5,99 €
„Déjà vu” Jacka Jakubowskiego to zbiór opowiadań science-fiction. Przedstawia pięć odrębnych przygód, chociaż wszystkie są połączone parą głównych bohaterów i wszystkie rozpoczynają się w księżycowej bazie Copernicus. Każda historia jest pasjonującym epizodem dwójki przedstawicieli Agencji Wywiadu Thala i Cayi w przestrzeni galaktyki Mlecznej Drogi. Ludzkość opanowała już swoją rodzimą galaktykę – Mleczną Drogę i planuje dalsze podboje wszechświata, mimo pojawiających się wciąż nowych problemów. Agencja Wywiadu dysponuje kilkoma okrętami, które posiadają nowoczesny napęd tachionowy i dzięki temu mogą poruszać się szybciej niż światło. To daje im przewagę nad ich przeciwnikami. Thal i Cayia błyskawicznie mogą przemieszczać się swoim pantoplanem Kojotem z miejsca na miejsce w całej galaktyce. Sprawy, którymi zajmują się agenci wymagają dobrej formy fizycznej, sprytu, inteligencji oraz umiejętności szybkiego podejmowania decyzji. Jako funkcjonariusze Agencji Wywiadu z pionu operacyjnego muszą bezpośrednio stawiać czoła różnorodnym niebezpieczeństwom, stykając się niejednokrotnie z różnymi formami życia we wszechświecie, który nie został jeszcze bez reszty opanowany przez ludzi. W przestrzeni napotykają inne formy życia niż homo sapiens, galaktyka bowiem okazała się wypełniona przeróżnymi cywilizacjami, jednak funkcjonującymi na niższym stopniu rozwoju. Agencja Wywiadu, jest jedną z wielu służb, która pilnuje porządku w przestrzeni. Opowiadania są bardzo wciągające, przynoszą wiele emocji oraz intelektualnych zagadek czytelnikom, dlatego że śledztwa i działania operacyjne „w terenie”, a raczej na różnych ciałach niebieskich przypominają zagadki kryminalne z klasycznego kryminału.
Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:
Veröffentlichungsjahr: 2017
Jacek Jakubowski „Déjà vu - część pierwsza”
Copyright © by Jacek Jakubowski, 2016
Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2016
Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie
może być reprodukowana, powielana i udostępniana w
jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.
Skład: Agnieszka Marzol
Projekt okładki: Robert Rumak
Zdjęcie okładki: © Fotolia - Angela Harburn; Fotolia - breakermaximus
Autor zrezygnował z korekty profesjonalnej wydawnictwa
ISBN: 978-83-7900-707-3
Wydawnictwo Psychoskok sp. z o.o.
ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin
tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706
http://www.psychoskok.pl/ e-mail:[email protected]
Déjà vu
Wiosna była wpełnym rozkwicie. Drzewa ikrzewy zzimowej nagości przeistoczyły się wsoczystą zieleń. Wtej porze roku powietrze ma niesamowity posmak, jest krystalicznie chłodne irześkie.
Tak też było iteraz. Przyroda wcałym swoim bogactwie obudziła się już do życia na całym obszarze Narodowego Parku Yellowstone wStanach Zjednoczonych.
Od dosyć dawna już ten park mógł rozkwitać swobodnie, ponieważ nie nękała go ludzka stopa od kiedy ludzie obrócili swoją uwagę ku przestrzeni kosmicznej.
Zresztą wyludniły się nawet wielkie miasta.
Ziemia, planeta wykorzystywana przez ludzi rabunkową gospodarką mogła wreszcie odetchnąć pełną piersią.
Ludzkość od kilku wieków już penetrowała bliższy idalszy kosmos wposzukiwaniu może nie lepszych, ale innych warunków życia.
W sytuacji, kiedy wszystkie podstawowe potrzeby mieszkańców Ziemi zostały wpełni zaspokojone, jedynym motywem imotorem działania pozostała ciekawość, chęć poznawania czegoś nowego ibyć może chęć przeżywania ciekawych przygód.
Wszechświat okazał się ciekawszy niż to się początkowo wydawało izamieszkały przez inne cywilizacje, zwykle na niższym lub podobnym poziomie rozwoju jak Ziemia.
Wiele też było ewenementów, osobliwych zjawisk itrudnych do rozwikłania zagadek, na które napotkali Ziemianie wswoim pochodzie do gwiazd.
Okazało się, że dopiero teraz, po opuszczeniu rodzinnych, ziemskich pieleszy życie wprzestrzeni ukazało wpełni swoją mnogość iróżnorodność.
Ziemskie problemy zdawały się teraz ztej perspektywy dziecinną igraszką. Sytuacja nie była prosta. Ziemianie nie mogli tak po prostu realizować podboju. Musieli się liczyć zinnymi mieszkańcami Mlecznej Drogi. Opodboju innych galaktyk nikt jeszcze na razie nie myślał.
Jedną zprzyczyn był oczywiście brak napędu, który przekroczyłby prędkość światła.
Ale nie tylko oto chodziło. Apetyt rośnie wmiarę jedzenia, to wiadoma rzecz, aludzie mieli wielki apetyt na podbój. Jednakże wraz zrozprzestrzenianiem się życia ludzkiego wprzestrzeni przychodziła irefleksja. Ile można przełknąć inie udusić się? Krótko mówiąc na tym etapie rozwoju cywilizacji ziemskiej, który panował wtamtym czasie nasza rodzima galaktyka wpełni zaspokajała aspiracje homo sapiens.
Poza tym Ziemianie byli już świadomi tego, że podboje oznaczają nie tylko korzyści. Wraz ztym przychodziła większa odpowiedzialność.
Sytuacja przedstawiała się tak, że panował nieład ichaos wpostępowaniu Ziemian. Układ Słoneczny został bez reszty opanowany przez nich, ale im dalej wprzestrzeń tym było więcej problemów.
Trzeba było robić małe, ostrożne kroczki. Abywało nieraz, że jedni Ziemianie trafiali na drugich gdzieś na dalekiej planecie idopiero po nawiązaniu łączności okazywało się, że to swoi.
W tym czasie pojawiły się dopiero pierwsze plany, żeby zjednoczyć wszystkie ciała niebieskie zamieszkane przez Ziemian wjakąś federację lub konfederację. Jednak wwarunkach, kiedy nie było jakiegoś większego zagrożenia zzewnątrz, ażycie płynęło samoistnym, naturalnym rytmem inieco leniwie wzasadzie nie było potrzeby zwierania szeregów.
Mogło chodzić tylko oto, że ludzie rozproszeni wprzestrzeni iniezorganizowani tracili zoczu jedni drugich iczęsto jedni dla drugich byli tak obcy jak inna rasa istot.
Analogii można było się dopatrzyć whistorii życia na Ziemi, kiedy to jedne kultury ziemskie spotykały inne itak czy owak musiała nastąpić jakaś koegzystencja.
Sam nasz rodzimy Układ Słoneczny był jako tako skonsolidowany. Istniały permanentne połączenia komunikacyjne pomiędzy wszystkimi jego planetami iksiężycami ibyła to jakaś opoka wtym ogólnym rozgardiaszu.
