Cierpienia wynalazcy - Honoriusz Balzak - E-Book

Cierpienia wynalazcy E-Book

Honoriusz Balzak

0,0
3,49 €

oder
Beschreibung

W Angouleme Dawid Séchard kupuje od ojca – nieuznającego prostego przekazywania z pokolenia na pokolenia – drukarnię, z zamiarem udoskonalenia panującego w niej sposobu produkcji. Wkrótce udaje mu się poważnie ulepszyć pracę w swojej drukarni. Jednak jego naiwność sprawiła, że drogą misternej intrygi został oszukany przez konkurentów – braci Cointet i wtrącony do więzienia. Zrozpaczony Lucjan, czując się współwinnym za los przyjaciela, postanawia popełnić samobójstwo, topiąc się w stawie. Po drodze spotyka jednak tajemniczego księdza, Hiszpana Carlosa Herrerę (w rzeczywistości Jacques Collin, znany już z Ojca Goriot), który odwodzi go od tego kroku. Namawia Lucjana, by wrócił do Paryża i na nowo spróbował wspiąć się na szczyty towarzyskiej drabiny, jednak za cenę całkowitego posłuszeństwa jego radom. Lucjan zgadza się, wysyła Dawidowi pieniądze potrzebne do uregulowania wszystkich wierzytelności, po czym wraca do stolicy. „ Cierpienia wynalazcy „ to klasyka twórczości autora.

Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:

EPUB
Bewertungen
0,0
0
0
0
0
0



Honoriusz Balzac
Cierpienia wynalazcy
Tłumaczenie: Tadeusz Boy-Żeleński
Warszawa 2014

Nazajutrz Lucjan zawizował paszport, kupił tęgi leszczynowy kij i wziął na ulicy dEnferbiedkę, ktra za dziesięć su dowiozła go do Lonjumeau. Po pierwszym etapie podrży przenocował w jakiejś stajni, o dwie mile od Arpajon. Kiedy dobił do Orleanu, czuł się potężnie zmęczony i zbity; za trzy franki przewoźnik dowizł go do Tours; na życie w drodze wydał tylko dwa franki. Z Tours do Poitiers Lucjan szedł pięć dni. Kawał za Poitiers posiadał już tylko pięć frankw, ale zebrał resztę sił, aby wędrować dalej. Jednego dnia Lucjan, zaskoczony przez noc na rwninie, postanowił tam rozbić obz, kiedy ujrzał w parowie karocę ciągnącą się na wzgrze. Niespostrzeżony przez pocztyliona, podrżnych i lokaja na koźle, zdołał się wcisnąć z tyłu między dwa tłumoki i usnął ułożywszy się tak, aby uniknąć wstrząśnień. Rano, obudzony słońcem, ktre świeciło mu w oczy, i gwarem, poznał Mansle, ową mieścinę, gdzie płtora roku temu spieszył oczekiwać na panią de Bargeton z sercem pełnym miłości, nadziei i radości. Znalazłszy się, okryty kurzem, w kręgu ciekawych i pocztylionw, zrozumiał, iż czeka go przeprawa; zerwał się na nogi, miał się odezwać, kiedy widok pary podrżnych, ktrzy w tej chwili wysiedli z karocy, odjął mu mowę: ujrzał świeżego prefekta Charenty, hrabiego Sykstusa du Chtelet, i żonę jego, Luizę de Negrepelisse.

Gdybyśmy byli wiedzieli, jakiego towarzysza zesłał nam przypadek! rzekła hrabina. Niechże pan będzie łaskaw siąść z nami.

Lucjan skłonił się zimno tej parze, rzucając jej pokorne zarazem i brzemienne groźbą spojrzenie, i rzucił się w boczną drogę ku Mansle, chcąc dobić do zagrody, gdzie by mgł dostać nieco chleba i mleka, odpocząć, i w ciszy podumać nad przeszłością. Miał jeszcze trzy franki. Autor Stokroci, gnany gorączką, biegł długo bez odpoczynku; pędził rwno z biegiem rzeczki, rozpatrując się w okolicy, ktra stawała się coraz bardziej malownicza. Około południa dotarł do miejsca, gdzie struga, otoczona wierzbami, tworzyła małe jeziorko. Zatrzymał się, aby nasycić wzrok świeżą i bujną zielonością gaiku, ktrego sielski urok oddziałał na jego duszę. Jakiś domek, przylegający do młyna nad odnogą rzeczki, widniał między wierzchołkami drzew słomianą strzechą, strojną rozchodnikiem. Prosty ten budynek miał za jedyną ozdobę kilka krzeww jaśminu, przewiercienia i chmielu, dokoła zaś kwiaty floksu i wspaniałe jarzyny. Na kamiennej grobli, podpartej grubymi palami, ktra chroniła gościniec od wyleww, ujrzał sieci suszące się na słońcu. Kaczki pływały po przezroczej sadzawce za młynem, między dwoma strumieniami wody szumiącej w stawidłach. Słychać było drażniący swą monotonią turkot młyna. Na prostej ławie poeta ujrzał poczciwą, zażywną gosposię robiącą na drutach i czuwającą nad dzieckiem, ktre znęcało się nad kurami.

Moja dobra kobieto rzekł Lucjan podchodząc jestem bardzo zmęczony, mam gorączkę, a posiadam tylko trzy franki; czy chcecie żywić mnie czarnym chlebem i mlekiem i dać mi legowisko na słomie przez tydzień? Będę miał czas napisać tymczasem do krewnych, ktrzy przyślą mi pieniędzy albo przyjadą po mnie tutaj.

Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!