4,49 €
"SEJMMISJA czyli seks-misja na Wiejskiej" Ronalda Kaszuba to obsceniczna, a nawet czasami gorsząca, opowieść o pośle Robercie Stonce, który uczynił sobie zawód z orientacji seksualnej.Książka obfituje w drastyczne szczegóły z życia celebrytów, nie szczędzi też wybrańcom tłumów ostrza satyry.Autor snuje apokaliptyczną wizję świata, w którym poseł Stonka jest znacznie bardziej skuteczny i elokwentny niż można by się spodziewać, wskutek czego mniejszość staje się wkrótce większością, opozycja partią rządzącą, a obywatele orientacji heteroseksualnej trafiają do zamkniętego getta.Do czego doprowadzą dalsze rządy partii Jasia Gonimyszki i działalność jego najsłynniejszego posła ? Roberta Stonki?Czy wizja świata po Sejm-misji stanie się mroczną rzeczywistością dla milionów Polaków...?
Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:
Veröffentlichungsjahr: 2014
© Copyright by ASTRUM MEDIA Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone
Redakcja Joanna Kotowska
Redakcja techniczna Elżieta Bursztynowicz
Projekt okładki Teresa Bielecka
Wydanie I Żadna część tej pracy nie może być powielana i rozpowszechniana, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób, włącznie z fotokopiowaniem, nagrywaniem na taśmy lub przy użyciu innych systemów, bez pisemnej zgody wydawcy (art. 116, 117 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dn. 4.02.1994 r.)
Zamówienia na książki można składać przez Internetową Księgarnię Wysyłkowąwww.wydawnictwo-astrum.pl
Zapraszamy do zakupu naszych książek, multimediów, słuchowisk, poezji śpiewanej w formie e-booków i e-audiobooków na platformach cyfrowych
ASTRUM MEDIA Sp. z o.o. 50-374 Wrocław, ul. Norwida 19/6 e-mail: [email protected] tel. 530 773 420
ISBN 978-83-63758-42-4
Zima ścisnęła nie na żarty i końca jej nie było widać. Warszawa tego roku wyglądała jak ziemia pod reżimem Królowej Śniegu, gdzie Królewna Śnieżka i Siedmiu Krasnoludków spali dla oszczędności w jednym łóżku. Kryzys panował w kraju od lat, dlatego nawet bajki dla dzieci były kryzysowe.
Mimo to gospodarka kwitła dzięki ofiarności obywateli, gotowych poświęcić naprawdę wiele dla kochanej ludowej ojczyzny i mateczki-partii. Wszystko dla budowania nowej przyszłości, nowego świata...
Był to rok Pański, jak mawiają wierzący, którzy naliczyli sobie już tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt osiem lat od narodzin Mesjasza.
Śnieg padał obficie pomimo zbliżającej się wiosny i wszyscy zastanawiali się, kiedy wreszcie skończy się ten zimny, lodowaty dopust niebios i czy aby ta anomalia pogodowa nie zwiastuje rychłego nadejścia jakiegoś innego paskudztwa. Największe dziejowe katastrofy miały zawsze przyczyny naturalne, od czasów biblijnych: potop, Sodoma i Gomora, plagi egipskie, apokalipsa nawet...
Choć przyznać trzeba, że lata komunizmu nadwyrężyły wyobraźnię rodaków w kategorii reprodukowania coraz to nowych paskudztw i dopustów. Od tego była władza, a ta nie znosiła konkurencji. Tym bardziej, że publiczne zaglądanie do Biblii było w tej sytuacji mówiąc delikatnie: źle widziane.
Wszak górował w narodzie zdrowy światopogląd materialistyczny. A kto się wymykał tej idei i co gorsza, jeszcze się z tym obnosił, uważany był nie tyle za odszczepieńca, co wariata, bo kochana władzuchna zadbała zaraz, by delikwent ten nie mógł siać fermentu w zdrowej tkance ludowej.
Na innowierców władza z jej naczelną partią PZPR i ojcem narodu w osobie pierwszego sekretarza w siermiężnej komunie miała swój własny sposób. Od czego w końcu była Służba Bezpieczeństwa (SB)...? Ale o tym może przy innej okazji...
Tak czy siak siermiężność komuny objawiała się na każdym kroku, między innymi szarością ulic, placów, parków i budowli. Może to nie najlepsze objawienie, ale za to poprawne politycznie. Jakie czasy, takie objawienie...
I w czasie tej mroźnej zimy-wiosny, na osiedlu, w cieniu wielkich płyt, pies w kolorze podpalanym wyprowadzał na spacer pana, ale ewidentnie rzucało się w oczy, że żaden z nich nie był z tego powodu zachwycony. Owczarek co chwilę podnosił łeb i odwracał się do człowieka, spoglądając w oczy łagodnie, jakby chciał przeprosić i usprawiedliwić się: „Obiecuję, tylko pójdę sobie na ten skwerek, pod krzaczek, zrobię co trzeba i zaraz wracamy, do domu, do ciepłego domu. A tam możesz się nawet wsunąć z powrotem pod kołdrę i zasnąć tak słodko...”
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
