5,49 €
Ziemia, bliska przyszłość. Morza zalewają coraz większe części kontynentów, niszcząc cywilizację. Do zakładu wychowawczego w Arkadii trafia Helena. Ta młoda dziewczyna podobno kogoś zabiła, lecz nie zna szczegółów tej zbrodni, gdyż każda nowa więźniarka zostaje poddana wymazaniu pamięci w miejscu zwanym ciemnią. Amnezja nie jest jednak zupełna – w głowie Heleny majaczą skrawki wspomnień, z których próbuje odbudować swoją przeszłość.W tej apokaliptycznej scenerii rozgrywa się opowieść o nadziei, moralności, a przede wszystkim o miłości rozkwitającej na gruzach świata. Helena broni się przed uczuciem do wychowawczyni Nadii, świadoma, że mogą z niego wyniknąć tylko kłopoty. Tymczasem w zakładzie dochodzi do zbrodni, która stawia pod znakiem zapytania dalsze losy bohaterek. Co się stanie z Nadią? Czy Helena dostanie szansę wyjścia na zewnątrz, by poznać swoją historię?Science fiction to najczęściej męski sport. Zatem książka Michałowskiej nie tylko otwiera przejście do odmiennego świata, ale też stanowi klucz do krain innej wrażliwości. Czym jest zalewana przez morze Arkadia? Żyjemy w podzielonym świecie, w którym przekonania oddalają nas od siebie bardziej niż granice polityczne. Co jest prawdą, a co złudzeniem prawdy? Tylko empatia jest prawdziwa.Michał Cetnarowski, „Nowa Fantastyka”Świat po apokalipsie nie jest najlepszym miejscem do życia. A pobyt w więzieniu nie poprawia międzyludzkich relacji. Jednak w powieści Michałowskiej jest sposób na to, by uciec z zakładu, nie opuszczając jego murów. Wolność bowiem jest stanem „umysłu i ducha”. Może ją przynieść miłość, istniejąca poza czasem i przestrzenią. Jedyna wolność, jaka pozostała pensjonariuszkom zakładu dla „zbłąkanych kobiet”. Emocjonująca lektura. Polecam!Elżbieta Żukowska, „Czas Fantastyki”Iwona Michałowska – być może jedyna w Polsce pisarka nosząca kapelusz tyłem naprzód. Urodziła się i zapewne kiedyś umrze, choć niechętnie. W przerwach między dumaniem a pisaniem ukończyła dwie filologie na UAM. Przetłumaczyła sporo książek, wśród nich utwory Ayn Rand, Liliany Bodoc i Raya Bradbury’ego. Literaturę pojmuje jako mówienie w sposób zajmujący o sprawach ważnych. W wolnych chwilach jeździ rowerem, chodzi po górach lub ogląda mecze piłki nożnej. Poza tym normalna.
Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:
Veröffentlichungsjahr: 2013
Redakcja:
Anna Seweryn-Sakiewicz
Ilustracja na okładce:
© The Power of Forever Photography/iStockphoto
Redakcja techniczna, skład, łamanie iprzygotowanie wersji elektronicznej:
Grzegorz Bociek
Korekta:
Joanna Szewczyk
Wydanie I, Chorzów2013
Wydawca: Wydawnictwa Videograf SA
41-500 Chorzów, Aleja Harcerska 3c
tel. 32-348-31-33, 32-348-31-35
fax 32-348-31-25
www.videograf.pl
Dystrybucja wersji drukowanej: DICTUM Sp. z o.o.
01-942 Warszawa, ul. Kabaretowa 21
tel. 22-663-98-13, fax 22-663-98-12
www.dictum.pl
Tekst © Iwona Michałowska
© Wydawnictwa Videograf SA, Chorzów2013
ISBN 978-83-7835-262-4
Wszystkie postacie, narody, wydarzenia i miejsca wtej książce są zmyślone inijak się mają dorzeczywistych.
Prawdziwe są tylko uczucia.
Pamiętam, że byłam kimś, ale nie wiem kim. Pamiętam świat, ale siebie wnim nie widzę, tak jak nie widzi się swojej twarzy, póki nie spojrzy się wlustro. Pod powiekami majaczą mi jakieś strzępy, mgliste obrazy: uciekamy, bo kogoś zabiliśmy, chociaż nie pamiętam kogo; ludzie są nam nadspodziewanie życzliwi, rodzina ze wsi wyciąga pomocną dłoń, ale mieszkający wpobliżu Wapończycy zawiadamiają policję. Przyjmujemy to zpewną ulgą, bo wiadomo było, że prędzej czy później nas dorwą. Zabierają Adama gdzie indziej, mnie gdzie indziej. Te wspomnienia, amoże tylko zmyślenia, wyłaniają się zmgły powoli, przeplatane widokami korytarza wypełnionego po jednej stronie metalowymi drzwiami otwieranymi za pomocą kodów.
Wcześniej nic… Może jedynie to, że znamy tę wieś idomowników. Pracowaliśmy unich, żywili nas idawali nam schronienie. Ale co było jeszcze wcześniej, skąd się wzięliśmy na tym świecie, ico nastąpiło później, nim ruszył pościg— to jest dla mnie jedną wielką plamą, czarną jak ciemnia, przez którą przed chwilą mnie przepuszczono.
Drzwi mają na wysokości oczu podłużne wizjery. Później się dowiem, że są wyposażone wkamery noktowizyjne, aby strażniczki mogły podglądać, co robimy wciemnościach. Przez położony niżej hol przechodzi grupa dziewcząt wasyście dwóch umundurowanych kobiet. Niektóre zadzierają głowy igapią się na mnie. Wszystkie mają na sobie takie same flanelowe tuniki za kolana, jedne barwy ciemnoniebieskiej, inne bordowej. Moja jest bordowa. Tyle że ja nie mam na głowie ochronnego czepka. Krótkie niesforne włosy sterczą mi na wszystkie strony, choć są świeżo umyte.
Prosto zciemni zabrali mnie do kąpieli iwyszorowali, adopiero potem postawili przed obliczem surowej Waponki wmundurze. Jej twarz jest groźna ifascynująca zarazem, bo zsamych bruzd można by ułożyć makietę, opowieść lub elegię. Włosy ioczy ciemne jak uwszystkich Wapończyków, ramiona wyprostowane, wzrok nieprzenikniony.
— Wiesz, dlaczego tu jesteś?
— Chyba… chyba kogoś zabiłam. Zabiliśmy.
— Co jeszcze pamiętasz?
Wydaje mi się, że kiedy minie zamroczenie, przypomnę sobie całe dotychczasowe życie. Narazie historia dzieli się na przed ipo. Sprzed ciemnego pokoju zostały tylko te chaotyczne przebłyski, wszystko po nim jest wyraźne inamacalne.
Wzruszam ramionami.
— Ukrywaliśmy się. Ludzie nam pomagali. Prawie wszyscy. Dopiero te wapońskie świnie doniosły. —Muszę być bardzo zamroczona, skoro wypowiadam takie słowa prosto wtwarz groźnej Waponki. —Przepraszam— mówię, nie czekając, aż się odezwie. Wcale nie dlatego, że się przestraszyłam. Poprostu czuję, że to nie było wporządku. —Itak byście nas wkońcu znaleźli.
Twarz kobiety jest jak marmurowy odlew. Nawet oczy nie mrugają.
Pyta mnie, co było przedtem, ale nic nie pamiętam. Jak po przebudzeniu, gdy usiłujesz pochwycić strzępy snu, aone itak ci się wymykają. Pochwili nie jestem już nawet pewna tego zabójstwa, Adama, wapońskich świń.
