Kleszcz - Krzysztof P. Łabenda - E-Book

Kleszcz E-Book

Krzysztof P. Łabenda

0,0
4,49 €

oder
-100%
Sammeln Sie Punkte in unserem Gutscheinprogramm und kaufen Sie E-Books und Hörbücher mit bis zu 100% Rabatt.

Mehr erfahren.
Beschreibung

„Kleszcz” Krzysztofa Piotra Łabendy to powieść dynamiczna i wieloprzestrzenna. Pod względem gatunkowym to przede wszystkim powieść z segmentu politycznej fikcji, ale czytelnik dostanie też dawkę psychologii politycznej i rozwoju człowieka. Całość spowita jest oniryczną mgłą i ma zaskakujący koniec.Bohater książki nie jest pajęczakiem jak wskazuje sam tytuł lecz człowiekiem, który zyskał taki przydomek ze względu na szarawy odcień skóry. Józef Zybertowicz, czyli Kleszcz z powieści Łabendy, żywi się ludzkim cierpieniem. Czekał (…), kiedy zaczną zjawiać się u Inkwizytora Zybertowicza kobiety błagające o litość dla swoich mężczyzn, gotowe zrobić dla nich wszystko. Te, Józef to wiedział, będą go podniecały szczególnie, a on będzie je z lubością poddawał psychicznym torturom. I on, i Szary nasycą się wówczas prawdziwym pożywieniem. Co do tego Inkwizytor nie miał najmniejszych wątpliwości. Trzeba było tylko cierpliwie czekać. To było już tylko kwestią czasu. Zastraszeni ludzie donosili na siebie bez żadnych hamulców. Oddziały Wzmożonego Wspierania Prawa każdego dnia dokonywały licznych zatrzymań.Autor ubierając swoją najnowszą powieść w formę politycznej fikcji oraz literatury psychologiczno-filozoficznej, chce nas ostrzec przed politycznym i religijnym fanatyzmem, szczególnie, gdy są one ze sobą mocno powiązane. Polska rządzona przez partię Pobożni i Sprawiedliwi nie różni się niczym od dyktatury komunistycznej. No, może jedynie hasłami wypisywanymi na sztandarach.„Kleszcz” to również powieść o miłości, nienawiści i z wątkami filozoficznymi.

Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:

EPUB

Veröffentlichungsjahr: 2017

Bewertungen
0,0
0
0
0
0
0
Mehr Informationen
Mehr Informationen
Legimi prüft nicht, ob Rezensionen von Nutzern stammen, die den betreffenden Titel tatsächlich gekauft oder gelesen/gehört haben. Wir entfernen aber gefälschte Rezensionen.


Ähnliche


Krzysztof P. Łabenda
Kleszcz

Krzysztof P. Łabenda „Kleszcz”

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2016 Copyright © by Krzysztof P. Łabenda, 2016

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Skład: Jacek Antoniewski

Projekt okładki: Robert Rumak

Korekta: Paweł Markowski

Ilustracje na okładce: © stevecuk, fredmantel – Fotolia.com

ISBN: 978-83-7900-484-3

Wydawnictwo Psychoskok sp. z o.o.

ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin

tel. (63) 242 02 02

wydawnictwo.psychoskok.pl e-mail:[email protected]

Wszelkie postaci występujące w tej książce i sytuacje

w niej opisane są fikcyjne. Jakiekolwiek ich

podobieństwo do osób istniejących kiedykolwiek

jest całkowicie przypadkowe. Podobieństwa zdarzeń

tu opisanych do tych, które mogły mieć miejsce

Rozdział I

Łzy, które płynęły po policzkach Małgorzaty kapały na coraz bardziej bladą twarz Piotra. Prymitywny opatrunek, jaki mu założyła ito, że utrzymywała go wpozycji półsiedzącej sprawiało, że już tak bardzo się nie dusił, choć oddychał zwielkim trudem. Widać jednak było, że bardzo cierpi. Być może, gdyby Gosia pozwoliła mu na utratę świadomości jego ból by zelżał, ale to było dla niego śmiertelnym zagrożeniem. Bez jego minimalnej choćby współpracy nie była wstanie go utrzymać wbezpiecznej dla niego pozycji. Zemdlony osunąłby się niechybnie na ziemię ato oznaczało niemalże pewną śmierć rannego.

– Pada? – przebiegło mu przez myśl. No tak, kiedy tu biegłem, by ratować Gosię przed oszalałą Katarzyną, lało.

Teraz pada.

Kolejny atak bólu wprzestrzelonej klatce piersiowej przywołał go na chwilę do rzeczywistości. Zobaczył siedzącą wkałuży krwi komisarz Mroczek, tłoczących się wniewielkim pomieszczeniu hałaśliwych antyterrorystów, martwą Katarzynę. Poczuł słodki odór krwi pomieszany zpłynącym od policjantów zapachem potu, często oliwionego metalu ispalonego prochu. Oddychał znajwiększym trudem. Przypomniał sobie wszystko. Oszalałą zchorej miłości do niego Katarzynę Bronowicz, swoją asystentkę, która kilka chwil temu, uwięziwszy uprzednio jego Gosię, usiłowała ją zabić. Pamiętał strzelającą Katarzynę. Strzały, które padły nie tak dawno: ten, który ranił komisarz Mroczek iten, który przeszył jego pierś. Zobaczył raz jeszcze krótką walkę, jaką stoczyła Gosia ze swoją prześladowczynią iśmiertelne ciosy, które powaliły Katarzynę. Teraz miał wrażenie, że jego ukochana szlocha gdzieś woddali, spowita tą dziwną, błękitną, obramowaną na czerwono mgłą przesłaniającą mu oczy, tłumiącą wszystkie dźwięki.

– Piotr, proszę, nie umieraj! Nie zostawiaj mnie! Piotr! Przecież musimy na Boże Narodzenie wrócić na ten most wParyżu isprawdzić, czy nasza kłódka tam jeszcze jest.

Opanowany przez zaborczy, trudny do zniesienia ból, który pulsował mu wpiersi, nie miał ani ochoty, ani dość sił, by jej odpowiedzieć. Jasne, że chciał wrócić zGosią do Paryża na Pont des Arts, gdzie niedawno zawiesili swoją kłódkę miłości, ale teraz musiał przede wszystkim przetrwać, awięc skoncentrować się na walce ztym przerażającym bólem. Musiał wyeliminować go ze swojej świadomości, zabronić dostępu do niej. Starał się przeto usunąć, zablokować wszystkie niepotrzebnie go rozpraszające bodźce zewnętrzne, skupiając się tylko na nim – pożerającym go bólu. Jego świadomość, niczym ranne zwierzę szukające spokojnego matecznika, stopniowo usuwała poza swoje granice wszystko to, co nie było tym bólem. Piotr miał wrażenie, że zapada się wsobie, kurczy, powraca wręcz do stanu embrionalnego, aotaczający go świat kurczy się wraz znim.