakupie sypialni. Zanim Mariolka wróciła zkasy izanim odzyskałam władze umysłowe, zakochani wsiedli do swoich aut irozjechali się wprzeciwne strony. Dupek Dominiki był moim ślubnym, inteligentnym, ukochanym mężem.

CC, czyli Carolina Conti wyciskała ztubki balsam osmakowitym kolorze, przed lustrem osadzonym wdrzwiach szafy. Peszył mnie ten narcystyczny seans.

-Teraz wypuśćmy balony zprzesłaniem dla świata ikrzyknijmy zcałej siły, co tylko nam przyjdzie do głowy! - wradiu wyzwolona nauczycielka dopingowała podopiecznych.

-Za moich czasów dzieciom nie powinno było przychodzić do głowy byle co. Jeśli już nawet przyszło, to na pewno nie wykrzykiwały tego zcałej siły. Nie słyszało się otakich rzeczach. Nawet, kiedy udawało się coś wyłowić zszumu fal radiowych. Bo radia były akurat okropne!- skomentowała Lola.

- Ajednak, nie żałuję, że nie muszę wrzeszczeć byle czego zokazji byle jakiego święta - dodała zszerokim uśmiechem. Ito od razu polepszyło mi humor.

-Czy to są piersi sześćdziesięciolatki?- zapytała nagle bez ostrzeżenia, prężąc gors.

Nasze oczy spotkały się wlustrze.

-Rzeczywiście- wymamrotałam bez sensu.

W gruncie rzeczy, nie było oco się zżymać. Po prostu Lola miała za dużo czegoś, czego ja ostatnio miałam za mało. Inie chodziło obujny biust. Tylko oto, że to ona właściwie była stara.

Skóra Loli osiągnęła wkońcu dostateczny stopień nawilżenia. Jej właścicielka zwinęła na sprężystym popiersiu gruby węzeł monstrualnego ręcznika, choć na pewno wluksusowej łazience apartamentu wisiał szlafrok.

-A właśnie, czemu zostawiłaś otwarte drzwi? Nieźle, jak na dziennikarkę śledczą.

-Spokojnie. Pod prysznic wskoczyłam dopiero, gdy pipnęłaś, że jesteś na parkingu - Lola znowu zniknęła wsypialni.

Podeszłam do okna. Miało się stąd piękny widok na ulicę Katedralną, ukońca której majaczył fragment mostu na Odrze. Na parapecie dostrzegłam małe, szare kropki. Niewątpliwe dzieło Elvisa.

Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!

Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!

Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!

Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!

Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!

Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!