My Savior. Tom I - Ewelina Lach - E-Book

My Savior. Tom I E-Book

Ewelina Lach

0,0
5,99 €

oder
-100%
Sammeln Sie Punkte in unserem Gutscheinprogramm und kaufen Sie E-Books und Hörbücher mit bis zu 100% Rabatt.

Mehr erfahren.
Beschreibung

Ocalona przez babcię Ewa, w końcu odetchnęła od swojego okrutnego życia, które towarzyszyło jej przez młodzieńcze lata. Niestety bardzo szybko pojawiają się demony przeszłości. Wkraczając w przestępczy świat, jako policjantka, Ewa nie spodziewa się grożącego jej niebezpieczeństwa. Decydując się na tajną misję rozpracowania klubu Go Go nigdy nie pomyślałaby, że podejmuje tak ryzykowną grę. Ewa całe życie radziła sobie sama. Zawsze liczyła na siebie i nie potrzebowała nikogo wokół, aż do momentu, gdy na jej drodze pojawia się przystojny i nieziemsko zbudowany saper. Między kobietą i mężczyzną iskrzy od pierwszego spotkania. Oboje poddają się namiętnej pasji. Jednak Ewa nie potrafi zrozumieć postępowania Nigela. Chłopak stara się przejąć kontrolę nad dziewczyną, podejmując za nią wszelkie decyzje. Kobieta zostaje poddana próbie wytrwałości i podjęcia ryzykownych czynów… Czy ucieczka do innego państwa, by zapomnieć o przeszłości okaże się dobrym rozwiązaniem…?

Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:

EPUB

Veröffentlichungsjahr: 2018

Bewertungen
0,0
0
0
0
0
0
Mehr Informationen
Mehr Informationen
Legimi prüft nicht, ob Rezensionen von Nutzern stammen, die den betreffenden Titel tatsächlich gekauft oder gelesen/gehört haben. Wir entfernen aber gefälschte Rezensionen.



Wydawnictwo Psychoskok Konin 2018

Ewelina Lach „My Savior. Tom I”

Copyright © by Ewelina Lach, 2018

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2018

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie

 może być reprodukowana, powielana i udostępniana w 

jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Projekt okładki: Robert Rumak

Zdjęcie okładki: © Fotolia - Sergey Nivens

Korekta: Autor zrezygnował z profesjonalnej korekty 

wydawnictwa

Skład: Agnieszka Marzol

Skład epub i mobi: Kamil Skitek

ISBN: 978-83-8119-244-6

Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o.

ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin

tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706

http://www.psychoskok.pl/http://wydawnictwo.psychoskok.pl/ e-mail:[email protected]

Nie jestem idealna, popełniam błędy,

Krzywdzę ludzi, ale kiedy mówię

„kocham lub przepraszam”

Mówię serio…

Wszystkie postacie i zdarzenia są fikcyjne. Jakiekolwiek  podobieństwo do prawdziwych osób i sytuacji 

Rozdział pierwszy

Wyjeżdżając zmojego kraju, poczułam ulgę.

Ulgę iw końcu wolność. Siedząc wsamolocie pełnym ludzi oraz wrzeszczących dzieci poczułam, że moje życie na nowo się narodziło. Oddycham wkońcu powietrzem, którego mi brakowało od bardzo długiego czasu. Dusiłam się tam inie mogłam normalnie żyć, aco dopiero pracować.

Denerwowało mnie każde spojrzenie, które rzucali mi moi znajomi wpracy, ito współczucie. Atak naprawdę gówno wiedzieli, co ja przeszłam ico czuję. Nikt tak naprawdę nie wiedział, co we mnie tkwi. Tylko jedna osoba mnie rozumiała, wiedziała, jak mi pomóc ijak mam sobie radzić. Dokonała tego izmieniałam się.

Tylko teraz znów powróciło to samo uczucie. Uczucie, nad którym długo nie umiałam zapanować.

Musiałam dokonać wyboru ipostanowiłam zaryzykować. Teraz czułam, jak moje ciało odetchnęło irozluźniło się. Dobrze zrobiłam, wyjeżdżając. WPolsce już nikt na mnie nie czeka. Babcia, którą tak kochałam odeszła. Mam 27 lat ijako kobieta przeżyłam wiele. Zkażdego domu zastępczego praktycznie uciekałam, bo każdy jeden był dla mnie gorszy od drugiego. Wkażdym czułam się jak intruz.

Czasami zastanawiałam się, po cholerę mnie brali do siebie jak nie okazywali mi wogóle miłości ani zainteresowania. Zawsze miałam dosyć przeprowadzek, uciekałam, aż pewnego razu spotkałam właśnie ją. Babcia Adel była aniołem. Gdy wkońcu przygarnęła mnie do siebie, odeszła. Tak naprawdę nawet nie zdążyłyśmy się sobą nacieszyć. Zaopiekowała się mną idała mi dach nad głową.

Spędziłam zbabcią całe dziesięć lat. To były piękne chwile, ale ijednocześnie emocjonalne. Byłam buntowniczką iz początku babcia miała ze mną ciężko. Nieraz miałam wyrzuty sumienia, że tak daję jej wkość. Tylko, że ja mam trudny charakter izawsze coś palnę, apotem dopiero pomyślę. Minął już rok od jej śmierci izdecydowałam się właśnie wyjechać do Miami. Babcia Adel była zamożna, tam miała dom, który mi przepisała wspadku. Cały rok zastanawiałam się, co mam zrobić czy wyjechać iw końcu sprawić, aby moje marzenia się ziściły, czy siedzieć dalej wPolsce irobić to, co dotychczas robiłam.

Postanowiłam spróbować, bo niczego wżyciu się nie bałam. Życie mnie tego nauczyło, dlatego też zostałam policjantką. Brat babci był wMiami policjantem FBI iteż tylko dlatego tam jadę. Zaoferował mi pracę, bo jestem dobra wtym, co robię. Widział moje osiągnięcia isam nie raz mnie szkolił jak był wPolsce. Zobaczymy, co mnie tam czeka.

Och babciu, nawet nie wiesz jak mi ciebie brakuje, jak bym chciała, abyś teraz ze mną właśnie leciała do Miami.

W sumie to nie raz się zastanawiałam, dlaczego nigdy mnie tam nie zabrała. Nawet sama tam nigdy nie leciała. Nigdy nie chciała otym mówić izawsze zmieniała temat. Aja więcej nie wypytywałam ją oto.

Dlaczego, Boże, musiałeś właśnie mi ją zabrać? Dlaczego nie mogła jeszcze żyć na tym świecie!

– Czy życzy sobie pani coś do picia?

Stewardesa zapytała się ztym swoim olśniewającym uśmiechem ipodjechała swoim wózeczkiem.

– Jeśli można prosić to chętnie, napiłabym się wody.

– Oczywiście, zgazem czy bez?

– Bez. – Wyjęła ją zschowka ipodała mi.

– Dziesięć złotych. – Ja pierdzielę, ale zdzierstwo! Za małą butelkę wody aż tyle sobie życzą? Totalnie zwariowali!

Wyciągnęłam pieniądze izapłaciłam za tę wodę.

– Dziękuję bardzo. – Powiedziałam zuśmiechem do niej. Kiwnęła głową iteż uśmiechnęła się.

Gdy już odkręciłam zakrętkę zbutelki, to właśnie wpadliśmy wturbulencje icała się oblałam. Kurwa! No tego mi jeszcze trzeba było. Pilot oznajmił, że mamy siedzieć na miejscach inie poruszać się, dopóki nie zezwoli oraz poinformował nas, że omijamy właśnie burzę inie mamy się niczym martwić, ma wszystko pod kontrolą. No świetnie, zawsze tak gadają, żeby nie wystraszyć pasażerów. Nie leciałam pierwszy raz samolotem, ale jakoś cholernie się bałam.

Sama nie wiem, dlaczego. Zerknęłam na innych pasażerów, którzy siedzieli spokojnie, było słychać różne rozmowy oraz cichutki płacz jakiegoś maleństwa. Jakiś niepokój mną wstrząsnął, gdy spojrzałam na faceta, który siedział obok mnie. Podrygiwał sobie nogą, co działało mi na nerwy. Kurde!