Dzieci Jonasza - Joanna Stańda - E-Book

Dzieci Jonasza E-Book

Joanna Stańda

0,0
3,49 €

oder
-100%
Sammeln Sie Punkte in unserem Gutscheinprogramm und kaufen Sie E-Books und Hörbücher mit bis zu 100% Rabatt.

Mehr erfahren.
Beschreibung

„Dzieci Jonasza” Joanny Stańdy to zbiór nowel o samotności, smutku, bólu, o ludzkich wadach i słabościach, lękach i poczuciu winy. Są też jednocześnie wyznaniem wiary w to, że wszystko, co dzieje się w naszym życiu ma sens i jeśli nie będziemy się buntować przeciwko losowi lecz z rozwagą, mądrością oraz pokorą zechcemy przyjąć to, co nam zsyła, wszystko powinno potoczyć się pomyślnie.Głównymi bohaterami są dzieci w odmiennym wieku, mieszkające w różnych krajach. Jednak problemy, z jakimi się borykają są podobne. Przedstawiają losy dzieci osamotnionych, niekiedy wyrwanych ze swoich rodzinnych korzeni, bądź dotkniętych przez los wskutek choroby. Autorka próbuje pokazać, co może czuć dziecko, które zbyt wcześnie zmaga się z problemami, z którymi niełatwo żyć nawet dorosłym. To głęboko poruszające historie o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi.Opowiadania charakteryzuje niepowtarzalny nastrój i przenikliwość. Skłaniają do przemyśleń i stawiania pytań, na które trudno znaleźć odpowiedź. „Dzieci Jonasza” dostarczają wielu wzruszeń i poczucia wiary w to, że w końcu wszystko zacznie układać się lepiej.

Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:

EPUB

Veröffentlichungsjahr: 2015

Bewertungen
0,0
0
0
0
0
0
Mehr Informationen
Mehr Informationen
Legimi prüft nicht, ob Rezensionen von Nutzern stammen, die den betreffenden Titel tatsächlich gekauft oder gelesen/gehört haben. Wir entfernen aber gefälschte Rezensionen.



Joanna Stańda "Dzieci Jonasza"

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2015 Copyright © by Joanna Stańda, 2015

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Skład: Arkadiusz Woźniak Projekt okładki: Jakub Stańda Korekta: Paweł Markowski

ISBN: 978-83-7900-341-9

Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. ul. Chopina 9, pok. 23, 62-507 Konin

Joanna Stańda
Dzieci
Jonasza

Dyluś

Zawsze, kiedy Dyluś wpada do naszego domu, skupiam całą swoją uwagę. Jego obecność jest jak zły omen, wiadomo, że zaraz coś się wydarzy. Zdrugiej strony, kiedy słyszę niedające się uchwycić wżadne słowo dźwięki, wydobywane zdużym wysiłkiem zust iwidzę bezradność wjego nerwowej gestykulacji, robi mi się nieswojo. Znowu powstaje między nami ta niewidzialna przepaść. On nie może usłyszeć moich słów, aja mało rozumiem jego gesty.

Chłopak ma piętnaście lat. Jest niemalże rówieśnikiem moich braci. Wnaszej wsi Dyluś uchodzi za rówieśnika co najwyżej ośmioletniego dziecka. To jego poziom, wyuczony dawno temu wdwóch klasach szkoły dla niesłyszących.

Bielice to nieduża wioska. Ma jednak swój kościół ikarczmę. Oba obiekty odgrywają wżyciu mieszkańców swoistą rolę. Kościół regularnie wniedzielne poranki wypełniają wiejskie kobiety zdziećmi. To tu można usłyszeć pokrzepiające słowa na następny tydzień, porównać nie bez cienia dumy blask swojej nowej garsonki ze starą szmatą sąsiadki. Karczmę zaś oblegają we wszystkie wieczory tygodnia ich mężowie. Właśnie tam krystalizują się ostateczne poglądy polityczne, stosunek do słabo opłacanej roboty czy nowe spojrzenie na sposób wychowywania dzieci.

Dzisiaj Dyluś wyglądał strasznie. Przyzwyczailiśmy się już do jego starych, czasami dziurawych ubrań ido zapachu kojarzonego zoborą, który natrętnie drażnił nasze nosy przy każdym spotkaniu. Lecz te sińce wkształcie długich pręg… podpuchnięte oko. Dzień znowu jest pogodny. Słońce bezkarnie zajmuje bezchmurne niebo. Gorące isuche powietrze zmusza do skąpego odzienia. Przyglądam się wyblakłej imocno rozciągniętej koszulce Dylusia, wysłużonym już dawno spodenkom zniesymetrycznie postrzępionymi nogawkami. Próbuję się doliczyć długich, fioletowych plam na jego ciele. Pewnie znowu coś zbroił. Ostatnio zdarza mu się to dość często. Niedawno dostał od ojca kablem za żebranie wkarczmie. Nasz sąsiad szybko przestał karać syna, gdy zorientował się, że ten proceder może być dobrym źródłem dochodu. Nikt przecież nie pożałuje paru groszy dla kaleki, zwłaszcza po kilku głębszych. Inie mylił się. Dyluś każdego wieczoru wlókł się leniwie do domu, zataczając po chodniku duże kółka, potem chwiejąc się mocno przy kuchennym stole, wyciągał zkieszeni dzienny utarg. To bywalcy karczmy nazwali Jarka Dylusiem. Nie można nazwać inaczej kogoś, kto wygląda izachowuje się jak siedem nieszczęść, ujętych wjedno chude ciało smarkacza - twierdzili.