LUST poleca: 15 najciekawszych opowiadań erotycznych - Alexandra Södergran - E-Book

LUST poleca: 15 najciekawszych opowiadań erotycznych E-Book

Alexandra Södergran

0,0

  • Herausgeber: LUST
  • Kategorie: Erotik
  • Sprache: Polnisch
  • Veröffentlichungsjahr: 2024
Beschreibung

"Gorący, upalny, sierpniowy, a zarazem ostatni dzień jej urlopu. Siedziała w swojej ulubionej kawiarni popijając kawę, gdy dostrzegła mężczyznę. Uśmiechał się w sposób, w jaki uśmiechają się tylko pewni siebie mężczyźni i gapił się na nią bezczelnie. Czuła niewiarygodne podniecenie, ale i strach. Było w nim coś niebezpiecznego. Po chwili zniknął jej z oczu. Czy to było przywidzenie? A może jeszcze się spotkają?" Ostatniego dnia swojego urlopu bohaterka spotyka w kawiarni enigmatycznego i pociągającego nieznajomego, z którym podejmuje grę budującą nieopisane napięcie. Wkrótce ktoś nachodzi ją w ciemnej alejce... Czy oboje odważą się spełnić swoje mroczne fantazje i czy druga strona na to pozwoli? Ten zbiór to 15 niebanalnych, niesamowicie zmysłowych i pełnych pikanterii opowiadań, które rozbudzą Waszą erotyczną wyobraźnię. Antologia spodoba się wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom spragnionym eksperymentów w sypialni i poza nią, niezależnie od płci, orientacji seksualnej, preferencji czy możliwości fizycznych. Wyruszcie razem z bohaterami i bohaterkami w podróż po pełnych różnorodności zakamarkach erotyzmu! Będzie seksownie i romantycznie, mrocznie i tęczowo, ciałopozytywnie, będzie kink i fetysz, a także... Przyjaciel Pana Domu 1 Przyjaciel Pana Domu 2 Maliny Łowy Robota do zrobienia Ostatnia noc z nieznajomym Ranczo Zachwiane fundamenty. Dwa oblicza Sary Larson Świąteczne zakochanie Greckie wakacje z teściową Leszy, demon lasu, i Córka Lisa Zdrada kontrolowana Domek w górach: Córka przyjaciela Córki szefa Bardzo upalne lato

Sie lesen das E-Book in den Legimi-Apps auf:

Android
iOS
von Legimi
zertifizierten E-Readern
Kindle™-E-Readern
(für ausgewählte Pakete)

Seitenzahl: 253

Das E-Book (TTS) können Sie hören im Abo „Legimi Premium” in Legimi-Apps auf:

Android
iOS
Bewertungen
0,0
0
0
0
0
0
Mehr Informationen
Mehr Informationen
Legimi prüft nicht, ob Rezensionen von Nutzern stammen, die den betreffenden Titel tatsächlich gekauft oder gelesen/gehört haben. Wir entfernen aber gefälschte Rezensionen.



Alexandra Södergran, SheWolf, Victoria Październy, Annah Viki M., Catrina Curant, Alessandra Red

LUST poleca: 15 najciekawszych opowiadań erotycznych

Tłumaczenie Pola Pęczak

Lust

LUST poleca: 15 najciekawszych opowiadań erotycznych

 

Tłumaczenie Pola Pęczak

 

Tytuł oryginału LUST poleca: 15 najciekawszych opowiadań erotycznych

 

Język oryginału szwedzki

Cover image: Shutterstock

Copyright ©2023, 2024 Alexandra Södergran, SheWolf, Victoria Październy, Annah Viki M., Catrina Curant, Alessandra Red i LUST

 

Wszystkie prawa zastrzeżone

 

ISBN: 9788727094489 

 

1. Wydanie w formie e-booka

Format: EPUB 3.0

 

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą Wydawcy oraz autora.

 

www.sagaegmont.com

Saga jest częścią Grupy Egmont. Egmont to największa duńska grupa medialna, należąca do Fundacji Egmont, która każdego roku wspiera dzieci z trudnych środowisk kwotą prawie 13,4 miliona euro.

Przyjaciel Pana Domu 1 – opowiadanie erotyczne BDSM

Okna są tak brudne, że w środku panuje półmrok, zresztą – gdy wchodzi do środka – odkrywa, że nie tylko okna. Cały dom zdaje się przykryty całunem kurzu, opleciony linkami pajęczyn i liśćmi, które wlatywały przez rozbitą szybę. Przykryte materiałami meble wyglądają jak zastygłe potwory z bajek, a podłoga skrzypi cicho, jakby odwykła od tego, że ludzkie nogi po niej depczą. Jeżeli domy mają duszę, to znaczy, że mają też charakter. Anita stwierdza w duchu, że ten musi mieć całe pokłady charakteru, liczy tylko na to, że nie będzie upiornym starcem.

– No dobra, cześć – mówi cicho w przestrzeń i stawia torbę na podłogę, a potem krzyczy, gdy mysz przebiega jej pod nogami. Wzdryga się, ale zaraz opanowuje. Myszy to tylko myszy, spodziewała się ich tu. Trochę bardziej się niepokoi, że będą szczury, więc fakt, że zobaczyła te mniejsze gryzonie, napawa ją jednak optymizmem.

Rozdzwania się jej telefon. Zaczyna grzebać w torebce, aby go wyciągnąć. Jej narzeczony jest przyzwyczajony do tego, że odbiera dopiero po dłuższej chwili, więc gdy urządzenie znajduje się w jej rękach, dzwoni ponownie.

– Hej, szalona, jak dom? – pyta mężczyzna. Miał tu być z nią, ale jak zwykle okazało się, że wpadło mu zlecenie i zamiast odkrywać ich nowy dom, przez najbliższy czas będzie zajęty, utopiony w morzu papierów. Docelowo jego biuro znajdzie się tutaj, przynajmniej taką Anita ma nadzieję.

– Mówisz o tej ruinie, na którą wydaliśmy ostatnie oszczędności? – Wzdycha i się rozgląda. – Piękny. Tak piękny, jak ostatnio, gdy tu byliśmy.

Widzieli go kilka miesięcy wcześniej, gdy Anita wyszukała go na jednym portalu i się zakochała. Od pierwszego wejrzenia, całkowicie i bezwarunkowo. Jak dla niej – mogli go kupić w ciemno, dom ją wołał, jakby to właśnie na nią czekał.

– Dobra, zwiedzaj, oglądaj i wysyłaj zdjęcia. Kocham – dodaje. Kobieta wie, że jest zajęty, więc kończy rozmowę, zapewniając o swoich uczuciach.

Dom, cóż, to mało powiedziane. Budynek jest wielki, trzykondygnacyjny, z olbrzymim, drewnianym tarasem, wieżyczkami i przydomową oranżerią na wschodniej ścianie. Wzniesiono go około tysiąc dziewięćset dziesiątego roku i cudem przetrwał czasy wojenne, potem został kupiony przez rodzinę Połanieckich, która sprawiła, że znów ożył. To ona wyremontowała oranżerię, wprowadziła nowoczesność, zadbała o to, aby nie popadł w ruinę. To jej meble, obrazy i książki Anita kupiła z wyposażeniem. Ostatnia potomkini zmarła, zgodnie z testamentem dom został sprzedany, a fundusze przekazane na fundację, ale Anita nie wnikała. Cieszyła się, że to jej udało się kupić budynek – chociaż między śmiercią kobiety a wystawieniem domu na sprzedaż minęło dziesięć lat, a dom to odczuł. Domy niezamieszkane dziczeją, stają się wrogie, nieprzychylne. Jakby żyły żalem, że zostały same.

Plan zakłada, że Anita sama ogarnie podstawowe porządki, sprawdzi, co z większych rzeczy jest do naprawy, zrobi listę tych, które wymagają renowacji i konserwacji, a potem razem z narzeczonym zorganizują dalszą część remontu. W ich związku to ona jest od napraw, od działań, zresztą tak się poznali. Ona zajmowała się renowacją i remontami, część robiła sama, do reszty wynajmowała podwykonawców. Cóż, wtedy prawie wywalił ją za fraki z mieszkania. A teraz budują wspólną przyszłość.

Kobieta dotyka dłonią ściany domu, jakby dalej nie wierząc, że teraz jest ich, że to w tych murach spędzą następne lata, może wszystkie lata swojego życia.

*

Wybiega na dwór i przez chwilę kicha. Jej policzki są całe w kurzu, włosy ma twarde, sklejone pajęczynami. Siada na trawie i patrzy na budynek, na dworze jest pięknie. Pootwierała wszystkie okna, próbując wpuścić trochę tlenu do środka, ale niewiele to pomaga przy sprzątaniu. Od kilku dni walczy z kilkuletnim zaniedbaniem, a jeszcze nawet nie podniosła pokrowców z mebli.

Ściąga rękawiczki, kładzie się na ziemi i daje sobie chwilę. Przez parę minut wystawia twarz w kierunku słońca, rozkoszując się jego ciepłem, tym, jak pieści policzki. Teren jest zarośnięty, prace w ogrodzie zostawia na przyszły rok, w tym nie znajdzie na to czasu. Z błogiego stanu wyrywa ją telefon.

– Jak walka? – odzywa się Darek.

– Pomału wygrywam – mruczy do telefonu, tęskni za nim, za jego dłońmi, za dotykiem ust. – W naszej sypialni jest łóżko – zaczyna cicho, rzucając propozycję, którą jej mężczyzna odczytuje bezbłędnie.

– Drewniane? – pyta, niemal widzi, jak idzie i zamyka drzwi od biura, jak siada w swoim fotelu.

– Drewniane, z kolumnami – odpowiada Anita, wyobrażając sobie, jak będą się na nim kochać. Czasem ostro, innym razem czule. Może z kimś?

– Powiem ci, co teraz będziesz robiła, maleńka. – Jego głos zmienia się nieznacznie, a ona przymyka oczy. Uwielbia tę zmianę, ona zawsze zapowiada spełnienie. – Masz na sobie tę swoją sukienkę z kieszeniami, prawda? – zgaduje, a ona mruczy w odpowiedzi. Miała ją na sobie, gdy się poznali i gdy pierwszy raz się pieprzyli. Nakłada ją do pracy, bo jest wygodna, można do niej nie nosić stanika i ma kieszenie, w których mieści się milion rzeczy.

– Wyciągnij cycki na wierzch, uszczypnij lewy sutek, niech się zmarszczy – swobodnie wydaje polecenie Darek. – I pamiętaj, robisz to dla mnie, więc ma być mocno. Tak, abym usłyszał twój jęk – dodaje, a ona posłusznie wykonuje jego rozkaz, wykręca sutek, mocniej, niż zrobiłaby to sama, na tyle mocno, że boli, a z jej ust wydobywa się jęk. – Włącz kamerę, wrzuć mnie na głośnik i pokaż mi to. – Jego polecenia są jak zawsze konkretne, zdecydowane. To tym ostatecznie ją uwiódł, zdecydowaniem. – Podwiń sukienkę i ściągnij majtki. Dziś masz ich już nie zakładać.

Anita czuje, że jest mokra. Gdy tylko zmienił głos, jej ciało zareagowało z pełnym entuzjazmem. Od początku ich związku głos Darka, ten wyjątkowy głos, sprawia, że staje się bezbronna, uległa i chętna. Na początku z tym walczyła, uznając to za słabość, ale pokazał jej, że się myliła. To nie słabość. To forma siły.

– Odłóż telefon, potrzebujesz obu dłoni – instruuje, a ona czuje, że jej serce wali szybciej, robi jej się gorąco, słońce pieści odkryte ciało. – Włóż do ust palec, ten z obrączką. Chcę, abyś pieściła się palcem, na którym masz obrączkę. Tak, jak ja bym to robił – mówi, a ona przymyka oczy i słucha głosu, jęcząc od czasu do czasu. – Bo będę. I to niebawem. Przywiążę twoje nadgarstki do kolumn tego łóżka i będę pieścił każdy kawałek twojego ciała. Będę ssał twoje sutki, aż będziesz błagała, abym przestał. Moje palce będą wbijać się w ciebie, najpierw pojedynczo, tak jak ten jeden teraz, a potem dwa albo trzy.

Jej ciało wygina się nieznacznie, wilgoć zalewa jej dłoń, ale posłusznie pieści się tylko jednym palcem, mimo że wolałaby całą dłonią.

– Mój kutas stoi, maleńka, wbiłbym się teraz w ciebie, w tę rozgrzaną cipę. Jest pewnie mokra, bo jesteś jak cholerna suka, zawsze gotowa do zerżnięcia – stwierdza. – Jesteś moją suką?

– Jestem – wyjękuje, ściska sutek i masturbuje się, pomału gubiąc rzeczywistość.

– To teraz włóż kolejne dwa palce, chcę, abyś doszła. Chcę, aby krzyczała do tego jebanego telefonu – rozkazuje, a ona posłusznie wykonuje polecenia, jakby stał obok, jakby patrzył. I krzyczy, ciepło zalewa ją od wewnątrz, ścianki pochwy zaciskają na lepkich palcach, a ona nie powstrzymuje fali rozkoszy, która ją zalewa. – Dobra suka. – Słyszy po chwili, gdy wraca powoli do rzeczywistości. Odwraca głowę i sięga po telefon, a potem zamiera. Jej oczy rozszerzają się na wpół ze strachu, na wpół ze zdziwienia.

– Kurwa, ktoś tu jest – mówi, zamierając. Mężczyzna stoi kawałek dalej, wysiadł z samochodu, jakby zatrzymał się w drodze do jej domu. Patrzy na nią, a ona zdaje sobie sprawę, że robi to od dłuższej chwili. Coś w jego postawie to sugeruje. Widział, jak się masturbowała.

– Ma rude włosy i niebieską koszulę? – pyta Dariusz, a ona potwierdza cicho. – To nie przestawaj – odpowiada Darek spokojnie, jakby to zaplanował, a ona odkrywa, że tak mogło być w rzeczywistości. – Masz się dotykać. Rozumiesz? – W jego głosie jest pożądanie, mroczne pożądanie, które tak bardzo ją pociąga. Podwija sukienkę wyżej, fakt, że mężczyzna ją widzi, że jest, dodaje aurze pikanterii. – Pięknie się zgrało czasowo. Lepiej, niż przypuszczałem. Dotykaj się, a ja opowiem ci, co się wydarzy. On przyjdzie, stanie nad tobą i zacznie sobie walić. Spuści ci się na twarz, a ty będziesz trzymała kamerę i nagrasz to dla mnie. Masz się wtedy pieprzyć tym palcem, na którym masz obrączkę, chcę być wtedy w tobie – mówi, a ona potwierdza. Jej fantazja, kolejna fantazja, którą realizuje. Kiedyś obiecał jej, że zrealizuje każdą. Spełnia obietnice, zawsze spełniał.

Jej oddech przyśpiesza, znów jest wilgotna i gotowa, znów tak bardzo podniecona, że gdy mężczyzna podchodzi, jej ciało drży, rzuca się spazmatycznie. Może to przerwać, zawsze mogła, ich hasłem bezpieczeństwa jest słowo: „porzeczka”, jednak nie chce. Chce, aby ten obcy mężczyzna się masturbował, patrząc na nią, na to, jak sama sprawia sobie rozkosz. Krople spermy spadają na jej policzki i usta, mężczyzna jęczy i charczy, a ona wie, że kilkaset kilometrów dalej jej narzeczony też dochodzi, niemal to czuje, jakby byli ze sobą związani.

*

Zakłopotanie, w pierwszej chwili to je czuje. Pojawia się, gdy tylko emocja chwili ustaje, ale trwa przez krótką chwilę, jest jak mgnienie. Jakkolwiek by było, wie, kim jest mężczyzna. Ma na imię Aleksander i w dawnych czasach był kochankiem Darka. Jego uległym. Biseksualność Darka na początku ją speszyła, zdała sobie wtedy sprawę, że częściej słyszy o homoseksualności, a biseksualność jest swoistym tabu. Czymś, co wydaje się cięższe do zaakceptowania. Jakby społeczeństwo przywykło już do faktu, że gej czy lesbijka to coś normalnego, a osoba, która porusza się w sferze erotycznej między płciami, była po prostu rozchwiana i niezdecydowana. Ich związek od początku opierał się na prawdzie i zaufaniu. Na rozmowie. O kinkach, o fantazjach, o pożądaniu. Pytała więc, a on odpowiadał.

Aleksander, mężczyzna, z którym wszedł w relację na studiach i która przetrwała cztery lata. Relacja oparta na dominacji, na uległości i na szukaniu granic. Relacja, która ewoluowała w serdeczną przyjaźń. Wiedziała, że utrzymują kontakt – słabszy, bo Aleksander wyjechał na kilka lat do Kanady, ale jednak. W pierwszym odczuciu była zazdrosna, tak jakby była zazdrosna o byłą, a jednocześnie miała pewność co do jednego: Dariusz kocha ją tak mocno, że nic nie zagrozi temu uczuciu. Są dla siebie stworzeni, dopełniają i przeplatają się w tylu kwestiach, że czasami ma wrażenie, że to nienaturalne, nienormalne. Nie są też typową parą, a ich związek od początku zakładał otwarcie na inne relacje seksualne.

Anita postawiła przed nim herbatę i sama usiadła. Wiedziała, że wraca, Dariusz ją uprzedził. Rozmawiali o nim i o tym, czy chcą odnowić relację i na jakich zasadach. Dla niej było to spełnienie fantazji, o których nigdy z nikim wcześniej nie rozmawiała, bo wydawały jej się nienaturalne, chore. Dopiero Dariusz uzmysłowił jej, że w udanym związku, między ludźmi, którzy się kochają i sobie ufają, nie ma tematów tabu. To jemu pierwszemu powiedziała, że zawsze marzyła o dwóch mężczyznach, a on jej o tym, że chciałby zobaczyć, jak ktoś inny ją zaspokaja. Leżeli w łóżku, ona z głową na jego umięśnionym brzuchu, i mówili. Mówili o tym, co ich kręci i podnieca. Ona po raz pierwszy na głos, on ze spokojem i znajomością siebie.

– Dziękuję. – Głos Aleksandra wybija ją ze wspomnień. – Piękny dom – dodaje, a ona siada na blacie i wpatruje się w niego z fascynacją. Jest zupełnie inny niż Darek, ma krótkie, rude włosy, kilkudniowy zarost, szczupłą sylwetkę, można powiedzieć, że chudą, za to wysoki wzrost.

– Gapisz się na mnie. – Mężczyzna się śmieje. – Właściwie to z otwartą buzią.

Anita parska.

– Zaskoczyliście mnie, ty i Darek – stwierdza, ale bez wyrzutu.

– Podobno tego chciałaś. – Aleksander wstaje i podchodzi do niej, staje blisko, tak że Anita czuje zapach jego perfum. – Darek zaproponował, bym został na jakiś czas. Ale to twoja decyzja, wyłącznie. – Patrzy na nią, lekko przechylając głowę. Anita przez godzinę rozmawiała z Darkiem przez telefon, wie, jakie są zasady, na których zostałby Aleksander. Musi zdecydować, czy jest emocjonalnie gotowa na to, co zaplanował Dariusz. Czy Aleksander stanie się konkurencją? Czy ona się nie zauroczy? Pytań jest milion, odpowiedzi nie ma żadnych. Nikt nie daje instrukcji obsługi, nikt nie zapewni, że to, co robią, dobrze się skończy. Z drugiej strony czy ktokolwiek daje gwarancję na udane małżeństwo?

– Zostań – mówi, a na ustach mężczyzny pojawia się uśmiech.

– Wiesz, że da nam popalić? Obojgu. – Aleksander się śmieje, a potem zakłada jej kosmyk włosów za ucho, robi to tak, jakby robił całe życie, robi to dokładnie tak, jak robi to Dariusz.

*

Kiedy później Aleksander wprowadza się do jednego z wysprzątanych częściowo pokoi, ona nie może się skupić. Obecność mężczyzny dekoncentruje ją, rozprasza. Kobieta notuje w komputerze kolejne zamówienia, ale co rusz jej wzrok wędruje w stronę schodów. Aleksander ją ciekawi, zarówno jako mężczyzna, jak i jako wspomnienie. Wspomnienie lat młodości Dariusza, ktoś, kto był z nim w czasach, gdy tamten się kształtował. To oni razem eksperymentowali i szukali, dwóch młodych mężczyzn. Anita zastanawia się, czy się ukrywali, czy ich specyficzny układ był tajemnicą. Teraz żałuje, że nie pytała, nie dociekała bardziej. Wysyła maila do Darka z listą, którą kończy, chce, aby ją przejrzał, jego uwagi zwykle są cenne. Mimo że technicznie ma dwie lewe ręce, w przypadku projektów czy pomysłów na przebudowę lub modernizację ma niebanalne pomysły. Dodaje na koniec: „Przyjedziesz na weekend?”. Rozmawiali o tym, ale nie dał jej wtedy jednoznacznej odpowiedzi, nie był pewien, czy da radę.

„Nie, Kotek, ale nie odczujesz mojego braku” – odpisuje po chwili, a ona przygryza wargę. Gra, w którą grają, jest ciekawa, od początku ich związku jest ciekawa. Ktoś dzwoni do drzwi, a ona po chwili odbiera paczkę od kuriera ze zmarszczonymi brwiami, nic nie zamawiała. Otwiera karton i przygryza policzki od środka, gra wchodzi na wyższy pułap. Suknia jest piękna, Anita już kiedyś uświadomiła sobie, że jest sroką, z jakiegoś powodu lubi świecące rzeczy, a ona cóż – świeci się. Tysiące czarnych, błyszczących cekinów, duży dekolt i odkryte plecy. Ta suknia będzie jak druga skóra, wykluczy możliwość nałożenia stanika czy majtek.

„Masz być o dwudziestej trzeciej w naszej sypialni. W sukni. Wcześniej tam nie wchodź. Kocham Cię. D.”.

Serce bije jej szybciej, mocniej. Odkłada karton na stół i wychodzi na dwór, zostawiła papierosy na tarasie. Nie pali często, ale lubi ten moment, gdy odpala papierosa i zaciąga się dymem. Drobne, zakazane przyjemności.

– Poczęstujesz? – Aleksander staje przy niej, a ona podaje mu paczkę bez słowa. – Darek opowiadał mi, jak się poznaliście – mówi mężczyzna z nutą rozbawienia w głosie. – Podobno dałaś mu nieźle popalić?

– Był dupkiem. – Śmieje się, prawda jest taka, że był. Zachował się jak palant, dopiero potem odkryła, że dla niego swoista oschłość i wycofanie jest czymś naturalnym w stosunku do obcych. Szczególnie do obcych, którzy są w jego przestrzeni. Dariusz jest terytorialnym stworzeniem, a jego ówczesna dziewczyna, zatrudniając jej firmę, nie skonsultowała z nim tego. Niespodzianka nie wypaliła tak bardzo, że zerwał z nią natychmiastowo, a Anicie kazał się wynosić.

– Ma potrzebę kontroli, zawsze miał – Aleksander kręci lekko głową – ale wydaje się szczęśliwy. Gdy ze mną rozmawiał, był spokojniejszy, nawet wesoły. A ty? – Mężczyzna nagle wpatruje się w nią, jakby faktycznie szukał odpowiedzi.

– Pytasz, czy jestem spokojniejsza, czy wesoła? – Anita się śmieje, ale wie, o co pyta, zastanawia się przez chwilę. – Zawsze wiedziałam, że chcę czegoś innego, dusiłam się w związkach, wpadałam w panikę i rozwalałam każdy od środka. Z Darkiem jest inaczej, wiesz, on narzuca kontrolę, ale jednocześnie zostawia mi olbrzymią przestrzeń. Łączy to w jakiś dziwny sposób, który działa. Cholera, sama się czasem dziwię, że to działa. Do tego wie… – mówi, ale nagle przerywa.

– Wie o każdej fantazji, nawet tej, o której istnieniu ty sobie nie zdajesz sprawy – kończy za nią Aleksander, cicho, a potem zaciąga się i wypuszcza dym.

*

O dwudziestej drugiej na dworze jest jeszcze jasno, jakby dzień nie chciał się skończyć, mimo że ona czeka na noc. Woda w wannie jest chłodna, niestety zbiornik jest mały, kolejna rzecz do zmiany. Anita planuje zrobić wielką łazienkę w drewnie i cegłach, z roślinami. Chciałaby zrobić z niej wyjście do sauny z widokiem na las, ale na razie zadowala się starą, żeliwną wanną. Tak jak myślała, sukienka opina jej ciało dokładnie, eksponuje piersi, sprawia, że jej talia jest widoczna, plecy odkryte. Kiedyś myślała o tatuażach, ale teraz docenia to, że ma nienaruszone ciało, jasne, kobiece. Dzięki pracy jest umięśniona, nie ma na niej grama niepotrzebnego tłuszczu. Włosy zostawiła puszczone luzem, usta pociągnęła balsamem. To na oczach się skupiła bardziej, pomalowała je mocno, wyraźnie. Zastanawiała się wcześniej, czy włożyć buty, ale zrezygnowała. W kartonie była tylko sukienka.

Dom jest cichy, jakby była w nim sama. Aleksander zaszył się na górze kilka godzin wcześniej, zjedli razem obiad, a potem rozeszli się do swoich zadań. Starała się powstrzymać ciekawość, nie wchodzić na górę. Dariusz milczał jak zaklęty, a ona nie naciskała.

Idzie wolno, bose stopy dotykają drewnianych podłóg, półmrok, który panuje w domu, jest magiczny. Pozapalała lampy stojące na stolikach i parapetach, ale dają mało światła. Wchodzi po schodach i staje przed drzwiami. Czeka na zegar, wybija godziny z zadziwiającą punktualnością. Jego mechanizm wydaje się ponadczasowy. I gdy rozlega się majestatyczne „bum”, Anita wchodzi do pokoju. To było pierwsze miejsce, które sprzątnęła – olbrzymia sypialnia z wielkim oknem na zachód. W centralnym miejscu stoi łóżko, po lewej jest piękna, drewniana toaletka z lustrem, które wymaga wypolerowania, chociaż Anicie podoba się to, że nie jest zbyt wyraźne. Po prawej znajduje się wejście do graciarni, którą planuje przerobić na garderobę. Dębowa podłoga doprasza się cyklinowania, a ściany odmalowania, ale mimo to pomieszczenie jest piękne, ciepłe, teraz dodatkowo oświetlone wybiórczo przez lampy, które poustawiał Aleksander. Lampy i kamery, na pierwszy rzut oka widzi trzy. Kobieta stoi chwilę w progu, centralne światło skierowane jest na łóżko. Gra muzyka, składanka, którą kiedyś przygotowała i którą odpalają przy sesjach.

– Chciałam być gwiazdą porno. – Śmiała się kiedyś, gdy skończyli się kochać, a on jak zwykle pytał, pytał o najskrytsze fantazje. – Moje koleżanki fantazjowały o byciu modelkami czy biznesmenkami, a ja chciałam grać w niegrzecznych filmach – dodała z nostalgią.

– Co cię powstrzymało? – Jego dłoń wpleciona była w jej włosy, patrzył na nią ze skupieniem.

– Rozsądek – stwierdziła kobieta, a potem zamruczała cicho, bo jego druga dłoń odnalazła jej kobiecość. – Poza tym remonty też lubię – dodała, a potem skupiła się już tylko na dotyku.

Dopiero po chwili zauważa Aleksandra – gdy robi kilka kroków w kierunku łóżka. Stoi przy toaletce, ma na sobie garnitur, na twarzy maskę wilka; skórzaną, podobną, ale kocią ma w swoich zabawkach Anita. Dostała ją w prezencie od Dariusza, zakłada na specjalne okazje. Mężczyzna ma w uchu słuchawkę, a ona zdaje sobie sprawę, że to wieczór, w którym Aleksander będzie tylko wykonywał polecenia. Może to jego ciało będzie tutaj, ale nie on rządzi. Nie on decyduje. Oczyma wyobraźni widzi Dariusza w ich mieszkaniu, zapewne odpalił trzy monitory, przy dłoni ma szklankę z whisky. Jej cipka pulsuje, czuje wilgoć, która nie jest ukryta pod bielizną. Chce coś powiedzieć, ale mężczyzna przykłada palec do ust. Zbliża się do niej wolno, kamer jest więcej, dopiero teraz dostrzega kolejne. Mężczyzna musiał spędzić tutaj kilka godzin, znał plan dużo wcześniej. Odwraca ją wolno, jego dotyk jest inny niż dotyk Dariusza – delikatniejszy, mniej stanowczy. Odwraca ją przodem do jednej z kamer, jego dłonie błądzą leniwie po jej ciele. A potem zakłada jej na szyję obrożę, jest idealnie dopasowana, stworzona z połączonych ze sobą korali, które ją drażnią, pieszcząc lekko szyję. Na środku jest koło, ciągną się z niego łańcuszki. Dwa krótkie, zakończone spinkami i dwa długie. Aleksander sprawnie ją ubiera, zaciski zaciskają się na sutkach, co czuje szczególnie mocno przez opinającą ją sukienkę. Kolejny łańcuszek przeciąga pod materiałem, klękając przed nią ostatecznie i łącząc zaczep, który wpija się w jej cipkę. Każdy ruch powoduje, że jej ciało krzyczy. Kulka i łańcuszek drażnią, sutki bolą i pulsują, a skóra na szyi przy każdym skręcie głowy ociera się o korale, które od wewnątrz są kanciaste. Anita stara się nie ruszyć, bo każde poruszenie sprawia, że z jej gardła wydobywa się jęk.

– Pamiętasz, jak zaciągnęłaś mnie na kurs tańca? – szepcze jej do ucha słowa Dariusza Aleksander, a ona zamiera. – Teraz zatańczysz dla mnie.

Mężczyzna zmienia muzykę, a ona przełyka z trudem ślinę. Ma mokre uda, a każdy ruch sprawia, że piersi stają się bardziej czułe. Aleksander wyciąga rękę. Tango. Dariusz nauczył się dla niej tańczyć. Mimo że gdy zaczynali, podchodził do tego z dużą rezerwą, zaciął się w sobie i opanował podstawowe tańce. Dla niej taniec jest czymś, co dostała w spadku, jej ojciec tańczył zawodowo, więc od małego uczyła się kroków. Aleksander tańczy genialnie, może zwróciłaby na to uwagę, na fakt, jak dobrze prowadzi, jak reaguje na przestrzeń i jak idealnie ich kroki zgrywają się ze sobą, ale nie jest w stanie. Jej ciało szaleje, każdy ruch sprawia, że atakują ją bodźce. Ból spiętych sutków, pogłębiany raz za razem, z każdym dotknięciem. Rozkosz, którą dają kulka i łańcuch, rozlewający się żar, który pogłębia się wciąż i wciąż, ale nie gaśnie, i szyja, wisior poddusza ją lekko, gdy próbuje ułożyć ciało inaczej, tak by mniej cierpieć, by odrobinę mniej czuć.

Tańczy, miejsce i czas tracą znaczenie, tak samo jak towarzyszący jej mężczyzna. Jej ciało krzyczy.

Kończą, zamierają. Ona z oczami, w których błyszczą łzy, on z twarzą ukrytą za maską. Muzyka znów się zmienia, zwalnia. Anita stoi i dygocze, pragnie spełnienia, nagle fakt, że patrzą na nią kamery, staje się nieistotny.

– Proszę – zaczyna, ale Aleksander znów przykłada palec i kręci głową. Porusza się cicho, ale teraz bardziej stanowczo pcha ją w kierunku łóżka, jej palce zaciskają się na drewnianym wezgłowiu, a on podwija jej sukienkę, odkrywając jasne pośladki. Jest pewna, że uderzy, napina się, ale nie czuje uderzenia. Mężczyzna klęka za nią, ściąga maskę i odkłada ją na podłogę, a potem ciągnie delikatnie łańcuch, sprawiając, że kulka zagłębiła się w niej mocniej, a ona sama wydaje jęk. Kolejna porcja wilgoci ścieka jej udzie, a jego język ją odnajduje i podąża jej śladem, by odnaleźć rozgrzaną i czerwoną kobiecość. Jęczy, gdy zaczyna lizać i ssać, pociągnięcia języka są pewne, idą wzdłuż łańcuszka, koją, dają chwilowy oddech. Chce się wić, chce krzyczeć, by ją wziął, by ją wypełnił, ale zamiast tego kwili cicho, pozostając bez ruchu. A potem zaczyna szczytować. Wcześniej, zanim poznała Darka, wstydziła się tego, jak jej ciało reaguje na orgazm. Jest kobietą, która ma mocny wytrysk, ejakulacja jest u niej obfita, na tyle, że gdy po raz pierwszy przeżyła orgazm, była spanikowana. Jej ówczesnego chłopaka to zaskoczyło, a ona przez długi czas miała barierę, której nie umiała przekroczyć. Wycofywała się zawsze, gdy orgazm zbliżał się, pozbawiała się tego wspaniałego uczucia, bo wstyd był obezwładniający. A potem poznała Darka, który nie pozwolił jej uciec, a gdy odkrył, jak jej ciało reaguje – zachłysnął się zachwytem. Uwielbiał to, a ona odkryła w tym uwielbieniu akceptację. I rozkosz. Drży jeszcze, gdy Aleksander wstaje, koszulę ma wilgotną, oczy roziskrzone, usta mokre. Odwraca ją i wbija się w jej usta swoimi, całuje ją gorączkowo, ale nagle puszcza i odsuwa się trzy kroki.

– Masz się rozebrać. Do naga – mówi. Anita widzi, że stracił nad sobą panowanie, i domyśla się, że pocałunek był czymś, na co nie dostał pozwolenia. Zastanawia się, czy Darek ukarze go, gdy wróci, i czy ona będzie miała w tym swój udział.

Rozbiera się pomału, chwilę trudzi się z rozpięciem w kroku, palce ślizgają się jej po zapięciu. Odpięcie zacisków na sutkach jest najtrudniejsze, już je miewała i wie, że ból na chwilę przeniknie całe jej ciało, a potem każde dotknięcie piersi będzie czuła po wielokroć mocniej. Spogląda na Aleksandra, ale on także się rozbiera. Nie ma złudzeń, że Dariusza bawi to, że musi ściągnąć je sama. Zerka w kamerę, przeklinając ukochanego w myślach, i odpina obie na raz, krzycząc i wyginając się do tyłu, po czym drżącymi dłońmi ściąga obrożę. Kocha ją i nienawidzi jednocześnie.

– Połóż się na łóżku. I dotykaj, tak jak na łące – mówi, jest nagi, a ona zamiera, zdając sobie sprawę z jego rozmiaru. Jego penis nie stoi jeszcze w pełni, ale już jest duży, większy niż przeciętny. Wcześniej nie zwróciła na to uwagi, wtedy na trawie była zbyt zaskoczona. Teraz widzi i jedyne, o czym jest w stanie myśleć, to że ten wielki kutas zaraz się w niej znajdzie. O ile Dariusz mu pozwoli – chociaż nie ma co do tego wątpliwości. Jej męża kręci to, że ktoś inny ją pieprzy, rozmawiali o tym nie jeden raz. Dotyka się delikatnie, jest tak bardzo wrażliwa, że najmniejsze muśnięcie palców wywołuje w niej dreszcze. Aleksander podchodzi do łóżka, a ona zauważa, że znów ma na sobie maskę, tym razem tylko ją. Trzyma dłoń na penisie, który już nie jest wiotki, a gotowy. Ma na nim prezerwatywę. Materac ugina się, gdy na niego wchodzi. Klęczy przez chwilę nad nią, a potem wyciąga dłoń i splata jej palce ze swoimi, wchodzi w nią wolno, jakby przyzwyczajając do swojej wielkości. Jego usta odnajdują wymęczony sutek, spogląda na nią i liże go, a potem zasysa. Anita wygina odruchowo biodra, nabijając się na niego mocniej. A on odpowiada gwałtownie, jakby po raz pierwszy pozwolił sobie na coś, na co ma ochotę. Pieprzy ją mocno, wchodząc swoim wielkim kutasem aż po jądra, a ona jęczy półprzytomna, był brutalny, w stopniu, który uwielbia i który przeraża ją jednocześnie. Wypełnia ją, gryząc jej szyję, także podrażnioną. Maska na oczach pasuje do niego, pasuje do tego, jak się pieprzy, jest jak dzikie zwierzę, któremu wreszcie pozwolono na coś, na co ma ochotę od początku. Ona mu pozwoliła, w tym wszystkim to ona tego chciała najbardziej, a teraz ponosi tego konsekwencję, wijąc się, jęcząc i czując ból wymieszany z rozkoszą, obezwładniającą, nienaturalną. Kolejny orgazm jest jak tsunami, następny też, a po nim pomału przychodzi ulga, bo Aleksander – jakby zdając sobie sprawę, że nie da rady więcej – wychodzi z niej nagle, ściąga gumkę i tak jak dzień wcześniej dochodzi na jej piersi, dysząc ciężko.

*

Patrzy, jak Aleksander idzie w stronę lasu, ma przy sobie aparat. Wcześniej położył jej kartonik na biurku. Podnosi wieczko i spogląda na pendrive’a. Jej film. Ich film. Telefon dzwoni, a ona odbiera z uśmiechem. Darek, mężczyzna jej marzeń. Odbiera, odpalając jednocześnie nagranie.

Przyjaciel Pana Domu 2 – opowiadanie erotyczne BDSM

Pół godziny. Tyle trwał film, który przesłał jej Dariusz. Musiał pracować nad nim przez resztę nocy, bo obrobił materiał, zostawiając ciekawsze sceny i ujęcia. Oglądała zafascynowana, zapominając chwilami, że widzi siebie. Kobieta na filmie tańczy, jej ruchy są wypełnione ekstazą, ciało błyszczy lekko, twarz na zmianę przeszywa grymas bólu, szoku i rozkoszy.

Anita zamknęła laptopa i wypuściła powietrze z płuc, cipka mrowiła ją lekko, dopraszając się powtórki. Spojrzała na zegarek, dzień mijał zastraszająco szybko, na jej gust zbyt szybko. Była siedemnasta, wstała dziś stanowczo za późno. Aleksander przy śniadaniu powiedział jej, że nie wróci prędko, zamierzał spędzić dzień z aparatem w plenerze. Miał urlop, w przeciwieństwie do niej, Anita chciała zrobić dziś bibliotekę, musiała zobaczyć, które meble pojadą w następnym tygodniu do konserwatora na renowację, a które będzie w stanie naprawić sama.

Pomieszczenie było duże, ale zagracone. Z jakiegoś powodu wstawiono do niego trzy stare kanapy w stylu lat osiemdziesiątych, które nie nadawały się do niczego innego niż utylizacji. Przykleiła więc na nie kartki „śmieć” i odsłoniła kolejną płachtę, pod którą znalazła piękny, drewniany stół z rzeźbionymi nogami. Wydawał się stabilny i mocny. Przygryzła wargę i usiadła na blacie, a potem położyła się i zamknęła na chwilę oczy.

– Wysokość idealna – skomentował Aleksander. Podniosła głowę zdziwiona.

– Nie miałeś się byczyć na dworze? – zapytała, znów wpatrując się w sufit. Przez chwilę miała nadzieję, że zamiast odpowiedzieć, przyjdzie i przyciągnie ją do siebie, ale się nie łudziła. Mężczyzna nie dotknie jej, jeżeli Dariusz nie wyda mu polecenia. Ich zabawa miała jasne zasady. Mimo to rozchyliła zapraszająco uda.

– Miałem, ale zadzwonił Darek. Jadę na chwilę do miasta. – Podszedł blisko, tak blisko, że poczuła jego ciepło między nogami. Spojrzał na nią z góry. – Potrzebujesz czegoś? – zapytał, głos złamał mu się pod koniec, a ona odkryła, że nie tylko jej ciało czuje niedosyt. Miała ochotę krzyczeć, że potrzebuje jego kutasa w sobie, ale pokręciła w milczeniu głową. Fascynowało ją, że czuje tak duże pożądanie w stosunku do – jakkolwiek by było – obcego mężczyzny.

Odsunął się, ale nie odszedł. Podniósł aparat, który miał przy sobie, i zrobił jej zdjęcie, a potem jeszcze kilka, jak patrzy na niego. Robił to w milczeniu, ona też milczała i w tym milczeniu wygięła się lekko, podciągając sukienkę. Stół był chłodny, a ona coraz bardziej gorąca. Telefon Aleksa się rozdzwonił, a mężczyzna zaklął pod nosem. Ona też zaklęła i zeszła, patrzyła za wychodzącym, domyślała się, kto dzwoni, i zastanawiała, ile powie mu Aleksander. I czy Dariusz uzna to za złamanie zasad zasługujące na karę.

Książek były setki, dotykała ich grzbietów zaciekawiona, ale nie wyjęła żadnej z regału. Wciągnęłaby się, utknęła tutaj, wśród stron. Wolała zostawić to na zimę, gdy razem z Dariuszem będą mieli czas wieczorami. Szkicowała szybko na kartce, chciałaby tu dwa duże fotele, stolik, kilka lamp, które nadadzą klimat, a nie zabiją wnętrza. Miejsca było sporo, ale chciała, aby tak zostało. Chciała, aby był tu dywan, na którym będą się kochać. Jakby czytając jej w myślach, zadzwonił telefon, pokazując zdjęcie uśmiechniętego Darka. Lubiła je, był na nim odprężony i chłopięco-łobuzerski.

– Słyszałem, że byłaś niegrzeczna. – Usłyszała, gdy tylko odebrała. „Kapuś”, pomyślała.

– Zawsze – odpowiedziała zgodnie z prawdą.

– Zamówiłem transport na środę – zmienił temat w jednej chwili. – Wyrobisz się?

Przeleciała w myślach dom, większość mebli miała oznaczonych.

– Na luzie. Nie wiem, co jest na strychu, ale nie dotrę tam w tym tygodniu.

Rozmawiali jeszcze przez chwilę, tak że myślała, że Dariusz nie wróci już do wcześniejszej sytuacji, ale miał dobrą pamięć. Zawsze miał.

– Ten stół, dorobisz mu uchwyty. Wyślę ci rysunek, w których miejscach – powiedział nagle, gdy już miał kończyć. Poczuła mrowienie wzdłuż krzyża.

– Na kiedy? – zapytała spokojnie.

– Na dziś.

– Nie wiem, czy mam materiały – spróbowała, ale zaśmiał się cicho.

– Wierzę w twoją kreatywność.

Rozłączył się, a po chwili przyszło zdjęcie. Rysował na kartce, ale widziała, o co mu chodzi. Zaczepy na liny, w kilku kluczowych miejscach, stosunkowo łatwe do zrobienia. Gdy tylko zobaczyła ten stół, wiedziała, że chce, aby był jednym z elementów wyposażenia Salonu. Tak mówili na pomieszczenie, które zaplanowali na sesję. Miejsce, które w planach ma być ich strefą relaksu. Dotknęła stołu dłonią, czuła, że stanie się jednym z jej ulubionych mebli w całym domu.

*

Wieczór mijał leniwie, Aleksander zaszył się w pokoju, który mu udostępniła, a ona nie umiała znaleźć sobie miejsca. Czuła się zmęczona całym dniem, a jednocześnie chciała, aby coś się wydarzyło, aby Dariusz zadzwonił i kazał jej coś zrobić, ale po wieczornym telefonie milczał. Czuła rozczarowanie, cały dzień fantazjowała o wieczorze, o stole z uchwytami, o Aleksandrze. Ten dziwny układ ją zafascynował, fakt, że mężczyzna stał się swoistym narzędziem w rękach Dariusza, sprawiał, że patrzyła na niego inaczej. W jednej chwili nie był obcym, był kimś więcej. Cała sytuacja była pokręcona, wychodziła poza znane jej ramy i doprowadzała do czerwoności. Odstawiła kubek do zlewu i przeszła się po pomieszczeniach, lubiła to robić, upewniać się, że to jej dom, że faktycznie będą tu mieszkać. Od czasu do czasu gładziła dłonią ścianę, pieszcząc i zaklinając, by stał się dla nich miejscem szczęśliwym. Minęła pokój Aleksandra, zwalniając nieznacznie, ale w środku panowała cisza. Zawahała się, ale w końcu odpuściła – minęła drzwi z lekkim żalem i rozczarowaniem.

Sen przyszedł późno, długo wierciła się i przekręcała z boku na bok. Każdy najmniejszy odgłos nagle wydawał się mocniejszy. Słyszała trzask drzwi, kroki Aleksandra. Dźwięk odkręcanego prysznica. Dom skrzypiał, Anita uczyła się jego odgłosów. Potrafiła już kilka zidentyfikować, okiennica stukała cicho, gałęzie magnolii uderzały o okna na dole… Czasem niepokojące dźwięki okazywały się czymś banalnym, czymś, co niedługo oswoi. Sen, mieszanka obrazów, wspomnień i pragnień. Była znów na łące, znów naga, bezbronna, ale tym razem była już noc, jasna, chłodna noc. Czuła ten chłód na ciele, ruszyła w stronę światła, ogniska płonącego w lesie. Słyszała muzykę stworzoną z odgłosów domu i zwierząt, nocne ptaki i gałęzie, skrzypnięcie okiennic, kroki – we śnie wszystko to mieszało się ze sobą. Ktoś złapał ją od tyłu, przyciągnął do siebie, a ona poczuła męskie ciepło oraz mocny zapach. Aleksander. Jego stojący penis napierał na nią, chciała się odwrócić, chciała, aby ich ciała się splotły, ale jego uścisk był silny. Unieruchamiał ją, nagą, w pożądaniu, któremu nie chciał dać ujścia.

Wiła się na łóżku, kołdra zsunęła na podłogę. Mężczyzna patrzył przez chwilę na śpiącą, na jej piersi, w których sutki sterczały tak, że odznaczały się pod koszulką. Spała w majtkach, a on był pewien, że gdyby ich dotknął – okazałaby się wilgotne. Spojrzał na zegarek na telefonie, jeszcze nie czas. Z żalem wyszedł cicho z sypialni i zszedł do biblioteki, starał się być cicho, gdy przygotowywał rzeczy. Ustawiał światła, w dwóch miejscach przygotował aparat. Zapalił świece. Popatrzył na stół, który przesunął w centralne miejsce, a potem do uchwytów, które zrobiła, dołożył liny. Zegarek wskazywał trzecią, gdy skończył. O czwartej otworzył drzwi i wyszedł na chwilę na dwór, zapalił i zaciągnął się mocno. Telefon zawibrował, zerknął na wiadomość i się uśmiechnął. Poszedł do biblioteki, zostawiając drzwi otwarte.

Jęczała cicho przez sen, a gdy usiadł na niej i zakrył jej usta dłonią, otworzyła gwałtownie oczy i się szarpnęła. Mężczyzna miał na sobie kominiarkę, dłonie w skórzanych rękawiczkach i ciemny golf. Kotłował się z nią chwilę, zanim zapiął jej opaskę uciskową na nadgarstkach, zdołała go ugryźć i drapnąć, a teraz wiła się i syczała wściekle. Złapał jej głowę i docisnął policzek do poduszki, a potem przyłożył telefon do ucha.

– Twoje hasło to „piątek” – dotarł do niej głos Darka – powtórz.

– Piątek – wymamrotała, opaska wbijała jej się w skórę.

– Dobra suka.

Usłyszała sygnał i poczuła szarpnięcie. Mężczyzna złapał ją za włosy i zawiązał materiał na oczach, a potem zepchnął z łóżka tak, że upadła na dywan. Chciała się podnieść, ale warknął tylko:

– Leż, bo oberwiesz.

Słyszała, że otwiera szuflady, jakby czegoś szukał. Jej słuch z każdą chwilą się wyostrzał, ruszyła nadgarstkami, ale nie było szans, aby udało jej się rozerwać trytytkę, znała ją, sama stosowała wielokrotnie. Oparła głowę o dywan, chciała ściągnąć opaskę, chciała widzieć. Czy to Aleksander był przy niej? Czy to on? Pachniał inaczej, nie znała tego zapachu. Nie rozpoznawała głosu, mówił nisko, warkotliwie. Zadrżała i znów spróbowała ściągnąć opaskę, nie słyszała kroków, więc musiał stać przy niej. Złapał ją za włosy i pociągnął w górę, pchnął na łóżko. Opuścił jej majtki do ud, a potem przejechał dłonią w rękawiczce po pośladku. Zamarła, pewna, że uderzy, ale nie zrobił tego. Jego dłoń wędrowała chwilę, badała, przejechał palcem po jej rowku.

– Idziemy. – Pociągnął spętane nadgarstki i stanął za nią, przez chwilę miała przebłysk snu, w którym tak samo stał za nią Aleksander, ale tym razem mężczyzna nie był nagi. Jego spodnie ocierały się o jej pośladki, pchnął ją lekko, rozkazująco. Ruszyła niepewnie, zdana na niego i to, jak kierował jej krokami. – Schody – powiedział, a ona się zachwiała. Gdyby nie trzymał jej za ramiona, pewnie by upadła, ale pomógł jej odzyskać równowagę. Schodził z nią, asekurując. Była napięta do granic możliwości, brak wzroku i fakt, że nie znała mężczyzny, sprawiały, że czuła niepokój, a jednocześnie uspokajała ją świadomość, że zaplanował to Dariusz. W końcu tego chciała, prawda? Chciała czuć jego obecność, nawet gdy go przy niej nie będzie. Pozwoliła mu na to, na kontrolę i decydowanie o tym, kto i jak będzie jej kochankiem. Próbowała zorientować się, gdzie idą, ale prowadził ją tak, że straciła orientację.

Pchnął ją nagle, poleciała do przodu i wpadła w ramiona innego mężczyzny.

– Nie ruszaj się – powiedział Aleksander. Mężczyzna z tyłu złapał ją za nadgarstek i rozciął więzy. Chciała sięgnąć do opaski, ale chwycił ją wymownie za rękę. – Nie ściągaj. Nie możesz – rzucił Aleks, jego usta dotknęły jej ucha. – I nie walcz, on nie lubi niegrzecznych kobiet – dodał, a potem przyłożył jej palce do ust. – Cii. Bądź cicho, lepiej bądź cicho.

Stała wtulona w bok Aleksandra i nasłuchiwała, drugi mężczyzna chodził po pomieszczeniu i coś przestawiał. I o tyle, o ile Aleksander ją uspokajał, obecność tamtego niepokoiła, wywoływała w niej strach. Wydawał się brutalniejszy, był niewiadomą.

– Odsuń się od niej. – Usłyszała, a Aleksander puścił ją i zostawił samą. Wziął do ręki aparat, skinął głową mężczyźnie i zaczął robić zdjęcia.

Tamten podszedł i pchnął ją w kierunku stołu. Szła niepewnie, wyciągając przed siebie ręce, ale nie próbowała już ściągać opaski. Złapała krawędź blatu. Dłoń w rękawiczkach chwyciła ją za kark, a Anita zesztywniała. Mężczyzna zbliżył do niej twarz, czuła jego oddech na skórze, a potem przeciągnął językiem po policzku. Wzdrygnęła się odruchowo i zacisnęła palce mocniej na drewnie.

– Właź – rozkazał, puszczając kark. Podniosła się, po omacku szukając oparcia. Nie wiedziała, czego konkretnie chce, więc odwróciła się pomału i usiadła.

– Ściągnij koszulkę, wyciągnij nogi do przodu i oprzyj się o stół. Zrobię ci kilka zdjęć, więc się postaraj – polecił Aleksander. Jego ton głosu był uprzejmy, miły, stanowił idealne przeciwieństwo tego drugiego, który niósł ze sobą grozę. Czuła jego obecność, wiedziała, że w każdej chwili może ją złapać, uderzyć lub związać. Pokazał jej to chwilę wcześniej, gdy chwycił za kark, jakby była niesfornym kociakiem. Było jej gorąco, miała wrażenie, że płonie od środka. – Dosyć. Kładź się.

Wykonała polecenie, jej plecy oparły się o chłodne drewno. Miała przyśpieszony oddech, przez zasłonięte oczy każdy dźwięk zdawał się mocniejszy, wyraźniejszy. Wiedziała, jak ją przypnie, doskonale pamiętała, gdzie zrobiła uchwyty. Ręce na górze, na rogach. Uda. Szyja. Materiał na szyi był miękki, elastyczny, tak że mogła podnieść odrobinę głowę. Obstawiała, że to pończocha. To, że mężczyzna, który ją dotykał, miał na sobie rękawiczki, deprymowało ją, sprawiało, że jego dotyk wydawał się jeszcze bardziej obcy, nienaturalny. Brakowało w nim ciepła ciała, intymności.

Leżała. Było jej niewygodnie, wcześniej, gdy leżała na stole, nie czuła dyskomfortu, ale teraz? Pozycja, w której się znajdowała, wykluczała to. Jej kobiecość została wyeksponowana, wyciągnięte ramiona drętwiały, miała rozwarte uda i podciągnięte do nich stopy, tyłek na krawędzi. Była jak cholerne danie. Słyszała szuranie, któryś z nich ciągnął krzesło po podłodze i dostawiał je do stołu.