Duch od stepu - Józef Bohdan Zaleski - E-Book

Duch od stepu E-Book

Józef Bohdan Zaleski

0,0
3,49 €

oder
Beschreibung

Józef Bohdan Zaleski to jeden z pierwszych polskich poetów romantycznych, zaliczany do szkoły ukraińskiej polskiego romantyzmu. Nazywany patriarchą poezji polskiej, cieszył się uznaniem młodszego pokolenia, m.in. Adama Mickiewicza, choć inni polscy wieszczowie nie szczędzili mu słów krytyki. Jego poezje odznaczały się charakterystyczną melodyką, co przydawało mu popularności i inspirowało kompozytorów.

Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:

EPUB
Bewertungen
0,0
0
0
0
0
0



Józef Bohdan Zaleski

Duch od stepu

Przygrawka do nowej poezji

Warszawa 2020

[Dedykacja]

Przyjacielowi swemu, Adamowi Mickiewiczowi w upominku

J.B.Z.

I

I mnie matka-Ukraina,

I mnie matka swego syna

Upowiła w pieśń u łona;

Czarodziejka – na rozświcie

Napowietrzne, ptasie życie

Przeczuwała na plemiona,

I wołała rozczulona:

„Piastuj dziecię me, rusałko!

Mlekiem dum – i mleczem kwiecia,

Pój do lotu mdłe to ciałko!

Pięknej sławy mej stulecia

Podaj do snu na obrazki,

Barwą złotą i błękitną,

Tęczą w okrąg niech rozkwitną

Wszystkie mego ludu kazki!”

Błogo było mi – o! błogo;

Nigdy – nigdzie – i nikogo

Nie pieściła czulsza matka...

Owe nie wiem chwilki – latka,

Uwikłana w cud zagadka,

Leży w duszy pod pieczęcią;

Wciąż tam wracam się pamięcią,

Wciąż zmysłami gonię pięcia,

Rozpierzchnioną w sen daleki...

O! Rusałki mej piastunki

W pieśń dzwoniące pocałunki

Rozpaliły krew na wieki!

Śród ojczyzny dziś katuszy,

Smutny na śmierć – w sercu – w duszy,

Krew mnie jeszcze zrzuca z łoża;

Chcę opiewać wiekom dzieło,

Lecz natchnienie przeminęło,

Niech się święci wola Boża!...

II

I mnie matka-Ukraina,

Skrzydlatego swego syna,

Gdy mrugnęła z niebios gwiazda,

Odebrała z rąk rusałki;

Osmuknęła puch i pałki,

Lot kazała wznieść od gniazda;

I kwiliła w ślad pisklęcia

Lube wróżby i zaklęcia:

„I ja pańska służebnica!

Dzień po dniu – najmilsze dzieci,

Wedle woli ziem rodzica,

Na igrzysko ślę zamieci.

Znowu mój pieściwy leci,

Nie zna jeszcze swego krzyża;

Myśl jak powiew wolna, chyża,

Lgnie do cudów – łaknie pieśni:

O! niech w stepach świat swój prześni!

Stepy – światoburców droga,

Tam przechadzał się gniew Boga;

Głos grzmi dotąd: niech posłucha!

Niech na żywot wzmoże ducha!...

O! po leciech, po przygodach,

Kiedy gwiazda owa zmierzchnie,

Wniknie jako duch w powierzchnię,

Rozpościele się po wodach;

Będzie późnych moich synów,

Grzał do pieśni – i do czynów!

Krew Bojana – obok przodka,

Nowa tu mogiła wstanie...”

Wrzała ciszej wróżba słodka:

Coś – coś było o Bojanie...

Matko moja – matko miła!

Co? – gdzie Bojan? – gdzie mogiła?

Wtem skinęła – pożegnanie.