Erhalten Sie Zugang zu diesem und mehr als 300000 Büchern ab EUR 5,99 monatlich.
Felix, sukces w biznesie, skazany za handel narkotykami, zosta aresztowany i umieszczony w areszcie, winiowie straszenie, doprowadzili go do szau, a on oddaje swój biznes w zamian za wolno, postpujc zgodnie z rad ony, przebrany za bezdomnego, biznesmena, wystpia u niej w zakadzie utylizacji mieci, czekaj go surowe testy, uczszcza na wasnym pogrzebie, on wie, e wszystko to, co si stao z nim po prostu dobra inscenizacja, której celem jest zabicie go. - fizyczna eliminacja i przejcie wasnoci, ale udaje mu si unikn losu zjedzenia przez szczury, pozostaje przy yciu,tutaj-perypetie przypadkowych uczestników tych wydarze: "dziewczyny na telefon" LISA, sierota Jura, utalentowana dziennikarka Anna i zdesperowany komandos gleb, wszyscy razem uciekaj ze skadowiska.
Sie lesen das E-Book in den Legimi-Apps auf:
Seitenzahl: 284
Veröffentlichungsjahr: 2021
Das E-Book (TTS) können Sie hören im Abo „Legimi Premium” in Legimi-Apps auf:
SPIS TREŚCI
OKŁADKA
Metryka
Księga 1
Prolog
Dla zjawiska cudu harmonii autentycznemu artyście wystarczy jedna linia
Zarówno w pamięci przeszłości, jak i w przewidywaniu przyszłości, teraźniejszość traci wartość
Wolność osobista jest przyznawana każdemu na jego odpowiedzialność
Wolny wybór człowieka nie zmienia jego losu
Przy wyraźnej lekkości zera z nim Jednostka-natychmiast dziesięć
Pan własnego losu, jak inny, poddaje się okazji
Wszystkie węże w lesie czołgają się z jednego bagna
Bagaż wiecznych wartości większości jest sumą ich chwilowych interesów
Sięgając w głąb siebie, coraz bardziej otwierasz się na zewnątrz…
Samotny, jak nikt inny, jest na drodze do jedności jako para
Obraz, który pisze czas, nie zawsze jest przyjemny dla oka
Przed oczernianym raz, nawet nieprzyjacielem, zamkną się bramy honoru
Dla ciała życie jest najważniejsze, tym bardziej, że w trumnie kieszeni nie ma
W świetle ujawni się wiele tego, co ciemność zrodziła
Wielki dar Boży: mieć to, czego pragniesz i umrzeć we śnie
Trudno żyć na ziemi temu, którego do siebie powołało niebo
Skoro wyszedłeś dumnie w drogę, to po co ci się spieszyć?
Zielone gałęzie umrą na zgniłym pniu
Przez mgłę twarz słońca jest bardzo blada
Zniewaga dla Nieba odpowiada ziemskiemu uciskowi
Światło jest zawsze bardziej widoczne z ciemności
Nic nie przyciąga tak jak przeciwieństwo
Stawanie się " wojownikami"
Kiedy w głowie jest pustka, szczególnie łatwo jest ciału
Bardzo jasna gwiazda często ma krótkie życie
I tylko z myślą o czystości nie tracisz jasności celu
Przypadkowo zrywający się ze zbocza Kamyk stacza się w dół kamienną lawiną
Przestając myśleć, wchodzisz w nowe życie
Aby triumfować nad złem, dobro musi stale działać
Niech wszystko się rusza-w ruchu stałość
W poszukiwaniu omijania przeszkód znajdują się nowe ścieżki
Ścięty pień drzewa zawsze spada na młode pędy
Zachowaj najsurowszą ewidencję wydatków słów w radości, ponieważ często prowadzą one dosmutku
Którą ścieżkę nie wybierzesz, na końcu nadal będziesz rozczarowany
Oczywiste dla wielu dla niektórych pozostaje niezauważalne
Doskonaląc umiejętności, wspinamy się pod górę, wcale nie myśląc o upadku
Cierpliwość mądrego ratuje, gdy głupota błąka się między ludźmi
Nie wieszasz dwóch plecaków na jednym plecach
Warto choć raz zgubić się w lesie, a poznasz jego tajemnice
Przyjaciele duchowi, jak wrogowie, nie łączą rang w wannie
Gamer
Nad przyszłością nie dominuje teraźniejszość
Podstępny jest ten, kto dziecinnymi rękoma robi swoje
Tylko droga na wezwanie serca jest najbardziej poprawna
Przepis na szczęście jest prosty: im jaśniej i szerzej patrzymy na świat, tym bardziej odkrywamy w nim piękne
Daje nam skrzydła duch wolności
Tam, gdzie mieszkałem wczoraj, teraz nie będę
Przydatność ropuchy nie zgadza się dobrze z jej brzydotą
Tylko długi przedłużają ludzkie życie
Nie zaczynaj prawdy na bok, w przeciwnym razie skręcisz na ścieżkę kłamstwa
Kto ciężko orze, nie zawsze je do syta
Bezwartościowa sprawa, którą człowiek tworzy, kierując się tylko własną korzyścią
Nadzieja na najlepsze zawsze ma swoje zalety
Będę z Bogiem rozmawiał, prosząc o Wasze pojednanie
Między światłem a ciemnością człowiek zawsze ma wybór, ważne jest, aby z niego skorzystać naczas
Zrozum na podejściach wroga, bez walki zbliżysz się do zwycięstwa
Niebezpieczeństwo - najbardziej oddany towarzysz podróży
Przyzwoitość nie ratuje przed nieuczciwym
Znalezienie drogi może być ważniejsze w domu
Lepsza biedna, ale czysta miłość niż kłamliwa, ale pokryta złotem
Słowa brzmiące z ust, mijając serce, sieją wśród aniołów Hulu
Nowa historia nie zaczyna się, dopóki nie skończy się poprzednia
Niechęć do zerwania z dawnymi nawykami tylko utrudnia znalezienie właściwej drogi
O jednym nigdy nie powiesz z całą pewnością: gdzie kończy się małe i zaczyna się coś wielkiego
Półprawda zawsze wypełnia się łożem
Nieskończoność boi się pomnożyć przez zero
Nieustraszoność wobec własnych kłopotów tylko zwiększa poczucie współczucia dla innych
Iść swoją drogą i zostawić za sobą, idących gromadnie
Niewidzialne wody gruntowe napędzają prąd na powierzchni
Tylko kochające serce nie zauważy różnicy między wzniosłym a upadłym
Człowiek objawia się elokwencją, a ratuje milczeniem
Tylko decyzja podjęta z własnej woli nie jest trudna
Im głębiej wchodzimy w życie, tym wyraźniej ciało próbuje od wewnątrz
Wąskie szczeliny-Brama wielkiego zła
Życie nie toleruje pustki, wygrane i przegrane idą obok
Burza zagłuszy puste słowa, w falach gniewu rodzi się moc
Złamane marzenia często zniekształcają jutro życia
Poddanie się nie jest najgorszym sposobem na afirmację siebie
Największym cudem jest właśnie to, co dokonuje się na co dzień
Ciągle wykreślając z pamięci złe, raczej nie docenisz dobrego
To w codziennych drobiazgach sprawdza się wielkoduszność
człowieka
Nigdy nie zniekształcaj przeszłości, wtedy możesz zrozumieć teraźniejszość
Długi ratują dłużnika, ale często niszczą lichwiarza
Przeszłość jest czymś, co zawsze jest z nami pod szatami nowych
czasów
Tylko utrata przytomności lub śmierć łagodzi ból
Pragnienie zrozumienia siebie jest początkiem wszelkiej mądrości
Kto może kochać wroga, nie będzie nudny z odwagą
Pojedynczo wilki zdechną, ich siła w stadzie
Prawidłowe spojrzenie na problem pozwala z powodzeniem go rozwiązać
Epilog
Stąpając po ziemi, głową opieramy się o wieczne niebo
Księga druga
UGNIATANIE NA MIŁOŚĆ
© 2021 Siergiej / właściciel praw autorskich.
Autor: Siergiej Żuraw
ISBN 9783985515530
SERIA KSIĄŻEK
"ZŁOTY MILIARD"
UGNIATANIE NA MIŁOŚĆ
SERGIY
ZHURAVLOV
SUNRAY 2021
Mężczyzna siedział na krześle i głaskał sierść rasowego kota. Pod mruczeniem kota przypomniał sobie wszystko, co mu się przydarzyło w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Jedno wydarzenie poruszyło wszystkich innych. Czas dokonać wyboru. Danie o nazwie "Zemsta Tutanchamona" całkowicie ostygło. Czas zacząć bankiet.
Osoba wybrała kontakt, zadzwoniła i powiedziała:
"Nad Kuba Zmierzch. Rozpocznij Plan A".
Po przylocie na lotnisko przeszedł kontrolę graniczną na zielonej linii i pomyślał :" nadal nie mogę się przyzwyczaić do przekraczania granicy. Ciągle, przylatując do siebie, do domu w Rosji, wpływa na wewnętrzne napięcie. Dlaczego tak jest? Nie rozumiem. Dobra, już za nami. Wsiadam teraz do Audi R8 i za pół godziny będę w domu. Płonący kominek, łyk Martela i wierny pies u moich stóp. Służba została powiadomiona o moim przyjeździe. Jutro osobiście dowiem się, kto lub co przerwało mój odpoczynek".
W tym czasie na zadaszonym parkingu dla klientów VIP, w pobliżu samochodu sportowego, stały dwie osoby i uważnie obserwowały szanowanego mężczyznę wychodzącego z budynku lotniska. W jasnym sztucznym świetle mogli zobaczyć najdrobniejsze szczegóły jego wyglądu. Osoba, na którą czekali, wyglądała bardzo stylowo. Nad kołnierzem jego białego kaszmirowego płaszcza widoczny był czarny pas, a nad nim, szczególnie elegancko jak przyszyty, obnosił się kołnierz śnieżnobiałej koszuli, ściągnięty krawatem w Kolorze Fioletowym. Gładkie, bez jednej fałdy spodnie granatowe, a raczej kolory Kruczego skrzydła opadały na Czarne, lśniące lustrzanym połyskiem buty. Twarz pasowała do kostiumu: ciemna od opalonej w południowym słońcu opalenizny, gładko ogolona, z odpowiednim nosem i wyraźnie zarysowanymi ustami. Pod kapeluszem Trilby", przepasanym wstążką w Kolorze krawata, widać nieskazitelnie dobrany tył głowy. Elegancki wygląd mężczyzny był kpiną z obserwatorów i tylko profesjonalizm zmusił ich do tak szczegółowego studiowania obiektu. Ta osoba całkowicie pasowała do opisu.
Dwóch przy samochodzie spojrzało: to na niego czekali.
"Pan Sajenko Feliks?"zapytał człowiek podobny do kosmity.
"I. Z kim mam zaszczyt?"
"Młodszy doradca sprawiedliwości Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Glyzdin Alexander. Oto moja legitymacja, " kosmita pokazał dokument.
Wygląd miał naprawdę zabawny. Wydłużona łysa głowa z cienkimi wystającymi uszami i dwoma otworami do wymiany gazowej zamiast nosa, przechodząca w cienką szyję, sprawiała, że wyglądała jak Żarówka w kształcie gruszki oświetlająca przejście podziemne. Gdyby jego szeroko osadzone oczy nie były ustawione poziomo, ale w linii, podobieństwo do Filmowego kosmity byłoby absolutne. Widziałem to raz-nigdy nie zapomnisz.
"To mój kolega, prawnik pierwszej klasy Anishin Vadim," przedstawił kosmitę.
Drugi typ był doskonałym przeciwieństwem pierwszego. W ogóle nie widać uszu, tylko policzki i ramiona. Usta dla tak ogromnej hari są za małe, a nos jest wyraźnie złamany, ponieważ opadał w lewo. Małe oczy były różne: jedno poziome, drugie obrócone krawędzią do góry. Fizjonomia miała wyraz zadumy, ale jednocześnie nie budziła zaufania.
"Musisz jechać z nami. Jest kilka pytań, które chcielibyśmy rozwiązać z twoją pomocą".
"Czy jestem zatrzymany?"
"Nie, Felix! To mała rozmowa. Nie odmówi Pan pracownikom komisji śledczej takiej prośby? Jesteśmy samochodem i dosłownie za godzinę zostaniesz zabrany do wyznaczonego miejsca".
Panowie byli tak przekonujący i uprzejmi, że trudno było im odmówić. Oczywiście ważną rolę odegrała pamięć genetyczna wielu pokoleń moich przodków, którzy byli poddanymi, co jest jeszcze gorsze niż niewolnicy. W takich sytuacjach logika okazuje się bezsilna wobec takiego argumentu jak legitymacja doradcy sprawiedliwości całej komisji śledczej.
"Dlaczego ludzie z FSB mnie szukają?"Feliks był zakłopotany, prowadząc mentalny dialog z samym sobą."Do władzy jestem bardzo lojalny, nawet do rządzącej partii Zjednoczona Rosja przystąpiłem! Wybacz mi, Panie, za tę słabość. Podatki płacę tak daleko, jak pozwalają na to strach i duma. Gdzie mój połysk i pewność siebie po trzech minutach Grzecznej rozmowy z policjantami? Tak, panowie, nie jestem w stanie rozmawiać o pogodzie. A jeśli nie masz nakazu aresztowania, pozwól mi kontynuować swoją działalność. Przyjdź z nakazem – wtedy chętnie z Tobą porozmawiam. Mogłem powiedzieć, ale nie powiedziałem! Policjanci pokazali swoje dowody osobiste. W moim mózgu zatrzasnął się wewnętrzny przełącznik i natychmiast zamarłem jak królik przed boa boa, nawet się nie szarpnąłem, usiadłem cicho i pojechałem. Żadne bogactwo mi nie pomogło. Jestem w Rosji zarówno wcześniej, jak i dziś z natury niewolnikiem. Może lepiej, że moja żona zdecydowała się zostać?"
Samochód się zatrzymał.
"Tak, przyjechaliśmy", przemknęło do mózgu zatrzymanego.
"Felix, nie jesteś zmęczony? Odpowiedz na kilka pytań, a my uwolnimy Cię od komunikacji z nami. Prosić. Zachodzić. Z niecierpliwością czekasz za tymi drzwiami".
W biurze spotkał go dobroduszny, łysy wujek o najmądrzejszych oczach. Wyglądał jak stary czarodziej. Wydawało się, że teraz założy czapkę Magika, przytuli się i powie: "Felix! Fajnie, że cię zagraliśmy?! Wyluzuj, jesteś w Rosji!"Ale zamiast tego usłyszałem:
"Czy jesteś obywatelem Saenko Felix?"
"Tak," odpowiedział z przekonaniem Przybysz.
"Urodzony 27 października 1966 r. w mieście Ługańsk?"
"Właśnie tam".
"Dobry wieczór. Nazywam się Dmitrij Dmitrijewicz. Jestem doradcą sprawiedliwości. Zapoznaj się z tym dokumentem. Tak, nie wahaj się, oto krzesło, usiądź".
A jeśli początkowo widok maga budził nadzieję, że zatrzymanie jest błędne, dokumenty przekazane do wglądu wprowadziły go w osłupienie. Oznaczały one: "28 stycznia o godzinie 19 45 minut, podczas przejazdu samochodowego punktu kontrolnego MAPP Krupets-Rylsk, przeprowadzono inspekcję samochodu należącego do spółki UAB Eurorosltd, który przewoził osiemnaście ton e-papierosów. W jednej ze skrzynek znaleziono trzy kilogramy substancji o białym kolorze. W wyniku przeprowadzonego badania substancja ta została zidentyfikowana jako kokaina wysokiej jakości. Samochód i ładunek są aresztowani. Ludzie towarzyszący ładunkowi zatrzymani".
"Jak ci się podoba taka informacja?"zapytał mężczyzna siedzący pod portretami gwarantów.
"Firma wchodzi do mojego konsorcjum," po chwili zamieszania wypowiedział się Felix."Naprawdę rozpoczęliśmy wysyłkę e-papierosów z Holandii. Ale co to ma wspólnego z kokainą? Co ja tu robię?"
"Felix, właśnie po to, aby uzyskać odpowiedź na to pytanie, zaprosiliśmy cię tutaj. Faktem jest, że zatrzymany przez nas spedytor podczas przesłuchania zeznał, że jedną ze skrzynek z papierosami miał dostarczyć do Twojego domu. Co zaskakujące, w tym pudełku znaleziono trzy kilogramy kokainy. 228 kodeksu karnego Federacji Rosyjskiej za dystrybucję środków odurzających w szczególnie dużych rozmiarach. I niestety, musimy cię zatrzymać jako podejrzanego o organizację ruchu narkotykowego. Oto orzeczenie. Możesz zadzwonić i zaprosić swojego prawnika na jutro".
"Oszalałeś?!! To jedna z moich wielu firm. Nie mogę odpowiadać za działania wszystkich moich pracowników!"
"Obywatel Felix! Nie pogarszaj swojej sytuacji. Wykonuj połączenia. Przesłuchać po dwudziestu dwóch nie mam prawa, a teraz jest dwadzieścia dwa. Więc zrywam z tobą do jutra rano. Po wezwaniu zostaniesz zabrany do celi aresztu, a dopiero potem wysłany do aresztu, gdzie zatrzymasz się do zakończenia śledztwa. Przy okazji, sąd nakazał aresztowanie. Postanowili odmówić zwolnienia za kaucją. Proces odbył się zaocznie. Nasz komitet ma takie prawo. Zwłaszcza biorąc pod uwagę powagę przestępstwa i fakt, że jego organizator ma podwójne obywatelstwo".
Miejsce czarodzieja zajęły Glyzdin i Anishin. Pierwszy zabrał Felixowi iPhone ' a, portfel, dokumenty, kluczyki do samochodu, papierosy. Wszystko, co miał w kieszeniach. Drugi podał telefon Miejski.
"Co Ty, Obywatelu Felix, sam palisz, a innych na e-papierosy wkładasz? Obłuda nie jest dobra. Dzwonisz, nie wahaj się i nie zwlekaj. Czas jest późniejszy. Nie wolno nam łamać prawa i prowadzić dochodzeń po dziesiątej wieczorem".
"Nie trzymam w pamięci telefonu adwokata! Daj mi iPhone ' a!"zażądał Felix.
"Nie mamy prawa. Został wycofany".
Nie pozostało mu nic innego, jak wybrać zgadywankę adwokata. Abonent nie odpowiedział. Wpisał ponownie. I znowu cisza.
"Obywatelu Felix, wykorzystałeś swoje prawo do rozmowy telefonicznej. I ogólnie rzecz biorąc, nie obchodzi nas, czy coś powiesz, czy milczysz, wszystko, co nam teraz powiesz, nie jest dla nas interesujące. Wszystko, co musieliśmy usłyszeć przeciwko tobie, Felix, już dawno powiedzieli inni. Oddaj sznurowadła i krawat. Pójść. Teraz pokażę Ci twoje Apartamenty na dziś."
Zatrzymany wyjął sznurowadła i zdjął krawat. Aniszyn wyszedł pierwszy, za nim Feliks. Zwarł, oddychając w tył głowy, Glyzdin. Oddalając się o dwadzieścia metrów od biura, w którym Czarodziej tak drastycznie zmienił los odnoszącego sukcesy biznesmena, Anishin otworzył drzwi, a Glyzdin wepchnął aresztowanego do środka. Drzwi zatrzasnęły się. W zamku przekręcił się klucz. Wszyscy! Zamknięte!
Po przesunięciu ręki po ścianach aresztant próbował wykryć przełącznik. Nie znalazłem. Ale określił wielkość pokoju, tylko jeden metr kwadratowy. Mniej budy dla kundla. A jego Kurzhaar ma osobny pokój. Nie ma też krzesła. Jeszcze godzinę temu myślał o psie, kominku ... zastanawiał się nad wszystkim, tylko nie o tym, że zostanie oskarżony o handel narkotykami, aresztowany i zamknięty na noc w karcerze bez jedzenia, wody, toalety i łóżka. Miałem nadzieję, że to będzie jedyna noc w więzieniu, a jutro będzie się bawił na tych swoich strażnikach.
"Chciałbym noc stanąć na nogach. Właśnie stój, bo Siadanie na podłodze w drogich spodniach, które kosztują więcej niż pensja moich strażników nie chce, choćby z zasady. Poza tym tu mocno śmierdzi moczem, " to były ostatnie dumne myśli walczącego ze snem więźnia.
Rano Felix nie obchodziło już, ile kosztują jego spodnie. Nogi po prostu nie chciały trzymać ciała. Spałem siedząc, opierając się o ścianę. W jego mózgu, wciąż żyjącym wolnością, pojawiły się obrazy przeszłości…
... Rozmawiał ze swoim kolegą z polowania o nadchodzącym weekendzie. Dziś towarzysz prowadził jedną z leśnictw w Karpatach, której powierzchnia jest równa powierzchni miasta o milionowej populacji. Zwierzę jest tam wszędzie, ale interesował go ptak cietrzew. Nadszedł czas, aby go polować.
"Felix, ekspert od tytoniu cygarowego z działu zakupów surowców, Pan Lyadvin, przyszedł na twoje spotkanie", powiedziała sekretarz ds.
"Nie mógł się ze mną skontaktować telefonicznie?"
"Mówi bardzo ważna informacja. Przez telefon sam tego zabroniłeś".
"Dobra, wpuść to".
Wszedł Lad.
"Dzień dobry, Felix".
"Przerwałeś mi ważną rozmowę?"
"Przepraszam Szefie, Moja praca jest taka".
"Niech będzie. Usiądź i wyjaśnij istotę problemu".
"Sytuacja wymaga natychmiastowej decyzji. Teraz kupujemy tytoń na wyspie Jawa, a nowy właściciel, syn tatusia, który odziedziczył plantacje, przegrał w Las Vegas i zamierza sprzedać wszystko młotkiem. Zmiana właściciela może prowadzić do zmiany asortymentu lub, co gorsza, ponownego ukierunkowania nowych właścicieli na innych kupujących. Wiesz, jak długo przygotowywaliśmy dostawy tego elitarnego tytoniu do cygar "double crown" i "Churchill"!"
"Być może Kupię tę plantację, tak, aby niewiele osób o tym wiedziało?"błysnął w głowie biznesmenowi, a on pospieszył, by zarządzić - podaj mi wszystkie dostępne informacje na temat plantacji. Natychmiast".
"Ok, Felix".
Lyadvin wskoczył i pięć minut później położył zdjęcia wyspy Jawa na stole przed swoim dyrektorem.
"A przecież nigdy nie byłem na tej wyspie" - pomyślał Felix nie bez żalu.
Wybrał numer kierownika i odezwał się do niego po angielsku:
"Dzień dobry. Jak się masz, Miguel?"
"Mniej więcej", odpowiedział człowiek z silnym hiszpańskim akcentem".
"Czy jesteś Hiszpanem?"
"Kubańczyk".
"Jest zrozumiałe. Miguel, dzwonią do Ciebie Rosja, Twój konsument tytoniu. Nazywam się Felix. Co mamy z dostawami na ten sezon?"
"Znam język rosyjski, kiedyś studiowałem w Moskwie. Mój angielski jest gorszy niż rosyjski", powiedział rozmówca i przeszli na rosyjski.
"Wkrótce na naszej plantacji nastąpi zmiana właściciela i nie mogę nic obiecać na temat dostaw tytoniu. Może mnie też zwolnią.
"Ile jest winien twój właściciel?"
"Siedemnaście milionów".
"Jaki jest rzeczywisty koszt plantacji tytoniu?"
"Jeśli sprzedaż z uprawami, które można dotknąć rękami, będzie kosztować miliony siedemdziesiąt. A póki co nic nie urosło, to i za dwadzieścia Nie sprzedaj".
"Miguel, czy zgodziłbyś się zostać moim menedżerem, gdyby została moją?"
"Uwielbiam tę pracę. Jestem w stanie to zrobić - powiedział pewnie i chętnie Kubańczyk.
"Zadzwoń do właściciela i powiedz, że Rosjanin jest gotowy do rozpoczęcia negocjacji. Niech twój pracodawca da mi swój telefon".
"Ok, Felix".
"Do widzenia, Miguel".
Yankees rozpoczął licytację od czterdziestu milionów. Feliks oświadczył, że piętnaście jest gotów przekazać mu choć dziś, a po czterdziestce być może kupi plantację jesienią, pod warunkiem zbiorów tytoniu. Po godzinie negocjacji Jankesi obniżył cenę do dwudziestu pięciu. Rosjanin stał w swojej ofercie. Następnego dnia, rano, Jankesi poprosił dwadzieścia. Na obiad zgodził się na siedemnaście.
Felix poleciał na Jawę, aby sformalizować umowę i zbadać swoje posiadłości. Na lotnisku Ngurah Rai witał go kierownik plantacji tytoniu Miguel, chudy mężczyzna w niepewnym wieku, o sprężystej skórze i absolutnie siwych włosach.
"Ile masz lat, Miguel?"Polskie
"Czterdzieści sześć".
"A dlaczego zupełnie siwy?"
"To długa historia związana z moją pracą na Socjalistycznej Kubie".
"Powiesz mi kiedyś?"
"Obowiązkowy".
Felix ponownie sformalizował dokumenty założycielskie, określając udział Miguela na dwanaście i pół procent, pod warunkiem, że zwiększy on wydajność plantacji o dwadzieścia pięć. Otworzył depozyt w banku i podpisał dodatkowe warunki do dysponowania pieniędzmi. Teraz tylko on – nowy właściciel i tylko osobiście-mógł wypłacić pieniądze pochodzące ze sprzedaży tytoniu. Podobieństwo zewnętrzne, dowody tożsamości nie miały znaczenia, tylko żywe odciski palców, dłoni i zdjęcia siatkówki oka.
Miejsce nowy właściciel lubił szalenie, i postanowił koniecznie odwiedzić tutaj, gdy w Rosji będzie zima…
Obecny czas
"Felix! Wzrost! WYJDŹ z celi! Twarzą do ściany! Dalej!"
Przepełniony pęcherz od dawna nie pozwalał Felixowi spać, więc z radością przyjął i skomentował ofertę konwojenta:
"Gdybym musiał spędzić jeszcze co najmniej godzinę w zamknięciu, zapach mojego moczu również zostałby dodany do utrzymującego się tutejszego ambru".
Naczelnik nie zareagował w żaden sposób na jego wskazówkę i po kilku minutach przyprowadził zatrzymanego do tego samego biura, gdzie wczoraj przedstawiono mu nakaz aresztowania. Teraz, oprócz Radcy, obecny był tam adwokat rodzinny Feliksa Feliksa. Zainspirowany nadzieją biznesmen rzucił się radośnie, by objąć prawnika, ale uściski prawnika były powolne.
"Leonid Arkadiewicz, co się dzieje? Przyleciałem, wychodzę z lotniska, jestem zatrzymany i sprowadzony tutaj. Oskarżono mnie o przemyt narkotyków. Pokazują nakaz aresztowania. Mówi się, że odbył się już proces, który zezwolił na to aresztowanie. Musiałem spędzić noc w jakiejś śmierdzącej Budzie. Rozwiązałeś problem z moim zwolnieniem?"
"Drogi Felixie! Wszystko jest o wiele bardziej skomplikowane, niż ci się wydaje. W Twoim domu w obecności kierownika i zrozumiałych dokonano przeszukania, podczas którego skonfiskowano kolejne dwa kilogramy kokainy. Zostałam zaproszona jako pani adwokat. I niestety jestem zmuszony potwierdzić, że proceduralnie wszystko zostało wykonane poprawnie. Mamy podstawy do zatrzymania. Apelację w sprawie pana zatrzymania złożyłem, ale odmówiłem. Sąd również odmówił nam zwolnienia za kaucją. Niestety, teraz zostaniesz zabrany do aresztu śledczego. Trzymaj Się, Felix. Twój małżonek nie odbiera telefonu. Nakaz jej aresztowania, jako twojego wspólnika, również został wydany. Osobiście uważam, że jesteś niewinny i podłączę najlepszych prawników. Uwolnimy Cię".
"Obywatel Felix! Konwój przyjedzie po ciebie. Czy masz jakieś prośby?"
"Tak, Zabierz mnie do toalety. Pęcherz pęka. I głowa też".
Po dwudziestu minutach konwój wszedł, podpisał się w odbiorze Feliksa, jak spedytorzy podpisują się w bazie przy odbiorze łatwo psującego się towaru. Mięsa! W rzeczywistości jest dla nich mięsem.
"Twarzą do ściany! Ręce do góry!"
Został przeszukany, wyprowadzony z budynku i załadowany do "lejka". Ale ostatnio jeździł w innych samochodach...
Felix przypomniał sobie maj, słońce, dziewczyny w krótkich spódnicach, Kwitnące wiśnie i jest na pierwszym Audi R8, które właśnie przywieziono z salonu samochodowego w Genewie. Od uderzeń ośmiocylindrowego silnika, który pochłonął Stado Ogierów, gęsia skórka. Prędkość wynosi tylko sześćdziesiąt kilometrów, obroty silnika 1600, dźwięk jest niski jak dudnienie bardzo dużego kota.
Wszystkie spojrzenia są skierowane wyłącznie na maszynę. Dzieci pociągają za ręce i rękawy rodziców, szturchając palcami samochód sportowy. Nastolatki filmują telefony komórkowe. Dziewczyny uśmiechają się, a faceci z szacunkiem podnoszą palec wskazujący.
Mrucząc w rytm silnika, skomponował nawet wierszyk:
Pędzi samochód mnie w sobie,
Wciskam Gaz prawą nogą...
Moc jej rozdziera z zewnątrz,
I nazywają mnie szaleńcem.
Głowę kręci i stary i młodszy:
- W cztery sekundy do setki!
Kto pięść podnosi-gad!
Ktoś krzyczy z bramy.
Ten, który wiecznie losem goni,
Zły na tych, którzy odnoszą największe sukcesy.
Swoje kłopoty upije w dym,
Uciekając od życia poprzedniego.
Brak przepisu na sukces…
Widać, że tak chciał najwyższy:
Ktoś ledwo znajdzie pożreć,
A dla kogoś zawsze stół jest wspaniały.
I jest w "lejku".
"Zajebiste! Wow metamorfozy!"wyrwał się Feliks.
W furgonetce samochodu, mogącej pomieścić dwanaście osób, znajdowało się około dwudziestu. Dostał miejsce stojące. Z jakiegoś powodu większość ludzi się śmieje, a on ma zły umysł. Nie ma strachu. A raczej zawsze był, ale stłumiony poczuciem, że nie stanie się z nim kłopot. Niestety, stało się. Widać, że gdzieś dopuścił się gafy. Rozgniewał los swoim szczęściem. Ale babcia powiedziała, że w Rosji osoba żyjąca w szczęściu jest w połowie głupia, a w drugiej połowie błogosławiona, ponieważ nie ma strachu.
Gdy dotarli do aresztu, zebrali kolejnych dwudziestu aresztantów w Komendzie Powiatowej Policji.
"Wyjdź jeden po drugim!"dowodził konwojem.
"Felix! Artykuł! Rok urodzenia! Odpowiedz wyraźnie! Nie patrz w oczy!"
"1966, artykuł 228, Część trzecia".
"Ręce za plecy! Za mną!"
Szli głośnym korytarzem. Przez żelazne drzwi kamer słychać było głos więzienia. Feliks czuł poglądy mieszkańców.
"Towarzysze podróży z "lejka" mówili, że mieszkają w więzieniu drugi rok, a procesu jeszcze nie było, a kiedy będzie, nie wiadomo " - pomyślał Felix."A dziś mam pierwszy dzień. Co mnie czeka? Nie wiem. Ale nie chcę wierzyć w złe".
- Twarzą do ściany!"rozkazał nadzorca i otworzył drzwi do celi."Odsuń się od drzwi! Wszyscy wstać! Przyjmij nowego!
Zapach kału, chloru, niemytych ciał, tytoniu i beznadziejności uderzył w nos. Po raz pierwszy Felix poczuł, że emocje mogą mieć zapach! Zapach szedł jak od osaczonego i przewróconego na plecy, jęczącego, obskurnego, bezpańskiego psa, w który dla Zabawy rzucają kamieniami. Smród jak u stojącej ofiary przed drapieżnikiem. Smród rozłożonego ciała, nie do zniesienia, do wymiotów. A raczej śmierdziało nie ciałem, ale upadłą duszą, czołgającą się na kolanach do podziemi. Drzwi się zamknęły.
W komorze o wymiarach trzy na cztery znajdowało się osiem Nar stojących w dwóch rzędach. Dwadzieścia osób wpatrywało się w wchodzącego.
"Cóż, dobry człowieku, powiedz nam więźniom, co to za bestia, że do nas trafiłeś? Co zrobiłeś, jeśli prokuratura zastosowała wobec ciebie siłę?"zapytał zdrowy facet. Siedział na środku stołu i pił herbatę parującą z żelaznego kubka herbaty.
"Sajenko Feliks Przedsiębiorca. Nie wiem, za co mnie wsadzili. Oskarżono mnie o handel narkotykami. Ale nie zrobiłem tego!"
"A tu nikt nie robił tego, za co zamknięto w więzieniu" - zaśmiał się wielkolud od trzydziestu pięciu lat."Oto oskarżyciel mnie pyta:" Ile ciotek okradłeś i zabiłeś?"A ja, tak jak ty, mówię:" Szefie, Nie wiem nic, a o rabunku widziałem tylko w filmach". Ale on mi nie wierzy, trzeci rok nie wierzy".
"Kamień," chudy więzień zwrócił się do autorytetu-tak, spójrz na tego futrzanego fraera. Jest dla nas jak biały chleb dla głodujących!"
Chudy wstał od stołu i zaczął zbliżać się do Feliksa: "co ty do cholery, Panie, ludzie trują narkotykami? Za mało pieniędzy na biznes, więc zdecydowałeś się zarobić więcej pieniędzy na narkotykach? A wiesz, że moja córka spłonęła w ciągu roku?"chudy, rozchylając palce, zbliżył się do Feliksa.
"Krab, wyluzuj! Jestem tu prawem i autorytetem! Nie zapraszamy nowego więźnia na piknik i nie będziemy go całować w dziąsłach. Tylko nie osądzamy go!"interweniował inny, wyraźnie lokalny autorytet."Jeśli masz konkretne roszczenie do tego szczęściarza-zgłoś się. W międzyczasie pozwól nam wejść do naszego domu, poznajmy go... Masz pseudonim?"
"Co?"
"Twoje imię?"
"Felix"
"Teraz będziesz miał szczęście. Zapamiętać".
"Jestem zmęczony. Chciałbym odpocząć, " jak najdelikatniej powiedział nowy.
"Dzięki temu, Szczęściarz, mamy trudności, śpimy na zmianę. Usiądź tutaj. Twoje prycze przy oknie, górne. Tam, za prześcieradłem, dziura w podłodze, to Toaleta, ale nie idź tam srać, kiedy ludzie jedzą".
"Czy można zapalić?"ośmielony, zapytał Felix.
"Krewni, czy masz w ogóle kogoś, kto cię nakarmi?"pytanie na jego pytanie odpowiedział jeden ze starych ludzi.
"Moi rodzice nie żyją, moja żona jest również oskarżana ze mną razem. W biegu jest. Jutro przyjdzie prawnik. Powiem mu, co trzeba przynieść".
"No dalej, zapal".
"Zjadłbym coś. Dzień nie jadł".
"Poczekaj na lunch. Za trzy godziny przyniosą. W międzyczasie nie masz ojczyzny ani flagi. Teraz dam ci cifir bak, kubek według Ciebie. I wiosło. To łyżka. Oto twój TELEWIZOR, czyli półka. A swoim językiem mniej gadaj, powiedz słowo, udowodnij swoją rację, a nie możesz tak naprawdę wyjaśnić, trzymaj zęby na kłódkę. I pamiętaj, że są tu lochy, takie jak nasze, w których żyją według koncepcji. Ale są pokoje w więzieniu, w których znęcają się nad więźniami, są poza prawem. Lepiej nie wpaść do nich więźnia. Ci przestępcy natychmiast zaczną cię dźgać za pieniądze. O nich takie plotki wśród skazańców krążą, że nie uwierzysz, lepiej je natychmiast zabić! W przeciwnym razie najpierw zrobią z Ciebie kotlet, a potem zabiją. Jest taka Chata nr 11. Dużo na nich krwi naszych braci. Ale nie wieszaj głowy w pętli. W więzieniu też ludzie żyją".
Aresztant rozejrzał się i zrozumiał, dlaczego w celi jest tak zimno. W oknach nie było szyb. Kraty są po prostu dokręcone polietylenem. Felix wypił wodę z kranu, położył płaszcz na podłodze kosztem trzydziestu tysięcy dolarów, usiadł na nim i natychmiast zdrzemnął się.
"Sajenko Feliks Z rzeczami do wyjścia!"przerwał mu krótki sen głos naczelnika.
"W celi przebywał niecałą godzinę. Może Maszyna sprawiedliwości znalazła prawdziwego przestępcę? A może adwokat zgodził się na kaucję i mnie wypuszczają?"błysnęła myśl.
Znowu szli korytarzem. Kroki uderzały o ściany i wracały z wyraźnym echem z Dalekiego końca. Gdy się poruszały, zaczęły się rozwidlać, zamieniając się w rodzaj bębna…
Sięgając w głąb siebie, coraz bardziej otwierasz się na zewnątrz…
"Stój!"okrzyk naczelnika rozproszył mgłę wspomnień i przerwał odgłosy bębna"."Twarzą do ściany! Teraz to twój aparat.
Na drzwiach pomalowano farbą olejną cyfrę 11.
"A są w więzieniu Komory bezprawia. Lepiej tam nie wchodzić. Zamienią cię w bydło. Tutaj jest taka Chata pod numerem 11. Dużo na nich krwi braci więźniów, " brzmiały w głowie słowa wypowiedziane przez kamień, a serce spadło w pięty. "Ale nie jestem bandytą, ale uczciwą osobą! Nikt nie musi mnie naciskać, teraz wyjaśnię to więźniom w celi. Przecież i tu ludzie żyją " - próbował uspokoić się Felix, stojąc przed drzwiami z dwiema namalowanymi na nich kulami.
Aparat niewiele różnił się od poprzedniego. To samo środowisko, ale mniej ludzi. Czterech siedziało na szkonkach, dwóch przy stole grało w backgammon. Nikt nie zwrócił uwagi na wchodzącego i deptał przy drzwiach, nie wiedząc, co dalej. Nagle spod Nar wyszedł facet z czerwoną szminką na ustach i zaczął próbować przytulić i pocałować nowego w twarz, ale odepchnął go. Facet plecami spadł na graczy, którzy siedzieli za deską w backgammon.
"Co ty robisz, dziwaku!"krzyknął jeden z nich. "Dlaczego obrażasz naszą dziewczynę? Podeszła do ciebie gościnnie, a ty ją bijesz! Ty kormoranie wcale nie jesteś grzeczny, nie zdążyłeś przyjść do chaty, a już masz Chaos!"
"Nie całuję się nawet z kobietami obcymi, a tym bardziej z mężczyznami" - oburzył się Felix.
"Dlaczego nam zepsułeś grę?"krzykliwy nie uspokoił się w żaden sposób."Teraz w Shesh Besh z łatwością mogłem wygrać sto paczek papierosów. A teraz, co mam zrobić? Czy Ty, Mietek, oddasz mi te papierosy?"
"Nie, oczywiście. Bo sam mogłem wygrać. Okaże się, kto wygra. Niech nowy, Kormoran, daje ci i mnie sto paczek papierosów, " odpowiedział jego partner w grze, łysy, gęsty facet z połamanymi tatuażami rękami.
Teraz oboje naciskali na Felixa. Dwóch kolejnych zeszło z ławek i stanęło po bokach.
"Wpadłeś w kłopoty, Kormoran, zepsuł nam się towarowy wygląd naszej dziewczyny, złamał jej usta. Powiedz nam, jak nasza żona będzie pracować ze złamanymi ustami? My, uczciwi więźniowie, chcesz się ze sobą pokłócić? Co nam teraz powiesz?"
"Chłopaki, zróbmy to. Z każdej sytuacji konfliktowej można znaleźć wyjście…"
"Faceci w polu orają. Ty, Kormoran, pomyliłeś wszystkie morza. Może kiedy nie byłeś w więzieniu, często otwierałeś bramy pod ogonem? Wtedy zdefiniujemy Twoje miejsce. Masza zostanie zastąpiona przez Ciebie, dopóki jej usta się zagoją. Popracujesz nad nami ustami. Trzymajcie Kormorana. Teraz zdejmujemy mu spodnie, wkładamy Tyłek do basenu i sprawdzamy, czy bąbelki pójdą, czy nie…"
Felix zdawał sobie sprawę, że trudno jest odeprzeć czwórkę, ale nie może się obejść bez walki. Jeśli teraz nie odpowie, na pewno znajdzie się pod szkonką, a on sam będzie musiał obsłużyć tych więźniów.
"Najważniejsze jest dbanie o plecy", tylko zdążył pomyśleć, jak ktoś powiedział:
"Hej, SHA, piechota! Ruch jest dozwolony, jeśli pozwolę. Jeśli Kent kogoś skrzywdził, odpowie przed nami…"
Dopiero teraz zauważył na pryczach człowieka, który go obserwował. Odłożył książkę, poprawił okulary w cienkich oprawkach i zawołał do siebie. Podchodząc Felix zobaczył, że ten czytał Carnegie.
"Usiądź, dobry człowieku".
Nowy padł na ławkę przy stole.
"Mietek, nalej dla gościa do filiżanki herbaty. Palisz?"
"I. Ale nie mam papierosów".
"Na, pal! I nie gniewaj się na więźniów, ich życie było wściekłe. Nazywam się Grzegorz. A co z Tobą?"
"Felix"
"A co doprowadziło cię do naszej żałobnej siedziby, Felix?"
"Nie wiem, Gregory".
"Mylisz się. Wszyscy wiedzą. Na przykład chciwość mnie tu sprowadziła. Byłem biedny. Chciał stać się bogaty. Nie, Nie jestem Robin Hood i nie dzieliłem się z nikim. Wszystko sobie zabierał. Może I ty przez to?"
"Tak, nie, dzielę się, płacę podatki, płacę na czas, przekazuję na kościół, chociaż nie jestem szczególnie wierzący".
"Tak, Felix, jesteś bardzo naiwnym człowiekiem. Moje myśli nie dotyczą Państwa i Kościoła. Rozumiesz? Trzeba dzielić się z ludźmi. Lub z konkretną osobą. I nie tylko pieniędzmi" - tłumaczył Grzegorz, wiercąc Feliksa wzrokiem.
"Na razie nie rozumiem…"
"Jeśli nie rozumiesz, pomyśl. Co masz takiego, czego inni nie mają? To wtedy, gdy się nad tym zastanowisz i podzielisz, wtedy życie się zmieni. W międzyczasie pij herbatę. Może chcesz coś zjeść? Mietek, zjedz Felixę. Weź dla niego smalec, chleb i kiełbaski, ale nie żałuj, pokrój na duże kawałki…"
W ciągu ostatniej doby wczorajszy milioner po raz pierwszy napełnił żołądek i, trochę odważnie, zwrócił się do autorytetu:
"Gregory, nie spałem przez wiele godzin. Gdzie będzie moje łóżko?"
"Tak, Felix, nadal mieszkasz w domu, śmierdzisz babcią. Twoje prycze będą przy moim łóżku. Widzę, że nie narzekasz na Carnegie? U mnie ten autor też nie należy do grona wybranych. Ale tutaj pomaga. Prześpij się. A potem porozmawiajmy o literaturze. I O Paulo Coelho I O Rubai…"
"Może mnie kamień oszukał i Ta kamera nie jest bezprawia?"zastanawiał się Felix."Zostawili tam głodnych, a tu Dali jeść. Starszy w aparacie jest jak inteligentny człowiek. Carnegie czyta. Oczywiście nie jest to żadna książka intelektualna, ale mimo wszystko. Kamień miał jednak rację, trzeba trzymać język za zębami. A co miał na myśli Grzegorz, gdy pytał, czy mam coś, czego inni nie mają?"
Niepostrzeżenie Feliksa zasnął głęboki, spokojny sen. nie widział ani nie słyszał, jak Grzegorz rozmawia z kimś przez telefon komórkowy.
"Jest w naszej celi, teraz śpi i nie ma o czym zgadywać. Tak jak prosiłeś, wszystko będzie kontrastowe. Tak, trafił do nas przez piątą kamerę. Oczywiście powiedziano mu, że mamy najokrutniejszą celę dla więźniów. Tak, zastraszony, ale nie złamany. Jestem jego dach, może wszystko, czego potrzebujesz, zrobi sam dobrowolnie. Rozumiem, czekam do jutra".
Felix przespał obiad i całą noc, wracając we śnie do niedawnej przyjemnej przeszłości…
Te dźwięki Felix został zapamiętany na zawsze. Tego dnia zmieniło się całe jego życie.
... Kroczył po szerokich marmurowych schodach, z których usunięto dywan, najwyraźniej w celu wymiany. Dudniące odgłosy kroków odbijały się od sufitu sięgającego ku niebu i odbijały się echem, powtarzając rytm jego kroków. Wyglądało na to, że ktoś grał solo na bębnie. Perkusja przerwała się, gdy tylko zatrzymał się przed drzwiami biura zarządzającego MOSBYNESBANK.
"Jestem wyznaczony na ten czas, moje nazwisko to Saenko", przedstawił się słodkiej dziewczynie-sekretarce.
Zadzwoniła do bankiera i otrzymała pozwolenie na wpuszczenie gościa.
"Podejdź bliżej", zaprosił gospodarz gabinetu, gdy tylko Felix otworzył drzwi.
Wiek mężczyzny ukrywała pełnia. Na twarzy nie ma zmarszczek. Gdyby nie siwe włosy, ale mógłby zabarwić włosy, więcej niż pięćdziesiąt nie da. Ale Felix wiedział, że mężczyzna jest o piętnaście lat starszy. Osoba o silnej woli zdradziła w nim osobę, która dokładnie wie, czego chce. Zarówno wysokie czoło, proporcjonalny nos, usta, a nawet uszy, które nie powiększyły się z wiekiem, były nieskazitelne. Ale ten surowy portret zepsuł drugi podbródek, obejmujący nie tylko bramę koszuli, ale także węzeł krawata. Wszystko powyżej jest owinięte w idealny garnitur ze złotą odznaką na klapie wskazującą na przynależność do jakiejś partii.
"Orest Minovich, współpracujemy z tobą przez trzeci rok. W tym czasie można było przekonać się o mojej przyzwoitości i adekwatności. Mam potrzebę przenoszenia dużych kwot finansowych za pośrednictwem Twojego banku. Jakie dzienne obroty gotówkowe posiada Twój bank?"swoim ostatnim pytaniem gość po prostu zszokował właściciela Gabinetu.
Bankier, który zapewnia gotówkę wszystkim urzędnikom państwowym, nauczycielom, lekarzom i emerytom całego obszaru liczącego pół miliona ludzi, nie był w stanie poradzić sobie ze zdziwieniem i zakaszlał.
"Młody człowieku, coś mi się nie podoba. Chodźmy do ogrodu zimowego, na świeże powietrze, " i nacisnął przycisk na stole, po prawej stronie masywnej złotej popielniczki, szczytu biżuterii. Rodzaj ptasiego gniazda ze złota o wadze pół kilograma, spoczywającego na gałązce-rohatynie ze starego srebra. Na jednym z procesów gałązki znajdowało się łóżko do podtrzymywania papierosa. W gnieździe znajdowały się trzy turkusowe jądra z granatowymi plamkami. Orest Minovich nigdy nie palił, ale bardzo lubił takie "bibeloty".
Mapa Rosji o wielkości pół ściany rozwinęła się akordeonem, uwalniając szerokie przejście do korytarza. Finansista pominął Felixa do przodu. Mapa-drzwi wróciły do poprzedniej pozycji.
Znowu kroki korytarzem i znowu perkusja, pod którą Feliks znalazł się w ogrodzie zimowym, a raczej w bajce.
Ogród wielkości boiska do piłki nożnej wypełniał letnie, świeże powietrze. System kontroli klimatu działał bezbłędnie. Na wysokich oknach nie ma kropli kondensacji. Miejski Ogród Botaniczny w porównaniu z tym wyglądał słabo. Przyzwyczajone do ludzi papugi faliste odważnie usiadły na ramionach i znów odleciały w gęste liście. W strumieniach płynących skomplikowanymi labiryntami przez groty pływała Kolorowa rybka. Nad kwiatami krążyły pszczoły. To konieczne! Na ulicy -24, a tu pszczoły!..
Orest Minovich zaprosił gościa, aby usiadł przy marmurowym stoliku na ławce z tego samego różowego marmuru. Nieco dalej, w pobliżu strumienia spływającego ze szczeliny w wielkim kamieniu, Feliks zobaczył dwa posągi z białego marmuru Paros. Jedna dziewczyna trzymała dzban stojący na ramieniu, druga zbierała wodę ze strumienia. Ich ciała przykrywały półprzezroczyste tuniki, podkreślające młodzieńcze piękno i wdzięk.
"Pamiętasz jeszcze, dlaczego przyszedłeś?"zapytał bankier.
"Przepraszam, daj się ponieść emocjom. Takie piękno... Nigdy mi jej nie pokazałeś. Nawet nie wiedziałem, że masz takie".
"Więc i wy wcześniej nie składaliście mi ofert podobnych do dzisiejszych".
"W takim razie powtórzę pytanie. Jaki jest Twój dzienny obrót gotówkowy?"
"Po co ci takie informacje?"zapytał finansista."A jeśli się dowiesz, czy będziesz w stanie ją strawić. Nie mówiąc o pieniądzach, którymi dysponuję".
"Dobrze cię rozumiem. Poza tym pamiętam twoją radę: nie jedz więcej, niż mogę strawić".
"Dobra. Słuchać. Przez mój bank dziennie przechodzi pięćset milionów rubli".
"Czy to około dziesięciu miliardów miesięcznie?"
"Bardzo dokładnie zauważony, młody człowieku. Po co wam tyle?"z uśmiechem zapytał Orest Minovich.
"Ja osobiście, podobnie jak ty, nie potrzebuję tyle. Ale część tej kwoty nie byłaby zbyteczna, " również uśmiechając się, młody biznesmen zaspokoił jego ciekawość.
"Zarysuj w skrócie transfer…"
"Kilka dużych państwowych przedsiębiorstw przemysłowych otrzymuje kredyt państwowy na produkcję swoich produktów w przyszłym roku. Pieniądze są ukierunkowane – na zakup surowców. Moja Firma Promsnab Sp. z o. o. ma doświadczenie i podejmuje się w pełni dostarczać te przedsiębiorstwa surowcami w przyszłym roku. Odbyły się negocjacje między zainteresowanymi stronami. Wszyscy są zadowoleni. Pozostaje zupełnie błaha sprawa, to moje i twoje zainteresowanie, " Feliks zakończył swój występ teatralną przerwą.
"Kontynuuj myśl," jakby jego bankier został dostosowany, wyraźnie zainteresowany.
"Kredyt pieniądze przedsiębiorstw państwowych są podawane do ich banku Prominvest. Na podstawie umów dostawy surowców między moją firmą a przedsiębiorstwami państwowymi pieniądze z Prominvest przepływają na moje konta w Twoim banku. Następnie otrzymuję te środki w postaci gotówki pod Kontrakty lipowe na zakup produktów rolnych z pierwotnego przetwarzania. Czy z pewnością znasz ten jedyny legalny system wypłat?"
"Jak i na czym zamierzasz zarabiać?"
"Orest Minovich, zanim dam ci odpowiedź, muszę usłyszeć twoją cenę, z zastrzeżeniem pięciuset milionów dziennie przez dwa miesiące".
"Jak to się dzieje, że nie będę musiał wydawać pieniędzy na pensje urzędnikom państwowym?"
"A czy nie zadowoli Cię pół procenta? To sto milionów złotych w dwa miesiące! Takich polan można zbudować dziesięć sztuk. I nie tutaj".
Stary bankier poczuł szczęście idące w jego ręce.
"Czyli emeryci i renciści... a co z policja, prokuratura?"
"Orest Minovich, dla nich proponuję jeszcze taką samą kwotę. Ale to jest twoje zadanie. I to jest ważne, wpuszczasz moje minibusy do swoich skarbców po zakończeniu pracy personelu. W tym czasie pilnujcie moich ludzi. Przecież zgodnie ze wszystkimi zasadami wydawania dokumentów do wieczora w magazynach nie będą twoje, ale moje pieniądze?"
"Zawsze cię lubiłem. Pamiętam, jak widząc cię, od razu pomyślałem: daleko pójdzie…"
"Twój udział jest w dziewiątym worku. Przez was liczona i przez Was tam złożona".
Bankier zakrztusił się na krześle, licząc w umyśle panienki.
"Czekam na Twoją odpowiedź", spieszył finansista Felix, zdając sobie sprawę, że ten jest bardziej niż zainteresowany."Nie chcę wydawać się cwaniakiem, ale muszę przypomnieć, że w "zagranicznym banku" też mnie dobrze znają".
