Śmierciowisko - Anna Głomb - E-Book

Śmierciowisko E-Book

Anna Głomb

0,0
4,49 €

oder
-100%
Sammeln Sie Punkte in unserem Gutscheinprogramm und kaufen Sie E-Books und Hörbücher mit bis zu 100% Rabatt.

Mehr erfahren.
Beschreibung

Już niewielu spośród mieszkańców zagubionej wśród nieprzebranych lasów osady Bukowsko pamięta tragiczną w skutkach Epidemię sprzed dziesięcioleci. Życie bez pośpiechu toczy się nowymi torami, a ludziom udało się jakoś przystosować do surowych warunków. Jednak ich spokój w pewnym momencie zostaje zakłócony przez niepokojące zdarzenia zachodzące w pobliżu wioski. Niebezpieczeństwo czai się wśród drzew i z każdym dniem nabiera coraz bardziej realnych kształtów. Główna bohaterka, Dorota, rozumie, że splot okoliczności może dotyczyć jej w większym stopniu niżinnych, więc postanawia działać. Wtedy zagrożenie się materializuje i… nie zdradzę więcej, by nie psuć przyjemności płynącej z lektury. (…)„Śmierciowisko” to książka dla czytelników w każdym wieku, która dostarczy pozytywnych wrażeń nie tylko zdeklarowanym miłośnikom literatury fantastycznej.Stefan Darda, pisarzNajlepsze są książki z pogranicza, które trudno przypisać do konkretnego gatunku – zawsze tak twierdziłam, a „Śmierciowisko” Anny Głomb jest tego doskonałym dowodem. Ta książka przyprawia o ciarki jak rasowa groza i wciąga niczym solidny kryminał. (…) Wygląda więc na to, że debiutującej autorce udała się rzecz niezwykła – stworzyła książkę doskonale „rozrywkową”, od której nie sposób się oderwać, a przy tym inteligentną, wymykającą się schematom i przede wszystkim świetnie napisaną.Polecam każdemu, kto ceni sobie dobrą, niebanalną literaturę.Anna Kańtoch, pisarkaDałem się zwieść. Klimatyczne, malownicze opisy uśpiły mą czujność, pozornie utarta ścieżka dała mi pewność, że wiem, dokąd ta książka zmierza. Jednak potem miejsca przestały być tak znajome… a wtedy zrobiło się naprawdę fascynująco. Bardzo dobry debiut! Polecam!Jakub Ćwiek, pisarz

Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:

EPUB

Veröffentlichungsjahr: 2013

Bewertungen
0,0
0
0
0
0
0
Mehr Informationen
Mehr Informationen
Legimi prüft nicht, ob Rezensionen von Nutzern stammen, die den betreffenden Titel tatsächlich gekauft oder gelesen/gehört haben. Wir entfernen aber gefälschte Rezensionen.



Projekt okładki:

Agnieszka Szuba

Redakcja:

Anna Sakiewicz

Ilustracje na okładce:

© Heckmannoleg | Dreamstime.com

Redakcja techniczna, skład, łamanie oraz przygotowanie wersji elektronicznej:

Grzegorz Bociek

Korekta:

Urszula Bańcerek

Wydanie I, Chorzów2013

Wydawca: Wydawnictwa Videograf SA

41-500 Chorzów, Aleja Harcerska 3c

tel. 32-348-31-33, 32-348-31-35

fax 32-348-31-25

[email protected]

www.videograf.pl

Dystrybucja wersji drukowanej: DICTUM Sp. z o.o.

01-942 Warszawa, ul. Kabaretowa 21

tel. 22-663-98-13, fax 22-663-98-12

[email protected]

www.dictum.pl

Text © by Anna Głomb

© Wydawnictwa Videograf SA, Chorzów2012

ISBN 978-83-7835-166-5

Rozdział pierwszy. Złamana igła

Leśne ścieżki zarastają szybko. Pszczelarz pamiętał, że jeszcze przed kilkoma dniami szedł tą błotnistą trasą, wycinając krzewy maczetą. Teraz ledwo odnajdywał drogę wśród łopianów. Wmiejscu jednego liścia odrosło dziesięć następnych. Las był jak stugłowa hydra zdawnych opowieści. Znacznie lepiej szło się tam, gdzie pozostały brukowane lub asfaltowe drogi. Pomimo że ich nawierzchnia pękała inawet na nich gdzieniegdzie wyrastały karłowate drzewa ikrzaki, to ciągle jeszcze dało się przejść bez trudu.

Aby dotrzeć do jagodowiska, trzeba było iść ponad godzinę leśną drogą ikilkakrotnie przekraczać strumienie, na których ledwie można było dostrzec spróchniałe izawalone szczątki mostów. Oczywiście jagody ijeżyny rosły też tutaj, ale Pszczelarz uważał, że nie warto się zatrzymywać dla kilku krzaków. Godzinę drogi stąd powinien szybko zebrać pełne wiadro owoców.

Mężczyzna przystanął, nasłuchując. Coś chrobotało wśród liści. Może sarna? Nawet jeżeli tak, to nie miał ze sobą łuku, anikt rozsądny nie marnował amunicji na polowanie. Niedaleko jagód mogły się też pojawiać niedźwiedzie, ale widocznie ssaki te lepiej pamiętały zachowania człowieka, bo zazwyczaj wycofywały się wgłąb lasu, kiedy tylko poczuły jego zapach. Pszczelarz miał ze sobą broń. Zresztą teraz każdy ją nosił, na wszelki wypadek, zprzyzwyczajenia, tak jak kiedyś nosiło się dokumenty. Ale broń może się zaciąć, może nie wypalić, zwłaszcza jeżeli ma już wiele lat. Dlatego mężczyzna był zdania, że najlepiej wogóle nie znaleźć się wsytuacji, wktórej trzeba by zniej korzystać. Inajlepiej wcale nie spotykać niedźwiedzi.

Szelest był ciągle słyszalny, tak jakby ktoś ukryty wkrzakach szedł za Pszczelarzem. Mężczyzna przystanął iwytarł dłonią krople potu pod maską. Było duszno. Siatka, którą zakrywał twarz, odgradzała go od owadów, ale też zmniejszała kąt widzenia. Hałas ucichł, jak gdyby coś idącego wkrzakach również przystanęło. Pszczelarz podniósł zziemi kamień irzucił wkierunku chaszczy. Kilka ptaków złopotem skrzydeł zerwało się do lotu iprzez chwilę wydawało mu się, że słyszy coś wrodzaju skowytu czy chichotu. Mógł się jednak mylić. Zatem nie była to sarna ani– na szczęście– niedźwiedź, czy któryś ze zdziczałych psów, włóczących się po okolicy iatakujących wszystko, co tylko dało się zjeść.

Powoli wyjął broń izrobił kilka kroków wgęstwinę. Dokładnie tam, skąd wcześniej dochodziło szuranie. Nic jednak nie znalazł. Nie było śladów, złamanych gałązek ani nic, co mogło zwrócić jego uwagę. Zatem to wszystko musiało być tylko przywidzeniem. Wziął pozostawione na drodze wiadro iszybkim krokiem ruszył przed siebie.

Las go niepokoił. Zwłaszcza ostatnio. Zmiany równie dobrze mogły trwać od kilku miesięcy, co od wielu lat. Zachodziły powoli, zgodnie zrytmem rosnących drzew ibyły jak one równie nieubłagane. Poza tym nie czuł się tu bezpiecznie, bo nie było tu jego pszczół. Ostatnio zauważył, że one również stały się bardzo niespokojne. Coś je drażniło. Były trochę ogłupiałe, wystraszone izłe. Jakby zdarzyło się coś, czego nie umiały zrozumieć ibardzo im się to nie podobało. Tocoś było podobne do tego, co musiały wyczuwać przed zbliżającym się trzęsieniem ziemi lub powodzią, albo nie wiadomo czym jeszcze.

Kiedyś, dawno temu ludzie wierzyli, że pszczoły są pośrednikami między niebem aziemią. Zmarłych smarowano miodem, aby zapewnić im nieśmiertelność. Jemu też może kiedyś uratowały życie. Kiedy był dzieckiem, bał się pszczół, bo lekarze irodzice powtarzali mu, że jest uczulony na ich jad. Jego strach przerodził się wobsesję. Przez lata wmawiał sobie, że na pewno umrze od ich użądlenia. Nic innego mu nie grozi. Potem wybuchła panika iludzie zaczęli masowo umierać. Od wystąpienia pierwszych objawów nowej choroby do śmierci mijało tylko kilkanaście godzin, adzienniki pełne były wiadomości ikomentarzy na temat Epidemii. Onśmiał się ztego. Tak bardzo wierzył, że zna przyczynę swojej śmierci. I