2,49 €
„Miała teraz urwanie głowy. Goniły ją terminy. W szaleńczym pędzie, w ściganiu się z czasem, straciła… cnotę. Na rozgrzanym bloku skalnym przylgnęli do siebie i się zespolili. Nawet się zdziwiła, że poszło tak łatwo. Po miłosnym akcie przylgnęła do mężczyzny i się rozpłakała. Miejsce, gdzie to się wydarzyło nazwała Grotą Rozkoszy, a kamień, na którym to zrobili – Gorącym Głazem”. Fragment książki. Angelikę kusi bogactwo i kariera bizneswoman. Dziewczyna dorasta i konsekwentnie dąży do realizacji marzeń. Kształci się i podejmuje dobrze płatną pracę. Wrota kariery stają przed nią otworem. Wydawałoby się, że nic jej nie brakuje do szczęścia. Jednak w jej życiu widnieje wyrwa. Mężczyzna! Życiowy partner! Tylko on może wypełnić pustkę. Czy Julek okaże się odpowiednim kandydatem na męża?
Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:
Veröffentlichungsjahr: 2018
Zbigniew Bressa
U podnóża szczytów
Korekta i redakcja
Monika Mielcarek
Skład i łamanie
i-Press «www.i-press.pl»
Projekt okładki:
i-Press «www.i-press.pl»
Wydanie I
U podnóża szczytów
Copyright © Zbigniew Bressa 2018
Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części publikacji zabronione bez pisemnej zgody autora.
ISBN:978-83-950224-3-2
Zbigniew Bressa│Self Publishing
zbigniewbressa.com
Paczków 2018
Konwersja do epub i mobi A3M Agencja Internetowa
Matka Angeliki nie miała szczęścia do mężczyzn.
Dwa lata po śmierci rodziców trzydziestoośmioletnia Adela powiedziała: „Dosyć!”. Pozostawiła dom pod opieką brata i udała się w podróż, mając nadzieję na znalezienie życiowego partnera.
W ciągu kilku dni przemierzyła wzdłuż i wszerz Polskę, docierając aż do Świnoujścia. Przespacerowała się po promenadzie, przeszła na bosaka po morskim piachu, zamoczyła stopy w Bałtyku i nawdychała się jodu. W drodze powrotnej zahaczyła o Zakopane, wynajęła pokoik z widokiem na Tatry i udała się na rekonesans. Poszwędała się po Krupówkach, porozmawiała z juhasem, spróbowała bryndzy, zjadła oscypka, zaglądnęła do straganów, kupiła dla siebie kierpce, a dla brata – ciupagę. Wieczorem skierowała się do gospody, w której przy kuflu piwa poznała Lucjana. „To moja ostatnia szansa, aby się wyszumieć. Czas nagli, w portfelu pustki, a w domu czekają na mnie wykopki” – pomyślała.
Nie upłynęła godzina, a oni już tarzali się w pościeli. Kochankowie zaciągnęli zasłony i przez cztery dni nie wychodzili z łóżka. Gwoli ścisłości należałoby dodać, że czasami kochali się też pod prysznicem i na dywanie. Lucjan był krzepkim mężczyzną. Z wyliczeń Adeli wynikało, że co najmniej cztery razy dziennie uprawiali seks. Wyprawiali przy tym takie akrobacje i wygibasy, o jakie nikt nigdy by ich nie posądzał. Jeszcze teraz, gdy to wspomina, przechodzą ją przyjemne dreszcze. Ależ to była jazda! Mózg się lasował. Takich rzeczy się nie zapomina. Taką rozkosz pamięta się do końca życia.
Koniec końców trzeba się było rozstać. Adela zapisała na karteczce namiary: imię, nazwisko, adres, numer telefonu, a jurny mężczyzna obiecał, że się z nią skontaktuje.
Podsumowując: po dwóch tygodniach wojaży Adela wróciła do domu sama, bez grosza przy duszy, bolał ją krzyż i na dodatek… była w ciąży. Swoją eskapadę nazwała: „wyprawą w nieznane”, „burzą hormonów” oraz enigmatycznie „cztery razy cztery”. Czasami wplatała w kontekst rozmowy sentencję: „nie ma to jak cztery razy cztery” lub „cztery razy cztery jest najlepsze”. Rozmówcy patrzyli na nią zakłopotani, nie mając pojęcia, o co jej chodzi. W końcu ktoś poszedł po rozum do głowy i doszedł do wniosku, że najprawdopodobniej ma na myśli samochód z napędem na cztery koła, czyli 4×4.
Lesen Sie weiter in der vollst?ndigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollst?ndigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollst?ndigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollst?ndigen Ausgabe!
