3,99 €
„Kiedy kochasz kobietę” Michała Majewskiego to zbiór 10 miniatur opowiadających o tym, jak różną potrafi być miłość i jak przemożny wpływ wywiera na życie człowieka. Autor snuje swoje opowieści na różne sposoby: raz mamy historie traktujące o miłości „dobrej” i zaprasza nas on do świata spełnienia i radości, innym razem brutalizuje fabułę, ukazując destruktywny wpływ namiętności na ludzki los, czasami wręcz zgubny. Nie ma w tej prozie jednoznaczności, nie ma też wspólnego mianownika moralnego, bowiem bohaterami opowiadań Michała Majewskiego są często ludzi niejednoznaczni moralnie, przechodzący duchowe przemiany, stojący na rozstajnych drogach swojego życia. Ważnym elementem miniatur jest aspekt seksualny: jest on wszechobecny, niejako stanowiący odrębnego „bohatera”, co sprawia, że utwory te dogłębnie drążą kwestie erotyczne, jako element naturalny życia człowieka. Stylem autor przypomina nieco Kinga, podobnie operując słowem i pomysłami, dając opowieści barwne, mocno zarysowane postacie głównych bohaterów, dynamiczną fabułę, w końcu zakończenia, wprawiające niejednokrotnie w zdumienie, ale jest to integralną częścią tego pisarstwa. Choć z pozoru wydawać by się mogło, że to klasyczna literatura miłosna, nic bardziej błędnego, to opowiadania o charakterze głęboko egzystencjalnym, częstokroć bardzo uniwersalne w swym wydźwięku.
Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:
Veröffentlichungsjahr: 2017
Michał Majewski „Kiedy kochasz kobietę”
Copyright © by Michał Majewski, 2016
Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2016
Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie
może być reprodukowana, powielana i udostępniana w
jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.
Skład: Agnieszka Marzol
Projekt okładki: Robert Rumak
Zdjęcie okładki: ©Fotolia - mrgarry
Autor zrezygnował z korekty profesjonalnej wydawnictwa
ISBN: 978-83-7900-710-3
Wydawnictwo Psychoskok sp. z o.o.
ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin
tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706
http://www.psychoskok.pl/ e-mail:[email protected]
Kreta, 20 maja – 1 czerwca 1941
Kiedy niemieccy spadochroniarze rozbili nasz batalion, tylko ja uszedłem zżyciem.
Choć byłem lekko rany wramię, mało mnie to wówczas obchodziło – chciałem przeżyć ijak najszybciej dostać się do swoich, bo już wiedziałem, że mamy wplecy, aKretę lada moment wcałości opanują Niemcy, co oznaczało szybką ewakuację na Cypr lub do Egiptu.
Wytłukli wszystkich moich kumpli, aja biegłem jak oszalały przed siebie, ściskając wręku karabin iostatni granat, jaki mi pozostał po tym, jak napadli nas ztrzech stron, przed świtem, iwówczas Johnny, ten twardy zakapior zNowej Zelandii krzyknął: „Prędzej zdechnę!”
Nawet nie wiedział, że jego słowa okażą się prorocze dla całego naszego oddziału.
Wpadłem do pierwszej lepszej chałupy ipadłem jak martwy na podłogę.
Byłem do cna wyczerpany, ztrudem oddychałem ibałem się jak nigdy wcześniej.
Oni szybko stanęli nade mną iwnet dostrzegli, że jestem swój, że nie jestem Niemcem.
Podnieśli mnie idelikatnie posadzili na krześle.
Sędziwa kobieta podała mi kubek mleka, który wypiłem jednym haustem.
- Dziękuję pani – szepnąłem ztrudem.
Nie zrozumiała.
Coś między sobą mówili, czego zkolei ja pojąć nie mogłem, nie znając greckiego.
Jednak szybko okazało się, że znają parę słów po angielsku.
- Ty kto? – zapytał ojciec.
- Jestem Jimmy White, z19. Australijskiej Brygady Piechoty. Oni tu wkrótce będą. Przechowajcie mnie. Parę dni. Potem ruszę tam, gdzie wiem, że będziemy uciekać zwyspy.
Ale tylko kilka dni, tu, uwas, ok.?
- Ty bił Niemca?
- Tak. Zabiłem ponad stu.
- Ty mieć unas dach nad głową. Ile chcieć. My ci pomóc, Jimmy. Wstodoła nikt cię nie znaleźć. Andrea ci przynosić jedzenie, aty nie wychodzić. Będzie dobrze.
