4,99 €
„Noc jest dniem” Leszka Mieszczaka to powieść w formie dyskusji i reportażu z życia.Głównymi bohaterami są Bronisław i Marta. Spotykają się w przedziale pociągu, gdzie jako pasażerowie zaczynają niby luźną, towarzyską pogawędkę, która jednak stała się preludium do ich dalszych losów, a jednocześnie treści powieści. Książka prezentuje dynamiczny obraz ludzkich doświadczeń, w tym także tych marginalnych, z pogranicza życia i śmierci oraz kalectwa i medycznego wykluczenia z rutynowej codzienności. Główny atut utworu to kunsztowne i atrakcyjne w swojej formie splecenie losów dwojga ludzi, którzy dopiero co się poznali, pokazanie ich pozornie niezależnych, lecz jakże współzależnych retrospekcji i wspomnień. Autor dotyka nie tylko relacji psychicznych, ale również duchowość, wiarę chrześcijańską i elementy wizji nadprzyrodzonych.
Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:
Veröffentlichungsjahr: 2017
Leszek Mieszczak „Noc jest dniem”
Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2016 Copyright © by Leszek Mieszczak, 2016
Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.
Skład: Maja Arsić
Korekta profesjonalna: Ryszard Krupiński
Projekt okładki: Maja Arsić
Ilustracje na okładce: © jeremias münch - Fotolia.com
© determined - Fotolia.com
ISBN: 978-83-7900-574-1
Wydawnictwo Psychoskok sp. z o.o.
ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin
tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706
wydawnictwo.psychoskok.pl e-mail:[email protected]
Rok 2013 wydawał mi się jakimś dziwnym okresem wmoim życiu. Niby życie toczyło się wmiarę uporządkowanie do przodu, ale jeśli się tak zastanowię, to tylko czas parł wtę stronę, natomiast ja stałem wmiejscu albo cofałem się. Jednym słowem – stagnacja dopadła mnie na wszystkich poziomach. Codzienna jazda do pracy pociągiem była jednym zelementów wpisujących się odmiennością wstosunku do roku poprzedzającego czas teraźniejszy, wktórym miejsce pracy, firmę na Sarnim Stoku, osiągałem samochodem w25 minut, słuchając po drodze Radia Bielsko. Podróżując pociągiem, miałem bezpośredni kontakt zludźmi, którzy rankiem wydawali się pozostawać jeszcze wszponach nocnego letargu, opleceni sennymi ramionami niedospanej nocy. Czas dojazdu wypełniałem sobie czytaniem książek, zwłaszcza że wyposażony wczytnik e-booków wybór miałem przeogromny.
Wszystko układało się wspaniale, dopóki pewnego razu nie upadłem, wysiadając zwagonu. Wyrzucona torba zdużą siłą uderzyła obetonowe płyty peronu. Wstrząs okazał się śmiertelny dla delikatnego ekranu. Po tym upadku wróciłem do tradycyjnej metody czytania książek. Na tapecie miałem powieści Żuławskiego, azwłaszcza jego ostatnią, trzecią część księżycowej trylogii.
Przez chwilę czułem, jakby czas zatoczył koło ipowrócił do młodzieńczych lat, wktórych wszystko wydawało się barwne ichociaż ludzie lądowali już na księżycu, opowieść oastronautach, walczących ożycie po wystrzeleniu ich zpotężnej armaty, azamkniętych wpocisku, chociaż archaiczna, ciągle wzbudzała mój podziw. Ludzkie dramatyczne przeżycia zawsze pozostają fascynujące iciągle trwają wwymiarze skumulowanym wjednym punkcie akcji, który nazywa się prozaicznie walką oprzetrwanie. Podobnie świat materialny, który nas otacza, był wjednym punkcie skumulowany, aż Bóg postanowił, aby nastąpił wybuch ijego eskalacja we wszystkie strony świata. Chociaż nie znamy zamysłu stworzenia, brniemy wjego stronę, starając się dotrzeć do tego jednego punktu, wktórym wszystko się zaczęło. Zaczął istnieć znany nam dobrze czas. Pojawiamy się wnim tylko na chwilkę, spotykając tak wiele pokrewnych nam dusz. Dzielimy się znimi sobą iznikamy za zasłoną, bez możliwości jej przekroczenia. Uczeni dostają się coraz bliżej punktu, wktórym materia wystrzeliła swoją żywotnością, ajuż chcą wiedzieć, co jest za tym punktem, jaki świat roztacza się wtym nieznanym wymiarze Boga. Można sobie zadać pytanie za księdzem Michałem Hellerem: dlaczego istnieje raczej coś niż nic? Ten punkt początkowy zawiera wszystkie dzieje iwszystko, co było, jest ibędzie. Każdy znas posiada ten mały punkt, który łączy go ztym niezmierzonym bytem, zapoczątkowanym wnaszym materialnym świecie wybuchem. Ichociaż materia, zjakiej jesteśmy zbudowani, stanowi maleńki ułamek całości, nie wyobrażamy sobie, jak może wyglądać inny świat, inne życie wzniesione na przykład zciemnej materii, stanowiącej dwadzieścia sześć procent wszystkiego, wczym przyszło nam żyć. Resztę procent pozostałej części stworzenia wypełnia ciemna energia. Wtym wszystkim zawieszona jest nasza Ziemia, gdzieś na peryferiach wszechświata, itutaj naprawdę można zwątpić, że jesteśmy osią wszystkiego, radością zamysłu Stwórcy.
Z tej perspektywy moja codzienna droga zdomu do pracy staje się po prostu niczym. Uzmysłowienie własnej nicości wbiło mnie wsiedzenie wpociągu relacji Łodygowice Górne - Bielsko-Biała Północ. Przez brudną szybę spoglądam co jakiś czas na zewnątrz, upewniając się, ile jeszcze drogi mi pozostało do docelowej stacji. Pociąg złoskotem wtoczył się na peron stacji Bielsko-Biała Północ izatrzymał się. Wysiadłem zwagonu. Na zewnątrz świeże powietrze wypełniło moje płuca. Stąd do pracy miałem może zsześćset metrów. Droga biegła przez rondo Solidarności. Marsz staje się błogosławionym ioczekiwanym czasem na przemyślenia po wagonowym czytaniu, zanim zacznie się toczyć zwykły dzień pracy.
