1,99 €
“Biały Puchaty Króliczek” to współczesna baśń, odwracający perspektywę, surrealistyczny sen zwierzęcia, które nie jest w stanie pojąć ludzkiej cywilizacji. Zbrodnie i głupoty ludzkości, siła przyjaźni i sojuszu pomiędzy zupełnie różnymi od siebie istotami. Opowieść z cuchnących kanałów, zaśmieconych ulic i mieszkań kochających puchate stworzenia dziewczynek. Czy jesteś gotowy przejrzeć się w krzywym zwierciadle?
Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:
Veröffentlichungsjahr: 2019
Lis W. A. Mikulska
Biały Puchaty Króliczek
Poznań, 2019
© Wiktoria Mikulska
ISBN 978-83-955399-1-6
Projekt okładki: Marta Fuczyk Ilustracje: Weronika Żołędziowska
Skład: Andrzej Przewoźny
Przygotowanie do druku: BUK Korekta: Ryszard Biberstajn
Wydawca: Wiktoria Mikulska
Druk: Drukarnia Polish Druk
85-758 Bydgoszcz, ul. Przemysłowa 34
Konwersja do epub A3M Agencja Internetowa
Nieczęsto w literaturze spotykamy teksty utrzymane w konwencji bajki (takiej klasycznej, z upersonifikowanymi zwierzętami), które wymykałyby się okowom utartych schematów.
Tymczasem Wiktoria Mikulska proponuje utwór, jaki takim właśnie stereotypom przeczy. Mamy bowiem tu do czynienia z opowieścią, która wcale nie przedstawia peregrynacji bohatera jako budującej nauki o świecie. Wiedza, jaką zdobywa tytułowy Króliczek, nie prowadzi do wzbogacania jego zasobów chroniących w przyszłości przed przeciwnościami losu. Utwór ten nie ma nic wspólnego z gatunkiem bajki terapeutycznej (którego prekursorką na rynku polskim jest Maria Molicka).
Czymże zatem jest historia Króliczka? Z całą pewnością przynosi ona gorzką wiedzę o nas samych. Wszak emocje i relacje między bohaterami są naszymi. Lęki egzystencjalne, postawy przyjmowane w sytuacjach zagrożenia, zdolność do przyjaźni i poświęcenia – to lustro, w którym czytelnik może się przejrzeć. Ponadto autorka kreując rzeczywistość pokazuje, jak duży wpływ na powolna utratę tożsamości ma zło. Wspomnieć tu wypada finezyjnie sygnalizowany motyw utraty przez Króliczka poszczególnych członów jego imienia.
Byłoby znacznym uproszczeniem traktowanie tej bajki jako propagowanie wegetarianizmu, chociaż czytelnik może również takie uzasadnienie dla dziejów Króliczka odnaleźć. Chodzi tu raczej o szerszą perspektywę widzenia spraw ogólnoludzkich.
Mechanizmy zabiegów o przetrwanie, narodziny przyjaźni i wystawienie jej na ciężką próbę, lęk przed nieznanym i w końcu przed śmiercią – to wszystko problemy bliskie przecież ludzkiej egzystencji.
W takim duchu czytając to opowiadanie dotykamy trudnych spraw związanych z życiem każdego z nas. Śmiem twierdzić, że spraw fundamen- talnych, a zatem najważniejszych.
Ryszard Biberstajn
Ludzie śmierdzą.
Ta myśl zawitała w umyśle Białego Puchatego Króliczka, nim jeszcze dobrze poznał człowieka. Zniknęło mu kilka wspomnień. Zupełnie, jakby pewnego dnia obudził się z pięknego snu o Łące. Uciekł mu moment między życiem na zielonej trawie, a turlaniem się wśród trocin. Dosłownie moment.
Nieufnie przyglądał się szklanym ścianom wytyczającym jasne granice nowej „łąki” wyściełanej trocinami, które chłonęły odchody i mocz. Inne króliki zdawały się całkowicie obojętne na fakt, że zostały zamknięte w miejscu, gdzie miały dozowane paskudne jedzenie i zmuszano je do robienia pod siebie. Na ich pyszczkach malowała się słodka niewiedza skropiona tępotą, a nade wszystko Biały Puchaty Króliczek odnosił wrażenie, że ich głowy w środku również są wypełnione trocinami.
Tylko jeden z mieszkańców szklanego więzienia zdawał się mieć między uszami coś więcej, niż komunikaty „jeść” i „spać”. Sędziwy królik o brązowym i gdzieniegdzie łysiejącym futerku pewnego razu zdecydował się spotkać z Białym Puchatym Króliczkiem pyszczkiem w pyszczek.
Zdarzyło się to nieoczekiwanie. Króliczek stał właśnie przy wodopoju i marszcząc nosek oddawał się swojemu ulubionemu zajęciu – obserwowaniu. Stary Sędziwy Królik nie mówiąc nic stanął naprzeciwko niego i przechylił głowę na bok. Spojrzał na Białego Puchatego czarnym okiem, z którego w jednej chwili wylało się tyle współczucia i zrozumienia, jakiego nie oddadzą żadne słowa. Zamarł w bezruchu na moment, do chwili, aż mniejszy królik nie poczuł się niekomfortowo i pokicał dalej.
