5,49 €
„Nigdziegęści. Bajkopolis” Andrzeja M. Baczewskiego to trzecia część powieści z cyklu Nigdziegęści.Al Mill kierujący elitarną jednostką agentów Nigdziegęstych musi poradzić sobie z ujarzmieniem planety Bajkopolis. Zła magia zaczyna tam wygrywać z idyllicznym życiem dotychczasowych spokojnych mieszkańców, przewracając ich świat do góry nogami, Tylko natychmiastowa interwencja może przywrócić tam spokój, ale siły zła nie odpuszczą tak łatwo. Kolejny Nigdziegęsty musi pomóc wcześniej wysłanym a zaginionym kolegom i przywrócić dawny porządek. Czy poradzi sobie z tym zadaniem mało doświadczony, ale sprytny i waleczny Enervand?
Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:
Veröffentlichungsjahr: 2017
Andrzej M. Baczewski „Nigdziegęści: Bajkopolis”
Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2016 Copyright © by Andrzej M. Baczewski, 2016
Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.
Skład: Wydawnictwo Psychoskok
Projekt okładki: Wydawnictwo Psychoskok
Zdjęcie okładki © Fotolia – Nadine; Fotolia - James Thew;
Fotolia – breakermaximus; Fotolia - dracozlat
Autor zrezygnował z korekty profesjonalnej wydawnictwa
ISBN: 978-83-7900-529-1
Wydawnictwo Psychoskok sp. z o.o.
ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin
tel. (63) 242 02 02. kom. 695-943-706
wydawnictwo.psychoskok.pl e-mail:[email protected]
Nigdziegęści to elitarna formacja do walki ze wszystkimi przeciwnościami wświatach tworzonych przez Wielkiego Bela Zurwana iBela Waju. Dusze ludzi otrzymały na Bajkopolis nowe życia ijako czarnodzieje sprawują ważne funkcje ina swoją odpowiedzialność kują swój los. Formacją, wimieniu obu Belów zarządza Al Mill, wyposażając Nigdziegęstych wokaryny, które służą do kontaktu ipomocy. Do pilnowania nowych światów Nigdziegęści przenoszeni są złocistymi portalami, ana samej już planecie mają do dyspozycji wewnętrzne zielone portale.
– Podejdź tu Enervandzie. To będzie twoje pierwsze poważne zadanie, od kiedy ukończyłeś szkolenie na Nigdziegęstego. Twoi dawni koledzy działają już na różnych planetach. Najpierw jednak musimy poddać cię próbie radzenia sobie zmagią, bo to będzie twoim przyszłym naprawdę odpowiedzialnym zadaniem. Jeśli wyjdziesz zwycięsko – lecisz na Bajkopolis!
Z decyzjami Al Milla nie można było dyskutować.
– Zapraszam do komory.
– Ale jak wiesz, doskonale się czuję wtej teraźniejszości abajki są mi cokolwiek obce – na wszelki wypadek usprawiedliwiał się przed wyprawą Enervand.
– Przed Nigdziegęstymi są ciągle nowe, nieznane iniebezpieczne zadania. My tworzymy światy, które potem zaczynają żyć własnym życiem iciągle ewoluują – powiedział Al Mill zastanawiając się czy umiejętności nowego Nigdziegęstego wystarczą do wykonania tej trochę dziwnej iskomplikowanej misji.
I niestety wymagają też stałego nadzoru.
Wszechświat. Enervand patrząc na to dzieło, którego nie jest wstanie wpełni ogarnąć żadna myśl, mógł zrozumieć za każdym razem najwyżej tylko jakąś jego cząstkę, której wcześniej nie dostrzegał. Wkażdym razie nikt nigdy do końca nie poznał wszystkich jego tajemnic.
Kosmos pełen jest białych iczarnych karłów, czarnych dziur, form, przestrzeni, tuneli izagadek. Gdzieś tam wnikomu niepojętej dali Enervand ocknął się na pewnej planecie, zktórej przyglądał się temu niesamowitemu widokowi.
Planeta Kugfina, swój niezwykły blask zawdzięczała czuwającym nad nią czterem gwiazdom, atramentowej PlavieBoi, malachitowej Verdichi, smolistej Nigrze ibursztynowej Flavie. Dzięki nim Kugfina przypominała oszlifowany diament zatopiony na firmamencie. To niezwykłe miejsce, gdzie zieleń roślinności skrzyła się brokatem, jeziora obfitowały wryby adomy zbudowane były ze srebra, swój ład zawdzięczało dostojnemu, uczonemu królowi – magnatowi, właścicielowi wszystkich kopalni srebra, który liczył się ze swym społeczeństwem aono, pełne wdzięczności, posłusznie poddawało się jego zasadom iwyrokom.
Piękna królowa, wspierała męża swą wiedzą idbała oinfrastrukturę Kugfiny. Byli zgodnym iszczęśliwym małżeństwem, adodatkową dumą, napawały ich sukcesy zdolnych dzieci.
W zamku królewskim cała dziewięcioosobowa rodzina, ceniła sobie możliwość wspólnego spędzania czasu, którego ze względu na obowiązki wciąż brakowało. Jedynie, jeden zsynów, wktórego ciele właśnie Enervand tu nagle się obudził, amusiał dokładnie grać swoją rolę, jak zwykle błądził gdzieś myślami. Wysoki iszczupły, zoczami obarwie pieczonych kasztanów, od dziecka cenił sobie niezależność isamotność. Jego ciągłe spacery, godziny spędzone na patrzeniu wgwiazdy irozważania odalekich podróżach wnajodleglejsze zakątki kosmosu, nieco niepokoiły zarówno matkę jak iojca. Bracia isiostry Enervanda, wyrośli na wykształconych ipełnych ambicji uczonych. Sala balowa zamku raz po raz wypełniała się gośćmi zaproszonymi na huczne przyjęcia. Wraz zupływem czasu, starsze latorośle opuściły pałac by wieść pełne dostatku, samodzielne życie ze swymi partnerami. Bracia zdobywali nowe planety, siostry zarządzały wielkimi instytucjami. Rodzicom pozostał jedynie syn Enervand, którego przyszłość wciąż jawiła się niejasno iprzepełniona była niepewnościami.
