Wynalazek Profesora Roztrzepałki - Daniel Zaborowski - E-Book

Wynalazek Profesora Roztrzepałki E-Book

Daniel Zaborowski

0,0
4,99 €

oder
-100%
Sammeln Sie Punkte in unserem Gutscheinprogramm und kaufen Sie E-Books und Hörbücher mit bis zu 100% Rabatt.

Mehr erfahren.
Beschreibung

Przygotuj się na najbardziej zwariowaną przygodę roku!

Profesor Roztrzepałka to genialny, choć nieco roztargniony wynalazca, który wraz z dziećmi – sprytną Leną i marzycielskim Maksem – uruchamia Maszynę Życzeń. Co może pójść nie tak? Wszystko! Od ożywionych lodów, przez taneczne pingwiny, aż po latające kapelusze – to historia pełna humoru, szalonych pomysłów i nieprzewidywalnej magii.
„Wynalazek Profesora Roztrzepałki” to opowieść, która rozbudza wyobraźnię i udowadnia, że nawet największy chaos można zamienić w… legendarną przygodę!

Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:

EPUB

Veröffentlichungsjahr: 2025

Bewertungen
0,0
0
0
0
0
0
Mehr Informationen
Mehr Informationen
Legimi prüft nicht, ob Rezensionen von Nutzern stammen, die den betreffenden Titel tatsächlich gekauft oder gelesen/gehört haben. Wir entfernen aber gefälschte Rezensionen.



Wynalazek Profesora Roztrzepałki

Rozdział 1: Niezwykły Wynalazca

W samym sercu małego, spokojnego miasteczka, gdzie ulice były wyłożone kamieniami, a domy miały kolorowe dachy, stał wyjątkowy budynek. Nie był to zwyczajny dom – to była pracownia Profesora Roztrzepałki, najdziwniejszego i najbardziej roztargnionego wynalazcy w okolicy. Warsztat wyglądał jak miejsce, w którym magia spotyka się z nauką. Jego ściany były pokryte rysunkami maszyn, a z kominów non stop wydobywał się dym – nie dlatego, że Profesor palił w piecu, ale dlatego, że jeden z jego wynalazków, Automat do Pieczenia Kanapek, uparcie spalał wszystko, co do niego włożono. Przez otwarte okna można było zobaczyć migoczące światła, wirujące trybiki i słyszeć dziwne odgłosy, które przyciągały ciekawskich przechodniów. To właśnie tu, w tym niezwykłym miejscu, rodziły się najbardziej szalone pomysły Profesora.

Profesor Roztrzepałka był postacią niezwykłą. Miał zawsze rozczochrane włosy, które sterczały w różnych kierunkach, jakby właśnie wstał z łóżka po burzliwej nocy. Jego okulary, grube jak dno butelki, nieustannie zsuwały się na czubek nosa, a płaszcz, który nosił, był poplamiony farbą, klejem i czymś, co wyglądało jak… sok z jagód. Wokół niego zawsze unosił się zapach spalonego plastiku i świeżo zaparzonej herbaty.

Dwoje dzieci z sąsiedztwa, Maks i Lena, często odwiedzało Profesora. Maks był ciekawskim chłopcem o bujnej wyobraźni, który marzył o tym, by zostać odkrywcą. Lena zaś była sprytną i praktyczną dziewczynką, która zawsze miała plan na wszystko. Pewnego dnia, gdy weszli do pracowni, Profesor powitał ich z szerokim uśmiechem.

– Witajcie, moi mali przyjaciele! – zawołał, machając ręką, w której trzymał dziwne urządzenie przypominające mikser połączony z odkurzaczem. – Dzisiaj pokażę wam coś naprawdę wyjątkowego. To mój największy wynalazek – Maszyna Życzeń!

Maszyna stała na środku pokoju, otoczona stosami książek, narzędzi i dziwnych przedmiotów, których przeznaczenia nikt nie potrafił odgadnąć. Wyglądała jak wielka, srebrna skrzynia z mnóstwem przycisków, dźwigni i rurek, które wiły się wokół niej jak węże. Na górze znajdował się wyświetlacz, na którym migały tajemnicze symbole, a z boku wystawał kabel, który wyglądał, jakby został podłączony do… czajnika.

– Maszyna Życzeń? – Lena uniosła brwi sceptycznie. – To znaczy, że spełnia życzenia?

– W teorii tak! – odparł Profesor, potykając się o leżący na podłodze wąż ogrodowy. – Ale potrzebuję waszej pomocy przy pierwszym teście. Jutro, o szóstej rano!

– Szóstej rano?! – jęknął Maks. – Nawet kury jeszcze wtedy śpią!

– Cóż… – Profesor się zaczerwienił. – Hmm, może jednak o dziesiątej?

Następnego ranka Maks i Lena stali przed chatką, gdy Profesor otworzył drzwi w… różowym szlafroku w kaczuszki.

– Ach, zapomniałem, że dziś mieliście przyjść! – zamruczał, próbując ukryć zawstydzenie. – Wejdźcie, wejdźcie!

Warsztat wyglądał jak po tornado. Na stole leżały fragmenty Latającego Odkurzacza, który wciąż próbował wyssać Lenie kokardkę z włosów, a na półce stał Garnek Samo Mieszający Zupę, z którego wystawała drewniana łyżka. W kącie stał Automat do Składania skarpetek, który właśnie wyrzucał je w powietrze, tworząc kolorowy deszcz.

– Gotowi na eksperyment? – Profesor podciągnął okulary.

– A czy to bezpieczne? – Lena wskazała na dymiący kabel.

– Oczywiście! – odparł, chowając za plecami instrukcję obsługi z napisem „Uwaga: Może wywołać huragan”.

Maszyna warczała jak rozzłoszczony pies. Profesor kręcił gałkami, mrucząc pod nosem:

– Niebieski kabel do czerwonej dziurki… a może czerwony do niebieskiej?

– Profesorze… – Maks przestąpił z nogi na nogę. – Co się stanie, jeśli źle pan podłączy?

– Nic poważnego! – odparł, przecinając przypadkowy przewód nożyczkami. – Najwyżej eksploduje.