2,99 €
"Dziwna historia" autorstwa Bolesława Prusa to fascynująca powieść, która przenosi czytelnika w świat pełen tajemnic, intryg i nieoczekiwanych zwrotów akcji. To klasyka polskiej literatury, która zachwyca głębią psychologiczną bohaterów oraz mistrzowskim stylem pisarskim Prusa. Jeśli szukasz książki, która wciągnie Cię od pierwszej strony i nie pozwoli oderwać się aż do ostatniego rozdziału, "Dziwna historia" jest idealnym wyborem. Odkryj niezwykłą opowieść o ludzkich namiętnościach, moralnych dylematach i sile przeznaczenia. Zamów już dziś "Dziwna historia" Bolesława Prusa i dołącz do grona miłośników niezapomnianych historii!
O AUTORZE
Bolesław Prus, pseudonim Aleksandra Głowackiego (1847–1912), był wybitnym polskim pisarzem i publicystą, początkowo związanym z pozytywizmem, a następnie z realizmem. Po studiach z zakresu fizyki i matematyki, przerwanych z powodów finansowych, wykonywał różne zawody, zanim rozpoczął działalność literacką jako autor humorystycznych opowiadań publikowanych w prasie satyrycznej.
Jako ceniony dziennikarz w Warszawie odniósł duży sukces dzięki swoim kronikom podróżniczym, które później stały się ważnym źródłem inspiracji dla jego twórczości powieściowej. Zmuszony z powodów zdrowotnych do porzucenia pracy dziennikarskiej, poświęcił się w pełni literaturze, stając się wnikliwym obserwatorem realiów społecznych swojej epoki.
Autor licznych znaczących nowel, jest przede wszystkim znany z wielkich powieści Lalka i Faraon, które przyniosły mu międzynarodową sławę oraz nominację do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury.
Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:
Seitenzahl: 14
Veröffentlichungsjahr: 2026
Noc św. Sylwestra. Zegar jasno oświeconej Resursy Obywatelskiej wskazuje dziesięć minut do dwunastej; w salonach jasno oświeconej Resursy Obywatelskiej sześćdziesiąt par kończy ostatniego w tym roku kontredansa1; w bufecie jasno oświeconej Resursy Obywatelskiej dwudziestu kelnerów, pod bacznym okiem gospodarzów2, przygotowuje dwadzieścia butelek szampana.
Jeszcze kilka minut i w jasno oświeconych salonach wyskoczy z butelek dwadzieścia korków, dwudziestu kelnerów, pod bacznym okiem gospodarzów, naleje dwieście kieliszków, i przy dźwiękach fanfary, skomponowanej wyłącznie na wieczór dzisiejszy, sześćdziesiąt par tańczących, czterdziestu starych panów grających w wista3 i czterdzieści starych dam drzemiących lub obmawiających wzniosą zdrowie Nowego Roku.
— Żyj nam i panuj, roku następny! Niech pod twym skrzydłem zwiększą się obroty naszych sklepów i dochody naszych kamienic! Niech każda z obecnych tu panien znajdzie męża, każda z mężatek rój wielbicieli, każdy stary jegomość materiał do chwalenia dawnych czasów! Żyj nam, panuj i chroń nasze domy od złodziejów, serca od niepokojów, mózgi od wątpliwości, żołądki od niestrawności!...
I w chwili, kiedy muzyka gra fanfarę, kiedy w kielichach syczy pienisty szampan, kiedy spojrzenia tkliwe krzyżują się z ognistymi i niejedna ręka tancerza nieznacznie ściska rękę niejednej tancerki, do jasno oświeconego salonu Resursy Obywatelskiej na mgnienie oka zstępuje niewidzialne bóstwo radości. Wszystkim jest czegoś dobrze, tak dobrze, że starzy panowie gotowi są wzdychać do młodych dam, stare damy, nie wiadomo z jakiej racji, gotowe są uronić po kilka łez, gospodarze gotowi są ściskać akcjonariuszów, akcjonariusze podnieść do góry prezesa, a kelnerzy z niepojętą szybkością wypróżnić to, co jeszcze syczy w butelkach.
