Zaśpiewaj mi Elvisa - Michał Majewski - E-Book

Zaśpiewaj mi Elvisa E-Book

Michał Majewski

0,0
3,99 €

oder
-100%
Sammeln Sie Punkte in unserem Gutscheinprogramm und kaufen Sie E-Books und Hörbücher mit bis zu 100% Rabatt.

Mehr erfahren.
Beschreibung

„Zaśpiewaj mi Elvisa” Michała Majewskiego to powieść obyczajowa.Jeśli chcesz doznać, jak smakuje prawdziwa Ameryka, poczuć w sobie luz i pozytywne wibracje, wejdź w tę prozę, stylizowaną na Bukowskiego i Chandlera – zachęca autor. Dzięki obcowaniu z tą literaturą, można szybko zapomnieć o wszelkich troskach i zmartwieniach, bowiem traktuje ona o przeróżnych meandrach ludzkich losów, ukazuje jak to jest być panem świata lub wręcz odwrotnie, szukać świata na zewnątrz i w sobie. To tu przejawia się plejada podejrzanych osobników, kobiet lekkich obyczajów i innych indywiduów, mogących przyprawić o szybsze bicie serca. Mamy tu zatem groteski, ale też i makabreski, historie z dreszczykiem oraz obyczajowe. Opowiadania łączy jeden wspólny mianownik, jest nim próba dotarcia do duszy. Do tego, co w nas drzemie, co czyni z nas tymi, jakimi jesteśmy.

Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:

EPUB

Veröffentlichungsjahr: 2017

Bewertungen
0,0
0
0
0
0
0
Mehr Informationen
Mehr Informationen
Legimi prüft nicht, ob Rezensionen von Nutzern stammen, die den betreffenden Titel tatsächlich gekauft oder gelesen/gehört haben. Wir entfernen aber gefälschte Rezensionen.



Wydawnictwo Psychoskok Konin 2017

Michał Majewski „Zaśpiewaj mi Elvisa”

Copyright © by Michał Majewski, 2017

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2017

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie

 może być reprodukowana, powielana i udostępniana w 

jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Projekt okładki: Robert Rumak

Zdjęcie okładki: © Fotolia - jelliclecat

Korekta: Autor zrezygnował z profesjonalnej korekty wydawnictwa

Skład: Agnieszka Marzol

ISBN: 978-83-8119-045-9

Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o.

ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin

tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706

http://www.psychoskok.pl/ e-mail:[email protected]

CHARLIE BAMBINO

– Elvis właśnie przyleciał zChicago.

– No ico?

– Nadal bolą go ramiona.

Charlie Bambino właśnie dłubał wnosie, kiedy zadzwonił telefon.

Czasami jego dźwięk doprowadzał go do wściekłości.

Ludzie nie mieli szacunku dla jego potrzeby intymności, ponieważ zazwyczaj przedkładali swoje małe, ważne sprawy, które musiały być załatwione tu iteraz, jakby od tego miały zależeć losy świata.

Zwlókł się złóżka dość niechętnie, głośno puścił bąka, poprawił za ciasne majtki, które wrzynały mu się wodbyt, podrapał się po świeżo ogolonych szczękach, po czym wgeście zdenerwowania złapał za słuchawkę.

– Tak.

– To ja, Paloma.

– Co tym razem?

– Może pójdziemy razem na pizzę?

– Kiedy?

– Achoćby zaraz.

– Odpada.

– Czemu?

– Zaraz idę do Jimmy’ego Belafonte.

– Po co?

– Po garść wiadomości.

– To krętacz.

– No nie wiem.

– Ale ma taką opinię.

– Odpalam mu dolę za prawdziwe newsy. Nie wciśnie mi gówna. Nie tym razem.

– Wierzysz wto?

– Jak dotąd mnie nie zawiódł.

– Zawsze może być ten pierwszy raz.

– Jeśli będzie, przypomnę mu sprawę jego matki.

– Ao co poszło?

– Handlowała koksem, zanim znaleźli jej kochanka wgarażu. Nie był debiutantem. Miała spore wnęki, wktórych ich peklowała.

– Ciekawe.

– Zaliczyła czapę. On też był wto wmieszany, ale go wybroniłem moim poręczeniem. To ma moc, nadal. Ludzie wiedzą, że nie rzucam słów na wiatr. Jakoś się wykaraskał, choć widać było na kilometr, że był dobrym synusiem. Działali razem.

– Ico teraz mu to przypomnisz?

– Jak coś skręci izapoda lipę.

– Aha.

– Potrzeba mi zastrzyku informacji, czujesz? Muszę wyczesać temat.

– Jasne.

– Bez tego nie drgnę.

– Czyli pat?

– Coś wtym stylu.

– Uciebie?

– Jestem tylko zwykłym łapsem, mała, dobre przebiegi mieszają się zprzesranymi. Takie czasy, pewnym można być tylko tego, że nic nie jest pewne.

– E tam, jak chcesz, potrafisz.

– Może. Jak powieje właściwy wiatr.

– To co ztą pizzą?

– Nici, nie dziś. Mam nabity łeb tą sprawą. Nawet mi się śni, budzę się iznów jestem wpunkcie wyjścia.

– Ale pamiętasz naszą ostatnią noc?

– Pewnie.

– Chcesz to powtórzyć?

– Ale jakoś po niedzieli, mam naprawdę sporo na głowie.

– Co się odwlecze…

– Ano.

– Wtakim razie idź do Jimmy’ego inie zapominaj omnie, ok.?

– Nie ma sprawy, nie zapomnę.

– Ciao.

– Ciao.

Jimmy Belafonte był śmiesznym pokurczem owłoskich korzeniach. Miał krótkie nogi idość długą pamięć, zwłaszcza do rzeczy złych, które mu wyrządzili bliźni. Odwdzięczał się wnajmniej oczekiwanym momencie, zazwyczaj boleśnie idotkliwie. Jednakże wstosunku do Charlie’ego musiał być inny – przez niego uniknął pierdla igrupki napalonych, niewyżytych Murzynów, którzy lubili nocne igraszki.

Był wystrojony wuśmiech od ucha do ucha ipiękne słowa owdzięczności aż po grób.

Strach sprawia, że ludzie potrafią korzystać zmózgów. Choć cieszył się opinią niepoprawnego biseksa, który myślał wiecznie sterczącym fiutem ibez końca był na specjalnej diecie, żeby nie spadła mu liczba plemników, mógł się do czegoś przydać, zwłaszcza wtak opresyjnej sytuacji. Chodziły słuchy, że płodzi dzieci za opłatą. Czasem każdy adres może okazać się wielkim bingo.