4,49 €
„Rewolucyjne Info” autorstwa A. Slaughtre jest publikacją specyficzną, przez to w pewnym sensie wyjątkową. Na jej zawartość składa się szereg zapisków, które w luźny sposób opowiadają o kilku ważnych wydarzeniach z życia bohatera: dziesięciodniowej wyprawie samochodowej po Polsce, wypadku, który wydarzył się w jej trakcie, urodzin bohatera spędzonych z jego ówczesną oblubienicą Katarzyną i studiów. Nie są to jednak zgrabnie opowiedziane historyjki. Czasami jest to chaotyczny wylew słów człowieka ze zdiagnozowaną psychozą afektywną.Książka jest świadectwem tego, co przeżywa osoba z jednostką chorobową F25. W opisanym życiu bohatera występują wszystkie podstawowe elementy klinicznego obrazu tej choroby: z jednej strony są to omamy, iluzje, urojenia, z drugiej gonitwa myśli, zawyżona samoocena, a z trzeciej lęki, pesymizm i obniżenie życiowej motoryki. Ponadto, znad kart unosi się mgła amfetaminy, benzodiazepiny i stabilizatorów nastroju.„Rewolucyjne Info” można przy okazji potraktować jako publikację profilaktyczną. Powinien po nią sięgnąć każdy, komu choć przez chwilę przeszła myśl o wejściu do „narkotycznego raju”.
Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:
Veröffentlichungsjahr: 2017
A. Slaughtre „Rewolucyjne Info”
Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2016 Copyright © by A. Slaughtre, 2016
Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.
Skład: Wydawnictwo Psychoskok
Projekt okładki: A. Slaughtre, Robert Rumak
Grafika okładki: Jacek Jarmołowicz
Autor zrezygnował z korekty profesjonalnej wydawnictwa
ISBN: 978-83-7900-522-2
Wydawnictwo Psychoskok sp. z o.o.
ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin
tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706
wydawnictwo.psychoskok.pl e-mail:[email protected]
Teza – „Święci istnieją...”. Kto wierzy ten wie inie trzeba go przekonywać; ten kto nie wierzy nie musi mi wierzyć. Chciałbym ażeby dane mu było uwierzyć. Uwierzyć tak po prostu bez konieczności grzęźnięcia wtym bagnie refleksji, wktórym ja już bezpowrotnie utonąłem lat temu kilka...
Opatrzność była jednak na tyle łaskawa, że pozwoliła mi na wypowiedzenie, awłaściwie na napisanie tych kilku słów, które niczym bąbelki ostatniego krzyku topielca wydobywają się na powierzchnię zatęchłych trzęsawisk ponurej rzeczywistości.
„Dlaczego rzeczywistość, októrej była mowa przed momentem jest od razu porównana zgrząskim błockiem?” – zada ktoś pytanie. „Przecież ten nasz ludzki świat jest piękny ipełen harmonii.” – padnie czyjaś odpowiedź. Dodam coś od siebie – mam wdupie taką harmonię. Wolę już od niej jakiś przeciętny, zwykły akordeon. Harmonia tego świata wcale nie nastraja mnie zbyt pozytywnie, wręcz przeciwnie – „obniża mój nastrój” (termin fachowy) do poziomu wiolonczelowego, burczącego basu. Wcale nie uważam, że jeśli coś jest harmonijne, to jest od razu dobre. Kiedyś tak sądziłem, ale zmieniłem zdanie razu pewnego, kiedy to odkryłem, że ten świat jest właśnie zbyt harmonijny. Moje odkrycie albo wynikało zmojej choroby, albo wręcz przeciwnie – choroba wynikała zodkrycia. Ana czymże polegało owo odkrycie? Na niczym innym jak na ucieleśnieniu kolejnej wersji spiskowej teorii dziejów.
29 marca Roku Pańskiego 2004 – oto początek wynurzeń, amoże nawet werbalnych wynaturzeń wariata, który ma już prawie dwadzieścia cztery lata... Oco wtej całej paplaninie chodzi? – sam naprawdę nie wiem, ale choroba ponoć już przechodzi, czyli zgłębi bagien przesiadam się do łodzi, lecz kogo to obchodzi...
