Ojciec Goriot - Honoriusz Balzak - E-Book

Ojciec Goriot E-Book

Honoriusz Balzak

0,0
3,49 €

oder
Beschreibung

Powieść „ Ojciec Goriot ” jest powszechnie uznawana za najważniejsze dokonanie Balzaka. Jej akcja rozgrywa się w Paryżu w 1819 r. Ukazuje losy trzech bohaterów: zaślepionego miłością do swoich córek starca Goriot, tajemniczego kryminalisty ukrywającego się jako Vautrin i naiwnego studenta prawa, Eugeniusza Rastignaka.W pensjonacie mieszczącym się przy paryskiej ulicy Neuve-Sainte-Genevieve mieszkają student prawa Eugeniusz de Rastignac, tajemniczy propagandzista Vautrin i emerytowany producent makaronu Jan Joachim Goriot. Ten ostatni często pada ofiarą żartów ze strony innych mieszkańców pensjonatu, którzy szybko odkrywają, że zbankrutował on, by wesprzeć swoje dwie dobrze wydane za mąż córki.Rastignaka, który przeprowadził się do Paryża z południa Francji, pociąga klasa wyższa. Ma problemy z dopasowaniem się do niej, ale jest prowadzony przez swoją kuzynkę, wicehrabinę Madame de Beauséant. Rastignac zdobywa względy jednej z córek Goriota, Delfiny de Nucingen. W międzyczasie Vautrin próbuje przekonać go do zdobycia panny Wiktoryny Taillefer, której dostęp do rodzinnej fortuny blokuje jedynie brat. Proponuje Rastignakowi otwarcie drogi przez zabicie brata w pojedynku.Rastignac odmawia wzięcia udziału w realizacji planu, ale wysłuchuje lekcji Vautrina na temat wyższej warstwy. Wkrótce potem mieszkańcy pensjonatu odkrywają, że Vautrin to poszukiwany przez policję mistrz zbrodni znany jako Ołży-Śmierć. Goriot, przeciwny tyrańskiej kontroli, jaką mąż sprawuje nad jedną z jego córek, Delfiną, sprzyja zainteresowanemu nią Rastignakowi...

Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:

EPUB
Bewertungen
0,0
0
0
0
0
0



Honoriusz Balzac

Ojciec Goriot

Tłumaczenie: Amelia Bortnowska

Warszawa 2013

Pani Vauquer, z domu de Conflans, jest to kobieta w podeszłym wieku, posiadająca od lat czterdziestu mieszczańską gospodę, położoną przy ulicy Neuve-Sainte-Genevive, między dzielnicą łacińską a przedmieściem Saint-Marceau. Gospoda ta, znana pod nazwą Domu Vauquer, daje schronienie tak mężczyznom jak i kobietom, tak młodzieży, jak starcom; pomimo to obmowa nie tknęła nigdy obyczajw tego szanownego zakładu. Trzeba wszakże i to dodać, że od trzydziestu lat nie widziano w nim prawie wcale młodych osb; zabłąkał się tam chyba taki nieborak, ktremu rodzina przysyłała utrzymanie bardzo szczupłe. Jednakże w roku 1819, to jest w chwili rozpoczęcia się naszego dramatu, mieszkała tam jedna uboga dziewczyna.

Musimy posługiwać się tu wyrazem dramat, jakkolwiek w tych czasach opłakanej literatury stracił on wiele ze swej wziętości, z powodu że go nadużywano i naciągano wedle potrzeby; posługujemy się nim nie dlatego, by powieść ta miała być dramatyczną, w całym znaczeniu tego słowa, ale dlatego, że fakt spełniony wyciśnie może kilka łez intra muros i extra. Czy go ktokolwiek pojmie poza obrębem Paryża? pozwalamy sobie wątpić. Szczegły tej sceny tak są pełne spostrzeżeń i barw miejscowych, że można je dobrze zrozumieć tylko pomiędzy wzgrzami Montmartre, a wyniosłością Montrouge, w tej sławnej dolinie wiecznie osypujących się tynkw i rynsztokw czarnych od błota; w dolinie cierpień prawdziwych i radości często zwodniczych; w dolinie, gdzie się wszystko tak straszliwie kotłuje, że chyba nadzwyczajny wypadek może wywrzeć nieco silniejsze wrażenie. Wszakże i tutaj zdarzają się od czasu do czasu boleści wielkie i uroczyste, bo się na nie składa ogrom występku i cnoty; na ich widok egoizm nawet zatrzymuje się wzruszony; ale to chwilowe wrażenie przypomina smaczny owoc pochłonięty z chciwością. Rydwan cywilizacji, na kształt wozu bożyszcza Jaggernaty, opźnia się wprawdzie, spotkawszy na swej drodze serce oporne, co się nie daje zgnieść tak łatwo jak inne; ale zmiażdżywszy je po chwili, posuwa się dalej w swym tryumfalnym pochodzie. Tak samo postąpicie wy, co wziąwszy w białe ręce książkę, pogrążycie się w miękkim fotelu, mwiąc sobie: może też mnie zabawi. Przeczytawszy o tajemnych nieszczęściach ojca Goriot, zjecie obiad z apetytem, składając swą nieczułość na karb autora, zarzucając mu przesadę, obwiniając o zbytek poezji. Ach! wierzcie mi, ten dramat nie jest ani wymysłem, ani romansem. All is true, jest on tak prawdziwy, że każdy znajdzie w sobie, może nawet w swym sercu, te same czynniki, z ktrych on się składa.

Dom, w ktrym się mieści gospoda mieszczańska, należy do pani Vauquer i znajduje się przy końcu ulicy Neuve-Sainte-Genevive w tym miejscu właśnie, gdzie grunt zniżający się ku ulicy Arbalete tworzy tak raptowną pochyłość, że konie rzadko wjeżdżają na nią. Okoliczność ta przyczynia się do ciszy panującej wśrd ulic ściśniętych pomiędzy murami Val-de-Grace i Panteonu. Oba te gmachy nadają odrębny charakter atmosferze, powlekając ją żłtawym kolorytem, na ktrym jakoś posępnie ich cień się zarysowuje. Bruk tam suchy, rynsztoki bez błota i wody, trawa porasta wzdłuż murw. Najswobodniejszy człowiek musi tam ulec smutkowi ogarniającemu wszystkich przechodniw; turkot powozu to rzadki wypadek, domy ponure, ściany przypominają więzienie. Zbłąkany Paryżanin ujrzałby tam same gospody mieszczańskie lub zakłady; ujrzałby nędzę lub zniechęcenie, dogorywającą starość lub wesołą młodzież zmuszoną do pracy. Żadna z dzielnic Paryża nie jest okropniejsza, ani mniej znana. Mianowicie ulica Neuve-Sainte-Genevive niby rama brązowa, jedynie stosowna do naszego opowiadania, przed zaczęciem ktrego trzeba, o ile możności, nastroić umysł do barw ciemnych, do myśli poważnych; tak wędrowiec zstępujący do katakumb, za każdym stopniem prowadzącym w głąb, coraz mniej widzi światła dziennego, coraz niewyraźniej słyszy śpiew przewodnika. Prawdziwe porwnanie! Ktż bowiem powie, co przedstawia straszliwszy obraz: czy serca wyschłe, czy czaszki prżne?

Front gospody zwrcony jest na ogrdek; w skutek czego dom przytyka pod kątem prostym do ulicy Neuve-Sainte-Genevive miejscu najbardziej zagłębionym, gdzie ją przerzyna inna ulica. Wzdłuż całego frontu, pomiędzy domem a ogrodem, znajduje się na sążeń szeroka przestrzeń wybrukowana okrągłymi kamieniami, a dalej aleja wysypana piaskiem i otoczona wazonami z białego i niebieskiego fajansu, w ktrych rosną krzewy geranium, oleandry i granaty. Furtka, prowadząca w głąb tej alei, ma nad sobą deskę z nadpisem: , a poniżej: . Przez kratę znajdującą się we drzwiach opatrzonych donośnym dzwonkiem, widać niszę wymalowaną na przeciwległym murze, wznoszącym się przy końcu wyżej wzmiankowanego bruku. Artysta tej dzielnicy nadał niszy kolor zielonego marmuru, udając zagłębienie, pod ktrym umieszczono statuę przedstawiającą Kupidyna. Patrząc na obłupany lakier, co go pokrywa, amatorowie symbolw ujrzeliby w nim może mit miłości paryskiej, ktra się leczy o kilka krokw dalej. Na podstawie napis wpł zatarty przypomina epokę, do ktrej się ta ozdoba odnosi, świadcząc o zapale dla Woltera, ktry powrcił do Paryża roku 1777:

Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!