O najważniejszym - Maryja Bartoshko - E-Book

O najważniejszym E-Book

Maryja Bartoshko

0,0
3,49 €

oder
-100%
Sammeln Sie Punkte in unserem Gutscheinprogramm und kaufen Sie E-Books und Hörbücher mit bis zu 100% Rabatt.

Mehr erfahren.
Beschreibung

"O najważniejszym" Maryi Bartoshko to książka nie tylko dla dzieci… Choć kierowana jest głównie do nich. To opowieść o miłości braterskiej, nauce szacunku do każdej żywej istoty oraz o tym, jak ważna jest rodzina. Autorka w bardzo obrazowy sposób ukazuje, że to, co mamy, często zauważamy dopiero wówczas, gdy nam tego zabraknie… Nie doceniamy naszych najbliższych. Często złościmy się na nich, a nawet złorzeczymy w gniewie. Jednak, gdy ta osoba z jakiegoś powodu może zniknąć z naszego życia, to wszystko, co nas wcześniej złościło, przestaje mieć znaczenie i wówczas zrobilibyśmy wszystko, aby ją odzyskać.

Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:

EPUB

Veröffentlichungsjahr: 2019

Bewertungen
0,0
0
0
0
0
0
Mehr Informationen
Mehr Informationen
Legimi prüft nicht, ob Rezensionen von Nutzern stammen, die den betreffenden Titel tatsächlich gekauft oder gelesen/gehört haben. Wir entfernen aber gefälschte Rezensionen.



Maryja Bartoshko

 

 

O najważniejszym

 

Wydawnictwo Psychoskok Konin 2019

Maryja Bartoshko „O najważniejszym”

 

Copyright © by Maryja Bartoshko, 2019

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2019

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie

 może być reprodukowana, powielana i udostępniana w 

jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Redaktor prowadząca: Wioletta Tomaszewska

Korekta: Robert Olejnik, Joanna Barbara Gębicka

Tłumaczenie z rosyjskiego: Mira Łuksza

Ilustrator: Maryja Shishcova

Projekt okładki: Adam Brychcy

Skład pdf, epub i mobi: Adam Brychcy

ISBN: 978-83-8119-574-4

 

Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o.

ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin

tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706

http://www.psychoskok.pl/http://wydawnictwo.psychoskok.pl/ e-mail:[email protected]

Dziś praca mi nie szła. Oderwałam oczy od notebooka i ściągnęłam z głowy kapelusik. Wokół świeciło gorące słońce, lecz tu, pod jabłonką, było świeżo jak o poranku. Nie miałam chęci wychodzić z cienia, zatem strzepnąwszy ze spodni mrówkę, znów utkwiłam wzrok w monitorze.

– Hmm! Co tu się dzieje? – raptem usłyszałam gdzieś obok. – Wszystko się kręci, wszystko się trapi!

Drgnęłam, zaskoczona, a notebook zsunął się z kolan na trawę.

– Obserwuję cię już godzinę! – kontynuował wypowiedź tenże głos. – Cały czas klepiesz w te guziczki... Co ty tu takiego robisz?

Przebiegłam wzrokiem po sadzie, i nie widząc nikogo, spojrzałam w górę. Nade mną, na gałązce huśtała się kawka. Wzruszając ramionami, bąknęłam sama do siebie:

– Chyba jestem przemęczona... Już mi się wydaje nie wiadomo co! Trzeba kończyć... – Nie jestem nie wiadomo co! – spokojnie zaprzeczył ptak. – Może jednak odpowiesz na moje pytanie?

– Właśnie.... Właśnie postanowiłam napisać baśń, ale jakoś mi nie wychodzi – wymamrotałam, czując, że wyglądam całkiem głupio.

– Hmm… A nie oszukujesz ? – zapytał ptak. – Moja babcia opowiadała mi o tym, że kiedyś ludzie pisali gęsim piórem. Potem zaczęli używać jakichś patyczków, sama to widziałam nie raz...

– No-o-o, to było dawniej. Teraz jest inaczej. Popatrz! – zaproponowałam

Nie musiałam zapraszać drugi raz. Ptak sfrunął na mój bark i spojrzał w monitor, na którym czerniało koło dwudziestu linijek.

– Ta-a-ak! Nie za gęsto! – po krótkim milczeniu orzekła kawka. – Jeśli chcesz, mogę ci pomóc.

Moje brwi ze zdziwienia uniosły się aż na koniec czoła.

– Bez wątpienia razem pójdzie nam szybciej! Już dawno żyję na tym świecie! Jest o czym opowiadać! – zapewniał mnie ptak. – A ty słuchaj i stukaj w te guziczki.

Speszona, bawiłam się źdźbłem trawy w dłoni.

– Jest jednak pewien warunek – uprzedziła mnie nowa znajoma. – To ja decyduję o tytule! Więc jak?

Niepewnie kiwnęłam głową. – Historia, którą usłyszysz, działa się kiedyś, dawno temu, na naszym gniazdowisku – dodał ptak.

Pomyślałam, że nie mam nic do stracenia i podniosłam notebook na kolana. Kawka odchrząknęła, po czym usadowiła się wygodniej i z powagą podyktowała: „Baśnie mądrej kawki”.

– O-o-o! – podskoczyło moje serce. – To będzie więcej niż jedna opowieść?!

– Pierwszą baśń zatytułujemy „O najważniejszym” – dalej dyktował ptak.

Moje palce dziarsko pobiegły po szarych klawiszach. Na monitorze jedna za drugą zaczęły pojawiać się litery, słowa i zdania. A co z tego wynikło – osądzisz ty, mój drogi czytelniku.

O najważniejszym

Z niezadowoleniem skrzypnął lufcik, niebieska zasłona wydęła się niczym balonik, na ścianę skoczył słoneczny zajączek.

– Nigdy tu nie byłem! – rozejrzał się na boki.

Był w małym pokoiku z niebieskim żyrandolem u sufitu. Wokół żyrandola, cicho podśpiewując, powoli wirował korowód pyłków.

– Jak ciekawie-e-e! – ucieszył się zajączek. – Koncert się zaczyna!

– Bez ustanku krążąc wraz, wykonamy każde pas! – nie zwracając uwagi na gościa, śpiewały i wirowały baletnice. – Kroczek w lewo, dwa na prawo. Taniec nie jest to zabawa! Nie ustawaj, nie zostawaj, powtórz za mną: lewa, prawa. Wyżej, płynniej, obróć się, wszyscy razem nieśmy się.

Potem korowód opadł niżej i tak samo powolnie popłynął w odwrotnym kierunku: – Wietrzyk baletmistrzem jest! Srogi bardzo, ale fest! Wnet pogoni leniwego i pouczy niezdarnego...

– Nuda! Kto tak tańczy? – zdziwił się zajączek i skoczył na żyrandol

Szklane wisiorki żyrandola rozbłysły. Wśród tańczących wybuchło zamieszanie, zaszeleścił niespokojny szept.

– No nie mogę! Niedotykalscy! – aż zatrzepotał ze śmiechu żartowniś. – To ja, zajączek Trim! Nie macie racji! Taniec powinien być wesoły! Uczcie się ode mnie! – I dziarsko przytupnął śpiewając:

– Hop na lewo, tup na prawo, Taniec świetną jest zabawą!

– Cóż za maniery! – oburzyły się baletnice. – Na to patrzeć nie można!

Nie zwracając uwagi na protest, Trim zawirował jak bączek, a żyrandol zachwiał się. Pyłki z krzykiem rzuciły się w różne strony. Tylko dwa maluszki zostały koło gościa. zapomniawszy o regułach baletu, wesoło skakały.

– Zuchy! – pochwalił je nauczyciel. – Jestem z wami!

– No nie! – z cienia wypłynął dorosły pyłek. – Głupi przykład jest zaraźliwy! – dodał z wyższością i schwycił maluszki. Przestrzeń pod sufitem stała się pusta. Trim poczuł się skrzywdzony.

Żyrandol huśtał się, pobrzękując wisiorkami. Zajączek zsunął się na koniuszek najdłuższego wisiorka i zawisnął głową w dół. Podłoga pod nim wirowała.

– Znakomita huśtawka! Muzyczna! – rozmyślał Trim. – Nudno jednak być samemu! Koło okna stało akwarium. Nad ciemną wodą wystawał wierzchołek kamienia. Zajączek skoczył na tę kamienistą wysepkę i spojrzał w wodę. W zielonej toni bawiło się stadko rybek. Trim zanurkował i opadł na dno jak zielony gałganek. Rybki, zamigotawszy tęczowo, smyrgnęły w zarośla. – Ale niegościnne! – speszył się zajączek. Na wszelki wypadek sprawdził dno. Nikogo jednak w pobliżu nie było.

– O ho ho! – ziewnął Trim i siadł koło kępy trawy. – Królestwo snu!

Wyłączył swoją latarkę. Akwarium znów otuliły zmrok i cisza.

Nie wiadomo skąd pojawił się słupek przejrzystych bąbelków. Zabulgotało. Ten szum obudził Trima.

– Blim blam! – znów doleciało z góry.

Wiercipięta szybciutko wypłynął, schował się pod liściem i zaczął obserwować otoczenie. Do wody wpadło ziarnko piasku:

– Bliam blium!

Zajączek spojrzał w górę. Na wierzchołku kamienia siedział jakiś grubas.

– Skąd on się tu wziął?! – zdziwił się Trim.

Tymczasem nieznajomy przeniósł się na ściankę akwarium.

Zajączek ucieszył się:

– Wreszcie mam kogoś do zabawy!

Ślimaczka Nis, bo to ona właśnie ona, sunęła po ścianie akwarium. Zajączek dotknął domku–muszli. Grubaska schowała różki i podgięła ogonek.

– Świetnie! Bawimy się w chowanego! – załapał Trim. – Uwielbiam tę grę! – I spróbował wcisnąć się do domku w ślad za gospodynią. – Jakiż niespokojny poranek! – z niezadowoleniem skrzywiła się Nis. Na wszelki wypadek szczelniej przycisnęła się do szkła. – Któż to może być?

Ktoś zastukał z zewnątrz.

– Jeszcze czego! – burknęła ślimaczka. – Rybki-kręciogonki nie dają spokoju i ten też.