5,99 €
Tajemnice, które skrycie ukrywamy, pewnego dnia mogą zmienić całe nasze życie. Taki los spotka bohaterów powieści „Taniec z motylami” Anny Wysockiej-Kalkowskiej. Główna bohaterka Zuzanna, od wielu lat mierzy się z przeszłością, nieświadomie odkrywając największe sekrety swojej matki. Czy możliwym jest, aby rodzinna tajemnica odmieniła życie nie tylko jej, ale i wielu przypadkowych osób? Okazuje się, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak wielki wpływ na nasze życie może mieć spotkanie konkretnej osoby w odpowiednim momencie. czterdziestoletnia Zuzanna Starska, portrecistka o duszy artystki, która odkrywając rodzinną tajemnice zmienia w swoim życiu praktycznie wszystko, przy czym do tych samych zmian pociąga wiele osób ze swojego najbliższego otoczenia. Zuza podążając za prawdą na nowo odkrywa zapomniane już przez nią wartości a postawiona w nowej rzeczywistości odnajduje w sobie nowe pokłady energii i ożywia skrywane gdzieś w głębi marzenia.Opowieść pełna ciepła, melancholii, optymizmu i niezwykłego klimatu. Skłania do przemyśleń nad własnym życiem. Przywołuje wspomnienia tego co minęło, spotkanych ludzi, wydarzeń, doświadczeń. Podkreśla wartości, które w dzisiejszych czasach, często schodzą na dalszy plan. Przepełniony emocjami utwór o tym co w życiu najważniejsze. Powieść o miłości i przyjaźni, zapomnianych marzeniach, akceptacji i przebaczeniu, wreszcie, o tęsknocie i lęku z nią związanym.
Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:
Veröffentlichungsjahr: 2017
Anna Wysocka-Kalkowska „Taniec z motylami”
Copyright © by Anna Wysocka-Kalkowska, 2017
Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2017
Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie
może być reprodukowana, powielana i udostępniana w
jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.
Redaktor prowadząca: Renata Grześkowiak
Korekta: Bożena i Janusz Sigismundowie
Projekt okładki: Jakub Kleczkowski
Ilustracje na okładce: Wiktoria Benke
Skład: Jacek Antoniewski
ISBN: 978-83-8119-023-7
Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o.
ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin
tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706
http://www.psychoskok.pl/http://wydawnictwo.psychoskok.pl/ e-mail:[email protected]
Niedawno, po bardzo długim czasie, spotkałam bliską mi osobę. Moja córka, która od razu zapałała do niej olbrzymią sympatią, zadała mi potem szereg pytań na jej temat. Odpowiadałam z przyjemnością, przywołując zazwyczaj miłe obrazy z dzieciństwa. Ostatnie z nich wywołało u mnie głębokie zamyślenie.
– Mamuś, skoro ta ciocia była taka wyjątkowa, to dlaczego za nią nie tęsknisz?
– Dlaczego myślisz, że nie tęsknię?
– Bo nigdy o niej nie mówisz.
Czy faktycznie, jeśli ktoś znika z naszego życia, dowodem tęsknoty jest częste go wspominanie? A może bywa tak, że łatwiej jest nie wspominać, by nie odczuwać przykrości.
Główni bohaterowie „Tańca z motylami” tęsknili przez całe życie…
Czy można tęsknić za kimś przez całe życie i co powoduje, że tak często uciekamy? Cóż, „Taniec z motylami” to sentymentalna podróż po wspomnieniach, która dała mi dodatkową możliwość obdarowania niektórych bohaterów cechami charakteru tych, za którymi tęsknię, choć może o tym nie mówię.
Kiedy zawodowo zajmujesz się malowaniem portretów, poznajesz tysiące twarzy, szkicujesz ołówkiem ich zmarszczki, uśmiechy, dotykasz ich trosk zapisanych wgłębinach spojrzeń izgadujesz marzenia, które tak szczelnie starają się ukryć. Kiedy około dwóch godzin twarzą wtwarz siedzi przed tobą obcy człowiek, mimowolnie zaprzyjaźniasz się zjego obliczem.
Czasami aż szkoda oddać portret. Wydaje mi się, że maluję od zawsze. To tak, jakby czas stanął wmiejscu, azmieniały się jedynie pory roku iludzkie twarze. Aja wciąż taka sama, może czasami trochę bardziej smutna… bo moje życie gdzieś po drodze nieoczekiwanie zmniejszyło prędkość biegu. Mimo to, chyba na swój własny sposób, jestem szczęśliwa. Kiedy robi się wżyciu to, co się kocha, każdy ranek daje nam powód do tego, żeby wstać złóżka – aja kocham malować. Tyle że gdzieś wgłębi serca wiem, że mogłabym mieć więcej, mogłabym chcieć bardziej imogłabym żyć piękniej, intensywniej, może nawet bardziej prawdziwie… Imiłości mi szkoda. Miałam siedemnaście lat, kiedy „zerwałam kwiat” oimieniu Jakub. Do dzisiaj pamiętam zapach tej miłości, pamiętam wiatr we włosach nad brzegiem Sekwany, kiedy wybraliśmy się wrejs, ale najbardziej pamiętam zwykłe chwile… Pamiętam wspólny śmiech idługie nocne rozmowy, które sprawiły, że szybciej dojrzałam. Niecały rok później Jakub stwierdził, że spotkaliśmy się zbyt szybko izwyczajnie odszedł. Amoje życie? Cóż. Do starej drewnianej skrzyneczki schowałam to, co pozostało – starą koszulę, kilka wspólnych piosenek, jakiś wiersz napisany przez niego iususzoną różę. Szczelnie zamknęłam tę skrzynkę wspomnień. Wtej samej skrzynce skryłam wszystkie marzenia ipragnienia. Uśpiłam je niczym motyle, których skrzydła nagle zapomniały, jak latać. Mimo iż minęło dwadzieścia lat, nigdy nie otwieram tej skrzynki, nawet nie wycieram jej zkurzu. AJakub? Zczasem pojęłam, że była to jednostronna miłość, że byłam jedynie zabawką wjego dłoniach, lalką stojącą na pozytywce… przekręcił kluczyk, aona tańczyła, ale melodia nie była dla niego na tyle cenna, by ją zatrzymać. Mimo to nigdy nie żałowałam. Czasami widzę, jak znowu razem oglądamy wschód słońca wgórach. Ten jeden obraz pozwala mi wierzyć, że mimo wszystko było warto. Przyzwyczaiłam się do życia bez drugiej osoby przy boku, mam fantastycznych znajomych, amój bliski przyjaciel Grzegorz, który jest najbardziej zwariowanym człowiekiem na świecie, sprawia, że mimo pustki wsercu, często się śmieję. Czasami po długim dniu pracy zapominam oJakubie, zamykam oczy imarzę, że mój kwiat zakwita po raz drugi. Przy swoim boku widzę mężczyznę. Mężczyzna ma twarz chłopaka, który wiele lat temu poprosił mnie oportret. Był wyjątkowy, dlatego kiedy odszedł, zpamięci namalowałam go jeszcze raz. Od pewnego czasu wystawiam jego twarz jako pracę reklamującą, mam wtedy wrażenie, że na mnie patrzy, bo miłość to przecież nic innego jak zachwycające spojrzenie, które mimo upływu czasu wciąż nie przestaje błyszczeć. Chłopak na portrecie ma wyjątkowo błyszczące oczy… Może był wtedy zakochany isiedział naprzeciw mnie, myśląc oniej? Nie… zdecydowanie bardziej wolę wersję, że jego oczy błyszczały wtedy dla mnie… ale wyjechał gdzieś bardzo daleko i… tęskni za mną… Rozmarzyłam się izamknęłam oczy, kiedy zniemałym rozbawieniem wgłosie usłyszałam:
