2,49 €
Ciepła opowieść o relacjach, o przyjaźni, o prostocie egzystencji zestawiona z pozornym trudem codziennych przeciwności.
Piotr postanawia wykonać eksperyment. 365 dni spędza na parkowej ławce zapisując spostrzeżenia. Czuje się z każdym mijającym dniem coraz bardziej niewidzialny. Po roku postanawia wrócić do domu, a dokładniej do swojej zapomnianej dziewczyny, Malwiny. Pomoc w podróży proponuje mu Steff, niedoszły pisarz, którego spotyka na dworcu. Jednak w wyniku awarii samochodu, Steff zmuszony jest poprosić o drobną przysługę swoją byłą żonę. A z Merry sytuacja staje się coraz bardziej zagmatwana. Podróż ku Malwinie dopiero się rozpoczyna...
Kim jest Piotr? Dlaczego Steff i Merry rozstali się? Kto potrącił sarnę? Czy stary kamper potrafi jechać szybciej?
Warto zajrzeć w karty opowiadania, bo odpowiedzi są... nieoczekiwane.
- Jest wybór-
Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:
Veröffentlichungsjahr: 2022
Maciej Trawnicki
„Jest Wybór”
Copyright © by Maciej Trawnicki, 2022
Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2022
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żadna część niniejszej publikacji
nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana
w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.
Redaktor prowadząca: Renata Grześkowiak
Korekta: Bogusław Jusiak
Projekt okładki: RT
Skład epub, mobi i pdf: Gregory
ISBN: 978-83-8119-938-4
Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o.
ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin
tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706
https://www.psychoskok.pl/ e-mail:[email protected]
Byłem w parku. Miły wiatr smagał moją lewą połowę ciała. Prawa była jeszcze w cieniu, okutana grubym kocem. Było wcześnie. Obudziłem się pięć minut po tym, jak zasnąłem. I resztę nocy już tylko siedziałem, myśląc o niczym.
Myśli o niczym są prawie rozluźniające. To takie wejście do pomieszczenia, w którym choć jest wszystko, to nie ma się chęci z tego korzystać. Niektórzy użyliby tutaj słowa „medytacja”. Ja traktuję to zwyczajnie, przyjąłem za naturalny stan odpoczynku mózgu. Centrum dowodzenia też potrzebuje wytchnienia, czyż nie?
Wiatr wiał, a ja wciąż myślałem o niczym, nawet wtedy, gdy zrzuciłem koc, aby wiatr mógł swobodnie owinąć mnie kojącym podmuchem.
Jednak była to ta pora dnia, gdy park zaczynał zapełniać się kolorami, dźwiękami, zapachami.
Najpierw pojawił się chłopak, dwudziestolatek z deskorolką. Luźne ubranie, czapeczka z daszkiem skierowanym do tyłu. Gdy już skończył palić jointa, zaczął z mozołem wykonywać triki. Potem rozpędził małe kółka deski do granic możliwości i pojechał. Gdzieś…
Wiedziałem, że za chwilę przyjdzie tutaj piękna kobieta z przystojnym mężem i grubiutkim, pomarszczonym psem. Najbardziej interesujący był pies, bowiem produkował mnóstwo małych bobków, niczym królik. Może pomylili karmy? Zachichotałem w myślach.
Ale nie dlatego czekałem tutaj całą noc. Powód był bardziej skomplikowany niż obserwowanie tutejszych wizytatorów. Usiadłem na tej ławce z bardzo ambitnym planem. Dziś miał minąć równy rok, trzysta sześćdziesiąt pięć dni. Wydaje się to długo, choć… już pierwszego dnia stałem się niewidzialny dla innych ludzi.
To był mój ważny test. Doświadczenie przeprowadzone na samym sobie. Chciałem osiągnąć coś ważnego, dotknąć zmysłami istoty człowieczeństwa… Tak, to istotnie było ambitne, przynajmniej tak wówczas myślałem.
Skończyłem studia na wydziale filozoficznym, głowę miałem napełnioną wiedzą tysięcy lat dociekań i spostrzeżeń ludzi niezwykle mądrych i świadomych. Ale wciąż zastanawiało mnie jedno: po co to wszystko, skoro życie i tak pędzi swoim torem? Te wszelkie mądre słowa, odkrycia… One są… zamknięte. Szczelnie przykryte twardymi okładkami ksiąg. Dla zwykłych ludzi, żyjących z dnia na dzień, te mądrości nic nie znaczą lub najzwyczajniej służą za naiwne sentencje motywujące do pokonania codzienności. Postanowiłem zrobić coś więcej. A może straciłem czas i przez rok nikt nie zwrócił na mnie uwagi, gdyż zostałem uznany za bezdomnego.
Było minęło… Wnioski, jakie wyciągnąłem, są następujące:
1. Możliwe, że test przeprowadziłem w złym miejscu. (Ale jakie byłoby lepsze od parku w dużym mieście?)
2. Tutejsi ludzie są mało wrażliwi. (Ale czy wszyscy? Ech… niemożliwe…)
3. Byłem nastawiony wrogo, negatywnie, sceptycznie. (Tak nie było, w dodatku mam przyjemny wygląd, miałem też społeczny atrybut: gitarę; byłem otwarty).
4. Ludzie mają zbyt mało czasu, aby obserwować otoczenie. (Czy dlatego miasta są monitorowane?)
5. Aby nie szykanować osób bezdomnych i ich nie poniżać, nie stara się im pomagać. (Mogą się obrazić? Czy my zaczepiamy każdego bezdomnego na ulicy?)
Dobrze, już kończę. Nie będę zanudzał, bo wniosków mam 365. Tyle co dni. To i tak mało.
1. Ostatni dzień
2. Peron trzeci
3. Zastałość
4. Jak pies z kotem. I sarna.
5. Naprawa
6. Wykład Piotra
7. Obrączki
8. Merry
9. Droga
10. Inny kierunek
11. Ktoś
12. Niezapowiedziani
13. Jedenaście
14. Montaż
15. Malwina
16. Czasoprzestrzeń i Indianie
17. Bywa
18. Koniec
