4,49 €
„Kocham Cię mamo” Justyny Eweliny Depty to powieść psychologiczna, która od początku trzyma czytelnika w napięciu i ciekawości.To historia dziewczyny, później kobiety, począwszy od okresu surowego i purytańskiego wychowania w domu rodzinnym, przez burzliwą i pełną zaskoczenia dorosłość, kończąc wraz ze śmiercią głównej bohaterki – Karoliny Masłowieckiej. Choć w pewnej mierze autorka już na etapie rozwoju akcji, a nawet w samym tytule zdradza możliwe potencjalne wydarzenia, to jednak ich ciekawość, prawdopodobne okoliczności oraz rozwój losów głównych bohaterów są na tyle intrygujące, że trudno oderwać się od kontynuacji lektury. A znajdujemy w niej prawdziwą ucztę dla osób żądnych emocjonalnych wrażeń i wzruszeń – krzywdę, opór, zauroczenie, dojrzałą miłość, duchowe oddanie, wiarę, akceptację bólu i cierpienia, jak i radość i apoteoza życia. Ale to, co zasługuje na największy podziw i szacunek to samo zakończenie – prawdziwy majstersztyk.To książka o miłości jak i o umiejętności prawdziwego przebaczania.
Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:
Veröffentlichungsjahr: 2015
Justyna Ewelina Depta „Kocham Cię Mamo”
Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2015 Copyright © by Justyna Ewelina Depta, 2015
Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.
Skład: Jacek Antoniewski
Korekta: Ryszard Krupiński
Projekt okładki: Robert Rumak
Zdjęcia na okładce: @ Vladimir Voronin, eva_eva79 – Fotolia.com
ISBN: 978‑83‑7900‑367‑9
Wydawnictwo Psychoskok, sp. z o.o.
ul. Spółdzielców 3/325, 62‑510 Konin
tel. (63) 242 02 02, kom. 665 955 131
wydawnictwo.psychoskok.pl e-mail:
Mojemu tacie – za to, że wierzy we mnie nawet wtedy, kiedy ja zaczynam wątpić.
Annie L. – za obiektywne wyrażanie swojej opinii w każdej materii, głównie tej literackiej.
Agnieszce P. – za sprowadzanie mnie „na ziemię” za każdym razem, gdy zaczynałam za bardzo „bujać w obłokach”.
K.P. – za tę niesamowitą umiejętność rozładowywania napięcia, gdy miałam wrażenie, że wyobraźnia zaczyna mnie przerastać.
Wspaniałym osobom z Wydawnictwa Psychoskok (Panu Ryszardowi, Pani Justynie oraz Pani Renacie) – za wszelkie pomocne wskazówki niezbędne przy wydaniu tej książki i ciepłe słowa, które usłyszałam oraz wszystkim tym o których zapomniałam, a którzy motywowali mnie do napisania
Litery skakały mu przed oczyma niczym dynamiczne ogniki. Nie rozumiał ani słowa. Wreszcie zmusił się do przeczytania nadawcy na paczce.
KAROLINA MASŁOWIECKA. UL. KRYNICZNA 17.
Czuł jak strużki potu spływają mu po plecach. Zimne obręcze strachu zaciskały się na płucach, blokując dopływ powietrza. Przez moment stał i niewidzącym wzrokiem wpatrywał się przed siebie.
Nie wiedział co myśleć, co zrobić, ale jednego był pewny.
Nie chciał tego czytać.
Nie chciał pamiętać tej kobiety, przez którą musiał wyprowadzić się z ukochanych Kielc do Częstochowy. Kobiety, która zniszczyła mu życie.
Przez huragan myśli kotłujących się w jego głowie usłyszał, że Agata podchodzi do niego ostrożnie i kładzie mu rękę na ramieniu.
- Od kogo to ...? - zbladła, gdy jej wzrok padł na nazwisko nadawcy. Spojrzała z bólem w oczach na swojego męża. Doskonale wiedziała, ile wysiłku poświęcił, by zapomnieć o całej tej historii, jak dużo, wyrzeczeń kosztowała go próba utrzymania ich małżeństwa, gdy tajemnica jego pochodzenia tak wyraźnie dała o sobie znać. Drżącymi wargami zapytała, chociaż intuicyjnie przeczuwała, że znała odpowiedź - to od ...?
Marek nie odpowiadał. Milcząc, wpatrywał się w kopertę z obrzydzeniem. Nie mógł zrozumieć, co chciała od niego ta kobieta po tym, czego się od niej dowiedział. Początkowo nie słyszał słów żony. Po chwili podniósł wzrok i z ruchu jej warg domyślił się o co go pytała.
- Tak – odpowiedział zduszonym głosem i spuścił głowę, czując, że łzy zaczynają cisnąć mu się do oczu.
- Otwórz – Agata ścisnęła mocniej jego ramię, zmuszając, żeby na nią spojrzał. Ból w oczach męża był dla niej nie do zniesienia, ale pozostała nieugięta. Dla niej było jasne, że Marek musiał raz na zawsze skończyć z piekłem, z którym sam nie potrafił poradzić sobie od dłuższego czasu.
- Nie ... – pokręcił gwałtownie głową, próbując jednocześnie wyrwać ramię z silnego uścisku żony.
- Otwórz! – Agata podniosła głos. Wiedziała, że od tej chwili zależało bardzo dużo.
Ich małżeństwo zaczynało się sypać. Czuła, że mąż odsuwał się od niej i od dzieci. Coraz częściej zamykał się w gabinecie i pogrążał w tylko sobie znanych myślach, podczas gdy ona cierpiała, wiedząc, że nie jest w stanie do niego dotrzeć.
- Nie!!! – krzyknął teraz, patrząc na nią jakby zobaczył ją pierwszy raz w życiu.
Przerażenie w jego oczach sprawiło, że kobieta przez moment zamarła z dłonią wciąż trzymaną na ramieniu męża. Widziała strach jaki go ogarniał. Miała ochotę wygarnąć nadawczyni listu co myślała o jej postępowaniu. Cierpiała za każdym razem, gdy Marek stawał się zamyślony, kiedy jego błękitne oczy traciły swój zwykły blask i stawały się zamglone, a myśli biegły w niechcianym kierunku. Teraz jednak odwróciła twarz męża w swoją stronę i z naciskiem powiedziała:
