3,49 €
„Jełopiada” Jany Skoczylas to komediodramat społeczny przedstawiający patologię w postaci wierszowanej.Na planetę Merkury wysłano kilku przedstawicieli z Ziemi. Ich zadaniem jest eksplorowanie nieznanego miejsca w celu poszerzenia swojej znikomej wiedzy. Potrzeby tych osób są jednak… przyziemne. To chęć uprawiania seksu w oparach niekończącej się libacji. Na Merkurym muszą radzić sobie sami, co nie przychodzi im łatwo, dlatego w kryzysowych sytuacjach zwracają się do Boga-Ducha. Bohaterowie nie zamierzają się dostosować do panujących na planecie warunków, lecz chcieliby powielić życie, jakie prowadzili na Ziemi przed kosmiczną wyprawą. Jest jednak moment, w którym pojawia się deklaracja zmian. Czy jednak życie bez nałogów i długiej listy innych wad miałoby dla nich jakiś sens?
Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:
Veröffentlichungsjahr: 2017
Jana Skoczylas „Jełopiada”
Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2016 Copyright © by Jana Skoczylas, 2016
Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.
Korekta: Paweł Markowski
Skład: Maja Arsić
Projekt okładki: Robert Rumak
Ilustracja na okładce: © Ms.Moloko - Fotolia.com
ISBN: 978-83-7900-502-4
Wydawnictwo Psychoskok sp. z o.o.
ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin
tel. (63) 242 02 02
wydawnictwo.psychoskok.pl e-mail:[email protected]
OSOBY:
Brinton
Imbec
Kłysia
Mańcor
Pipol
Precel
Wasyl
Duch
CZAS AKCJI:
MAŃCOR
Diabli ich nadali!
Gdzie te kiepy nas wysłali?!
Moglim siedzieć zdupą wdomu,
Wszak nie wadzilim nikomu…
PIPOL
Luchę miałem rozebraną,
Gienkę brałem na kolano,
Bacha sama do mnie szła –
A tu już odjeżdżać trza!
Zabierz trampek zmego pyska,
Jak uniknąć chcesz wyzwiska!
MAŃCOR
Lucha krzywa, Gienka gruba,
Bacha zgrabna niby tuba
I jeszcze za stara
Na “barabara”…
Lecz rozruuuuuba nadciągała
I juuuuuż łapa mnie swędziała,
By przyłożyć komu wpysk,
Aż sie zrobi mały odprysk,
Zwłaszcza, kiedy zęby kruche.
Kocham bój irozpierduchę!!!
Bój
To mój wuj,
Zadyma –
Moja dziewczyna!
WASYL
Wot icała rodzina!
BRINTON
A niechaj ich pierun strzeli,
Tych urzędowych śmierdzieli!
Impra sie toczyła klawo
I niewiasty brały żwawo,
Dla każdego dobre zioło –
Wieczór płynie nam wesoło,
Tytoniu całe połacie,
Tęga muza huczy wchacie –
Aż tu, kurtka, naraz macie:
Imprę wmig opuszczać trzeba! –
Co za szkoda! Co za bieda!
WASYL
Już toczyłem bimbru beczkię,
Aby mózg przerobić wsieczkię –
By na swoje zbite ciemię
Zesłać mocne łuderzenie.
Ktoś przypalił mnie fajeczkię,
A tu naraz masz… wycieczkię!
KŁYSIA
Wasyl, zmoło, pomóż wstać –
Nie damłady się wydostać!
Uchwyć no mnie tu za szelki…
Wszelkiej łyby wybółwielki –
Od łekina do muszelki.
Piłanie
W śmietanie
I słebłnej makłeli
Z ostatniej niedzieli
Półmisek cały!
I wielkie dołsza gały,
Co mój apetyt wzmagały,
A my – jak te bęcwały –
Opuszczamy libację,
Porzucając kolację!
Dwie tylko liznąłem kiełbie,
Bimbeł jeszcze huczy we łbie!
Nastąp się – zmoło przebrzydła –
Widzisz, że mnie zgniotły śmigła!
Nie mogę wyniść spod właku,
Ty małowiejski pustaku!
MAŃCOR
Zawrzyj gębę, boś jest cep –
Zara ci zasunę włeb!
KŁYSIA
Pomóż, mój złoty Mańcorze!
Kto, jak nie ty, mi pomoże?!
MAŃCOR
Wstawaj, wstawaj
I głupiego nie udawaj!
IMBEC
Gołe dupy, żarcie, picie –
Oto całe wasze życie!
I jeszcze fura tytoniu –
Istny gamoń na gamoniu!
Należy docenić Unię,
Że doskonale rozumie
Potrzeby wybitnych obywateli,
Którzy by awansu chcieli
I nie marnują niedzieli
Na dzikie libacje,
Lecz podejmują eksplorację
Nieznanego,
By uzyskać wiedzę ztego
I wyjść zgłupoty cienia,
