Pąk szkarłatnej róży - Tadeusz Sałek - E-Book

Pąk szkarłatnej róży E-Book

Tadeusz Sałek

0,0
2,49 €

oder
-100%
Sammeln Sie Punkte in unserem Gutscheinprogramm und kaufen Sie E-Books und Hörbücher mit bis zu 100% Rabatt.

Mehr erfahren.
Beschreibung

Tadeusz Sałek w swej powieści pt. „Pąk szkarłatnej róży” przedstawia losy młodej dziewczyny, Ewy, która zniechęcona brakiem pracy w Polsce, jedynego wyjścia ze swej sytuacji upatruje w pracy za granicą. Gotowa jest poświęcić się i wyjechać nawet na klika miesięcy, by odciążyć domowy budżet i pomóc rodzinie. „Teraz, gdy przeczytała to ogłoszenie: — „Potrzebna opiekunka do dzieci. Praca w Niemczech.” — świat zawirował jej przed oczyma, jakby nagle przed nią otworzyły się wymarzone bramy niebios, w których sam dobry Bóg postanowił podzielić się z nią swoim własnym szczęściem. W tym niewielkim ogłoszeniu dostrzegła dla siebie tę deskę ratunku, która pozwoli jej oderwać się od tego beznadziejnego marazmu dnia powszedniego. Pozwoli jej wreszcie pracować. Nareszcie będzie mogła stanąć jak normalny człowiek wśród normalnych ludzi. Wiedziała, że kiedy uzyska tę pracę, będzie robić wszystko, aby jej pracodawcy byli z niej zadowoleni. Będzie robiła wszystko, aby tej pracy nie stracić.” Jak różne okażą się oczekiwania od zastanej rzeczywistości… Ewa tak szybko, jak do pracy chciała wyjechać, będzie chciała z niej powrócić. Los rzuci tę młodą i atrakcyjną dziewczynę w ręce brutalnych sutenerów, którzy, by zarobić i jednocześnie się zabawić, są w stanie posunąć się do wszystkiego. Czy zbrukanej Ewie uda się wydostać z rąk oprawców i powrócić do normalnego życia, które wiodła przed wyjazdem? Tego dowiecie się, sięgając po „Pąk szkarłatnej róży”.

Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:

EPUB

Veröffentlichungsjahr: 2014

Bewertungen
0,0
0
0
0
0
0
Mehr Informationen
Mehr Informationen
Legimi prüft nicht, ob Rezensionen von Nutzern stammen, die den betreffenden Titel tatsächlich gekauft oder gelesen/gehört haben. Wir entfernen aber gefälschte Rezensionen.



Tadeusz Sałek "Pąk szkarłatnej róży"

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2014 Copyright © by Tadeusz Sałek, 2014

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Skład: Arkadiusz Woźniak INFOX e-booki Projekt okładki: Wydawnictwo Psychoskok sp. z o.o. Korekta: Paulina Jóźwiak

ISBN: 978‒83‒7900‒212‒2

Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. ul. Chopina 9, pok. 23, 62-507 Konin

Tadeusz Sałek
Pąk
szkarłatnej róży

Tak. To było właśnie tym, czego szukała. To, na co wcałej swojej podświadomości oczekiwała ztaką nieokreśloną bliżej tęsknotą. To było tym, co mogło na trwałe odmienić jej życie, mogło pozwolić zrealizować marzenia, nawet te, którymi znikim się jeszcze nie dzieliła, aktóre wśród swoich planów ukrywała ztaką starannością.

To lakonicznie brzmiące, niewielkie ogłoszenie znalezione wgazecie było zamieszczone wtakiej samej formie, jak tysiące innych ogłoszeń, ale dla niej miało całkiem inny sens. Było jedną znielicznych szans, szansą dającą nikłą nadzieję na zrealizowanie swoich planów. Po przeczytaniu tych zaledwie kilku słów: Potrzebna młoda opiekunka do dzieci, praca wNiemczech. Serce zabiło jej mocniej. Był przecież konkretny, pełny adres wSzczecinie. Chociaż ogłoszenie to było adresowane do tysięcy bezimiennych kobiet czy dziewczyn wcałym kraju, ona odebrała je tak, jak gdyby było adresowane do niej osobiście, jakby wtym nieznacznym ogłoszeniu tylko onią chodziło.

Perspektywa polepszenia sobie bytu była tak niezmiernie silna, że zagłuszała całkowicie tok logicznego rozumowania. Mogła przecież, jako niedawna maturzystka, bardziej intensywnie starać się opracę wswoim mieście. Mogła również podjąć staranie, by dostać się na studia. Tak, mogła. Mogła wszystko. Ale wszystkie jej plany odnalezienia siebie wrealnej rzeczywistości polskiego bytu były tak nierealne, tak bliżej nieokreślone, że wydawały się tylko mrzonkami. Ajak miała znaleźć pracę wtym mieście, wktórym co piąty dorosły obywatel wwieku produkcyjnym daremnie biega za pracą do szumnie zwanego Urzędu Zatrudnienia. Codziennie przerzuca sterty często pożyczonych gazet, studiując tylko rubrykę ogłoszeń znadzieją na to, że wktórejś znich znajdzie dla siebie ofertę pracy lub całymi godzinami wystaje wkolejkach uprzedsiębiorców, uktórych na jedno wolne miejsce pracy zjawiają się dziesiątki chętnych kandydatów.

Znała już to wszystko zwłasnego doświadczenia. Mimo młodego wieku doznała już niejednokrotnie uczucia upokorzenia zpowodu niesłusznie odrzuconego cv. Zprzykrością wysłuchiwała tego, co tak bardzo raniło jej dumę.

Przecież pani do tej pory nigdzie nie pracowała, amy potrzebujemy dobrych fachowców mówiła niewiele starsza od niej urzędniczka ito tonem takim, jakby to ona właśnie najlepszym fachowcem na tym świecie była.

Przecież iona mogłaby zostać dobrym icenionym fachowcem, gdyby jej pozwolono podjąć pracę oraz wykazać się swoimi możliwościami. Przecież przez całe lata była pilną, sumienną uczennicą, amaturę zdała nawet zwyróżnieniem. Teraz też dołożyłaby wszelkich starań, aby zostać pilną icenioną pracownicą. Ale tutaj trzeba być od razu doskonałym fachowcem.

W takich chwilach przypominały się jej żartobliwie wypowiadane słowa ojca, który wtakich sytuacjach mawiał:

Nie wchodź do wody, dopóki się pływać nie nauczysz...

Bezsens. Po prostu bezsens. Bo czy można nauczyć się pływać, nie wchodząc do wody? Taki normalny bezsens naszej codzienności, który się przecież staje takim normalnym zjawiskiem ― wnaszym, chwilami, tak bardzo nienormalnym kraju.

Mogła przecież robić wszystko. Mogła podjąć studia. Tak mogła. Tylko jak na tych studiach wyżyć, skoro tak trudno zdobyć pieniądze nawet na bilet, aby dojechać do któregoś zdużych miast dysponującego prężnymi ośrodkami akademickimi. Za co później kupić pomoce naukowe, które przecież niemało kosztują. Gdzie mieszkać? Za co się ubrać, zczego żyć?

Tak. To wszystko jest tak pozornie proste. Zdobyć pieniądze ikupić. Zarobić izrealizować swoje plany. Przecież zaledwie dwa dni temu otrzymała pieniądze jałmużnę rzuconą jak ochłap, przez państwo tym, co nie mają pracy. Tym, których los pozostawił poza nawiasem normalnego bytu. Dostała przecież ten, tak szumnie zwany zasiłek dla bezrobotnych. Tak upadlający normalnie myślącego człowieka, że kością wgardle staje, gdy się go bierze do ręki. Zasiłek pozwalający jednak przeżyć. Żyć, chyba jedynie po to, aby nie umrzeć zgłodu. Żyć na pograniczu beznadziejności izewsząd otaczającej, coraz większej nędzy.