Terapie ciała - Pierre Meunier - E-Book

Terapie ciała E-Book

Pierre Meunier

0,0
9,00 €

oder
-100%
Sammeln Sie Punkte in unserem Gutscheinprogramm und kaufen Sie E-Books und Hörbücher mit bis zu 100% Rabatt.

Mehr erfahren.
Beschreibung

Odkryj Siłę Naturalnych Terapii i Symbolikę Chorób w Medycynie Chińskiej z Książką “Terapie Ciała” Pierre Meuniera

Zmagasz się z agorafobią, bulimią, lękiem, migreną, trądzikiem czy wyczerpaniem?

Książka “Terapie Ciała” autorstwa Pierre Meuniera oferuje kompleksowe spojrzenie na zdrowie, opisując 70 powszechnych dolegliwości, ich symboliczne znaczenie oraz naturalne środki zaradcze.

Odkryj, jak dzięki gemmoterapii, homeopatii, olejkom eterycznym i tradycyjnej medycynie chińskiej, możesz naturalnie zadbać o ciało i umysł. W książce znajdziesz:

•Szeroki wybór terapii dostosowanych do Twoich duchowych i fizycznych potrzeb.

•Praktyczne wskazówki, jak łączyć zdrowie fizyczne i psychiczne.

•Fachową wiedzę lekarza medycyny chińskiej i specjalisty naturoterapii.

Dbaj o siebie naturalnie, zyskując równowagę i dobre samopoczucie z książką “Terapie Ciała” Pierre Meuniera!

70 DOLEGLIWOŚCI
Znaczenie symboliczne
Zalecenia medycyny chińskiej
Naturalne środki lecznicze
Porady dotyczące dobrego samopoczucia
Agorafobia, bulimia, lęk, migrena, wyczerpanie, trądzik, zawroty głowy itp.
Czy te przypadłości są ci dobrze znane? W tej książce znajdziesz opis 70 powszechnych dolegliwości, ich symboliczne znaczenie i naturalne środki zaradcze, by je wyeliminować. Niezależnie od tego, czy będzie to gemmoterapia, homeopatia, olejki eteryczne czy medycyna chińska – odkryj, jak za pomocą metod naturalnych dbać o swoje ciało i zachować równowagę.
Terapie ciała to:
• szeroki zakres metod leczniczych do wyboru, zgodnie z potrzebami duchowymi,
• wskazówki dotyczące łączenia dobrego samopoczucia fizycznego i psychicznego,
• wiedza lekarza medycyny chińskiej i naturoterapii.

Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:

EPUB

Veröffentlichungsjahr: 2025

Bewertungen
0,0
0
0
0
0
0
Mehr Informationen
Mehr Informationen
Legimi prüft nicht, ob Rezensionen von Nutzern stammen, die den betreffenden Titel tatsächlich gekauft oder gelesen/gehört haben. Wir entfernen aber gefälschte Rezensionen.



Tytuł oryginału: Thérapie du corps

Copyright © Hachette Livre (Hachette Pratique), 2022

All rights reserved

Copyright © for the Polish edition by PURANA 2024

Tłumaczenie: Elżbieta Traczewska-Zych

Kompleksowe opracowanie książki:

Agencja Wydawnicza Synergy Elżbieta Meissner

www.agencja-wydawnicza-synergy.pl

Zespół w składzie:

Redakcja: Beata Wieseń

Konsultacja: lek. med. Beata Kossakowska-Nowakowska, dr Iwona Mróz

Korekta i indeks: Anna Sadczuk

Skład, łamanie i adaptacja okładki: Barbara Kryska

Analiza tekstu: Lingventa

ISBN: 978-83-66200-98-2

Wydawca:

Wydawnictwo PURANA

ul. Agrestowa 11, 55-330 Lutynia

tel.: 71 35 92 701, 603 402 482

e-mail: [email protected]

www.purana.com.pl

Facebook: FB Wydawnictwo Purana

Instagram: IG Wydawnictwo Purana

YouTube: YT Purana Talk

Zapraszamy do naszej księgarni internetowej:

www.purana.com.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej książki nie może być powielana bądź przekazywana w jakiejkolwiek formie, żadnymi środkami elektronicznymi lub mechanicznymi, łącznie z fotokopiowaniem, nagrywaniem lub przez dowolny system przechowywania informacji, bez pisemnej zgody wydawcy.

Przedmowa

W książce zwracam się do czytelników na „ty”, co ma na celu nawiązanie bezpośredniej relacji. Proszę się więc nie obrażać i nie brać opisywanych zagadnień do siebie, ponieważ są one jedynie wskazaniem możliwego problemu, a nie odniesieniem personalnym. Stosowane przeze mnie symboliczne podejście do tematu ma za zadanie umożliwić poszerzenie wiedzy o mowie ciała.

Bezpośrednia forma narracji niewątpliwie ułatwia odwoływanie się do przywoływanych analiz, szczególnie tych symbolicznych. Nie jest to w żadnym razie wyraz braku szacunku wobec czytelnika, a wręcz przeciwnie – oznaka mojej życzliwości.

Diagnoza lekarska zawsze jest niezbędna.

Pragnę podkreślić, że książka ta ani nie jest poradnikiem medycznym, ani nie zastępuje leczenia konwencjonalnego. W razie wątpliwości należy się zwrócić do lekarza prowadzącego.

Moja HISTORIA

Wszystko zaczyna się w dzieciństwie

Urodziłem się w Boulogne-Billancourt 28 lipca 1985 roku. Nie byłem planowanym dzieckiem: w dniu moich narodzin ojciec miał 50 lat, a matka 33.

Matka była nauczycielką, ojciec zaś inżynierem w CEA1 i w wolnym czasie antykwariuszem.

1 CEA – Komisja ds. Energii Atomowej i Energii Alternatywnych.

Matka jest całkowitym przeciwieństwem ojca. Jest bardzo uduchowiona i siłę napędową stanowi dla niej wszystko, co jest związane z sacrum. Najwyższym priorytetem było dla niej zawsze scalenie naszej rodziny, dotkniętej wieloma konfliktami. Jest osobą bardzo empatyczną, czystego serca i oddałaby życie za pokój na świecie. Daje z siebie dużo, a ja staram się pomóc jej zaakceptować to, że otrzymuje więcej, ponieważ zdecydowanie na to zasługuje.

Uspokaja mnie widok mojej szczęśliwej matki. Staram się szanować jej drogę życiową, stawiając na pierwszym miejscu swoją, bo tak to powinno działać. Moja matka jest wyjątkowa i jak wszystkie matki zasługuje na to, co najlepsze.

Mój ojciec, który zmarł, gdy miałem 17 lat, był człowiekiem o wspaniałej prezencji, znacznie bardziej „kartezjańskim” niż matka, nawet jeśli jego związek z sacrum polegał między innymi na zbieraniu przedmiotów religijnych. Był człowiekiem pracowitym, pełnym pasji, ale też zranionym, ponieważ stracił swoją matkę jako pięcioletnie dziecko. Miał wspaniałe zasady życiowe i często jego wyrazisty autorytet pozwalał mi pokonywać wiele trudności. Moja miłość do niego była bezgraniczna. Zawsze głęboko go podziwiałem. Ojciec to mój bohater.

Oczywiście w domu nie wszystko było w porządku. Niewątpliwie wsparcie w zakresie rozwoju osobistego bardzo pomogłoby ojcu uwolnić się od negatywnych doświadczeń z przeszłości i stworzyć zdrowy związek z aspektem kobiecym. Był czarujący, ale miał dystans do kobiet. W ten sposób maskował głęboką ranę porzucenia z przeszłości. Nie oceniam go – ani zresztą matki czy kogokolwiek innego w tej kwestii – każdy ma własną drogę życiową. Próbuję jedynie iść do przodu, aby uwolnić się od pewnych głęboko zakorzenionych wzorców, które tkwią w naszej eterycznej świadomości, a nawet w wątrobie, i częściowo są przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Dorastałem w Paryżu, w XVI dzielnicy, eleganckiej i spokojnej, może dla niektórych nazbyt spokojnej, ale dla mnie idealnej. Moja rodzina była mała – jestem jedynakiem i nie znałem swoich dziadków. Naukę w szkole utrudniała mi atmosfera rodzinna – pełna miłości, ale często napięta i zakłócana konfliktami. Trudno mi było skupić się na zajęciach. Miałem głęboką wewnętrzną potrzebę nieustannego bycia w ruchu w celu pozbycia się napięcia emocjonalnego.

Większość swojej młodości spędziłem na boisku piłkarskim. Czerpałem radość z gry z kolegami. To dało mi wiarę w siebie i w swoje możliwości fizyczne. Pozwoliło mi także uwolnić się od napięć emocjonalnych w konfliktowych warunkach rodzinnych.

W towarzystwie dziewczyn nie czułem się swobodnie. Nie wiedziałem, jak z nimi postępować, chociaż w głębi duszy chciałem podzielić się swoimi emocjami, zwłaszcza z jedną z nich. Niestety, doświadczyłem odrzucenia. Byłem podświadomie przekonany, że nie zasługuję na miłość z powodu nieśmiałości i braku pewności siebie, i wmawiałem sobie, że tak naprawdę jej nie pragnę. Paradoksalnie w relacji z chłopcami potrafiłem być przywódcą, niekiedy twardym, bo chciałem, aby mnie szanowali.

W wieku 17 lat, w drugiej klasie, straciłem ojca: zmarł na zbyt późno wykrytego raka prostaty. Jego śmierć była punktem zwrotnym w moim życiu. Czułem ogromną wewnętrzną pustkę, a przede wszystkim utraciłem punkt odniesienia. Radykalnie zmieniły mi się sens życia i upodobania. To właśnie wtedy przeżyłem swój pierwszy prawdziwy związek uczuciowy. Miałem wówczas tak wielką potrzebę miłości, że się zatraciłem. Nie szanowałem siebie i tak naprawdę nie byłem sobą. Było to dla mnie nowe doświadczenie. Ten związek trwał trzy lata.

Zanim jednak doszło do zerwania, jakieś dwa lata po śmierci ojca przeżyłem coś, co zapoczątkowało w moim życiu kolejną ważną zmianę, ale innego rodzaju: poznałem jeden z ze swoich największych lęków.

Nieznajomy, który wywrócił moje życie do góry nogami

Zawsze bałem się ciemności i podejrzanych odgłosów, a te lęki pogłębiły się, gdy zmarł mój ojciec. Wraz z jego utratą utraciłem też poczucie bezpieczeństwa. Muszę przyznać, że ilekroć słyszałem hałas, gdy byłem sam w domu rodziców, natychmiast chwytałem jakiś przedmiot i obchodziłem mieszkanie, aby sprawdzić, czy nikogo w nim nie ma. Bez tego nie mogłem zmrużyć oka.

Pewnego majowego popołudnia 2004 roku, po treningu sportowym i przekąsce w McDonald’sie, byłem akurat w salonie, gdy zobaczyłem przemykający korytarzem cień, a przynajmniej tak mi się wydawało. Serce zaczęło mi mocno walić. Chwyciłem jakiś przedmiot ze stołu, ściszyłem telewizor i zapytałem głośno: „Mamo, to ty?”. Nikt nie odpowiedział.

Przebiegłem przez mieszkanie bez koszulki, tylko w spodniach do joggingu, złapałem telefon komórkowy, który znajdował się przy wejściu, podszedłem do drzwi pokoju matki, lecz nie udało mi się ich otworzyć. Coś mnie blokowało, o coś się potknąłem, aż nagle pojawiło się męskie ramię i naprzeciwko mnie stanął jakiś facet. Nie wyglądał na szczególnie silnego, a jednak wydobyłem z siebie głośny wrzask. Krzyk skrajnego przerażenia!

Otworzyłem drzwi wejściowe najszerzej, jak to możliwe, i zbiegłem po schodach, aby jak najszybciej opuścić budynek. Na dole byli już strażnik i wielu mieszkańców ulicy, którzy usłyszeli mój donośny krzyk.

Włamywacz w końcu zbiegł na dół i próbował uciekać, ale złapałem go z pomocą sąsiadów. Na szczęście nie trzeba było długo czekać na policję – chociaż czekanie zdawało się nie mieć końca. Wsiadłem z funkc­jo­­­­­­­nariuszami do radiowozu i pojechałem na komisariat, aby złożyć skargę. Doskonale pamiętam, że mężczyzna siedział z tyłu samochodu po mojej prawej stronie, a ja powiedziałem do niego: „Nie wiesz, co mi właśnie zrobiłeś”. To było straszne, bo czułem, że coś się we mnie całkowicie zmieniło, ale nie uświadamiałem sobie jeszcze, co dokładnie.

Tym, co wywołało u mnie szok, były okoliczności, moje lęki, przeżycia, przebieg tego, jakże szczególnego, „spotkania”. Dziś jestem wdzięczny, że mogę o tym opowiedzieć w tej książce, bo jest to zbawienne dla mnie, ale może też pomóc niejednej osobie. Jestem o tym głęboko przekonany. Chcę udowodnić, że można odnaleźć się po traumatycznym przejściu i że po doznanym wstrząsie można wieść normalne życie. Są różnego rodzaju traumy, ale cel, do którego trzeba dążyć po tego typu przejściach, jest zawsze ten sam: odbudowanie samego siebie.

Po tym zdarzeniu nastąpiło to, co przewidziałem: moje ciało emoc­jonalne stało się przepełnione uczuciami i przytłoczone. Nie czułem się dobrze ani w domu, ani na zewnątrz. To był wielki szok. Musiałem odzyskać choćby minimum równowagi, lecz to wymagało czasu, praktyki i pomocy psychologicznej.

Wszystko zatrzymało się niemal z dnia na dzień. To był początek głębokiego załamania nerwowego, które trwało siedem lat. Miałem problemy zdrowotne. Studia architektoniczne w Ecole de Beaux-Arts zakończyłem tuż przed otrzymaniem licencjatu. Zamknąłem się w sobie, nie radziłem sobie z emocjami. W pierwszym roku nie potrafiłem zrozumieć, co się dzieje. Przerastała mnie zwykła codzienność, bardzo bolało mnie całe ciało. Właściwie to leżałem przez cały ten okres. Moje cierpiące ciało zajmowało całą przestrzeń.

Próbowałem wielu różnych technik, przepisano mi mnóstwo leków, ale nic nie pomagało. Z wyjątkiem antydepresantu w bardzo niskiej dawce – przeciwko fobiom i bólom neuropatycznym. On pozwolił mi uregulować mój zupełnie rozstrojony system nerwowy i neurowegetatywny (dotyczący autonomicznego układu nerwowego). Znów zaufałem swojemu ciału i stopniowo, dzięki treningom, udało mi się powrócić do sprawności fizycznej. Ale ten lek nie rozwiązał reszty moich problemów. Na początku mocno wierzyłem, że wszystko zależy od leków i że bez nich nie zdołam już nic zrobić. Czasem zastępowałem jeden lek innym, bo wydawało mi się, że pierwszy przestał być skuteczny.

W rzeczywistości chodziło o środowisko życia, które trzeba było całkowicie zmienić. „Niech pokarm będzie twoim lekarstwem, a lekarstwo twoim pokarmem” – powiedział Hipokrates. W moim życiu do zmiany było wiele aspektów, nie tylko dieta. Jak wielką moc mogą mieć przekonania! Stopniowo zrozumiałem, jaki wpływ na ciało mają myśli i emocje. Moja przeszłość, na którą złożył się ogrom miłości, ale także dużo cierpienia, popycha mnie do przekraczania własnych granic, aby uczynić siebie szczęśliwym, ale także uszczęśliwić innych. Te wspaniałe chwile dzielenia się są podobne do uczucia radości związanego z pierwszą miłością. Muszę czuć, że życie może być wspaniałe, muszę pulsować nadzieją. To mnie napędza.

Zawsze miałem skłonność do stawiania sobie wielu celów, z których część ma znaczenie dla mojej duszy (w związku z ranami emocjonalnymi). Nie ustaję, dopóki ich nie osiągnę, bo wiem, że potrzebuje tego zarówno moje ego, jak i serce, które karmi się przekraczaniem kolejnej bariery moich własnych ograniczeń i radością, że jest to możliwe!

Odkrycie innej drogi

Od 2005 do 2012 roku też przeżywałem bardzo szczególny okres. Nadal mieszkałem z matką tam, gdzie dorastałem. To było skomplikowane, bo z jednej strony starałem się wyzdrowieć, konsultując się z hipnoterapeutami, psychologami i akupunkturzystami, a z drugiej czułem, że nie jest to właściwa droga; że grzęznę w systemie, który zupełnie mi nie odpowiada. Ale nie byłem tego całkowicie świadomy. Każda podróż samochodem wywoływała we mnie niepokój. Prowadzenie stało się dla mnie niemożliwe. Mój współczulny układ nerwowy, dyktujący „uciekaj” albo „walcz”, był stale pobudzony, i to było dla mnie naprawdę wyczerpujące.

Potem życie postawiło na mojej drodze męski wzorzec, którego tak bardzo mi brakowało. Był trenerem sportowym, mistrzem sztuk walki i praktykiem tradycyjnej medycyny chińskiej.

Wspierał mnie, chodził ze mną na spacery po parkach. Dzięki niemu mogłem ponownie nawiązać kontakt z własnym ciałem poprzez treningi kung-fu i przynoszące ulgę zabiegi energetyczne. Zaopiekował się mną. W jego obecności czułem się bezpieczny. Staliśmy się sobie bliscy jak bracia. To on wprowadził mnie do szkoły medycyny chińskiej, którą ukończyłem w 2011 roku. Będę mu wdzięczny do końca życia. Powrót do nauki nie był dla mnie łatwy. Musiałem się odsłonić, wyjść z domu, spotykać ludzi i mierzyć ze swoim lękiem (który wtedy starałem się głęboko ukryć). Jadałem lunch samotnie w parku, aby zmniejszyć napięcie wywoływane udziałem w zajęciach. Ale wytrzymałem i dwa lata później zdałem egzamin końcowy z celującą średnią ocen jako najmłodszy absolwent (miałem 25 lat). Byłem z siebie dumny: otrzymałem dyplom! Wreszcie odniosłem sukces!

Mój zawodowy debiut nie był jednak łatwy. Zacząłem przyjmować pacjentów, walcząc z zakorzenionym we mnie brakiem pewności siebie, z drżeniem, trudnościami w doborze słów i wątpliwościami, czy mogę wykonywać ten zawód. Ale się udało. Z czasem wiele się nauczyłem i zacząłem osiągać świetne wyniki. To zachęciło mnie do wytrwałości w poszukiwaniu wiedzy i przekazywaniu jej dalej. Dużo eksperymentowałem na sobie, sam trenowałem różne techniki, a doświadczenie to posłużyło mi do lepszego zrozumienia reakcji własnego ciała.

Zacząłem praktykować tradycyjną medycynę chińską. Nadal miałem problemy z uzależnieniem emocjonalnym, a rany mojej duszy wciąż się nie zagoiły. Życie nie szczędziło mi nowych przykrych doświadczeń. Były one wyjątkowo toksyczne pod każdym względem, także miłos­nym i finansowym. Spotkałem na swej drodze niewłaściwą kobietę. Nie obwiniam jej jednak, nie żałuję też żadnego z moich doświadczeń życiowych, bo bez nich nie byłbym tu, gdzie jestem dzisiaj. W tym okresie nadal cierpiałem na agorafobię, a mój ból, wynikający z uzależnienia emocjonalnego, wciąż nie mijał. Musiałem jeszcze nauczyć się o sobie czegoś bardzo ważnego, co uświadomiłem sobie później. Pewnego dnia wspaniały pacjent, pan Guillaume R., powiedział mi o istnieniu specjalnego programu przeciwko agorafobii. Jestem mu za to bardzo wdzięczny. Był to program opracowany przez Belga o nazwisku Geert, który sam był agorafobem. Sprowadzał się głównie do słuchania płyt CD i ćwiczeń praktycznych. To był dla mnie bodziec do działania – zbyt wiele czasu spędziłem, cierpiąc. Czułem, że jestem gotowy! Gotowy, by zmieniać swoje życie.

Pomyślałem sobie: „Tym razem to jest to, czego potrzebuję” – i całkowicie się w to zaangażowałem. Realizowałem program tak sumiennie, jak tylko to możliwe. Dałem się prowadzić krok po kroku, praktykując, ale też powierzając swoje lęki moim aniołom stróżom. To się opłaciło i wkrótce przełożyło na konkretne działania: wynająłem mieszkanie i znalazłem nowy gabinet. W odpowiedzi na moje wysiłki życie podarowało mi dokładnie to, czego potrzebowałem. Program wymagał ode mnie robienia tego, czego nie lubiłem – stopniowego oswajania się z tym, co budziło mój lęk. Zacząłem stosować prawo przyciągania*, ale w sposób świadomy i pozytywny. Dla mnie to było dużo. Dzięki programowi realizowanemu z moim psychologiem i częstemu powtarzaniu „pozytywnych afirmacji” (mówieniu do siebie z miłością i życzliwością, skierowaniu wewnętrznego głosu w pozytywnym kierunku), podążałem za swoimi prawdziwymi potrzebami i pragnieniami, w stronę innego życia – otwartego i pełnego nadziei.

Spotkanie, które wszystko zmieniło

Miałem to szczęście, że wreszcie mogłem dokonać prawdziwego życiowego wyboru. Moja pani psycholog, Christine Toth, najlepsza, jaką znam, poleciła mnie jednej ze swoich pacjentek, Marie, która przyszła do mojego gabinetu na konsultację. W tym miejscu moja opowieść nabiera znaczenia. To spotkanie było dla mnie poruszające. Nigdy wcześniej nie spotkałem kobiety tak naturalnej, delikatnej i wyrozumiałej. Nasze sesje przebiegały bardzo przyjemnie i zwykle trwały dłużej, niż planowałem. Byłem jak zawsze bardzo profesjonalny, a zarazem w tych naszych cotygodniowych spotkaniach odnajdywałem prawdziwą przyjemność. Trzy miesiące trwało, zanim to sobie uświadomiłem.

Przeprowadzałem z Marie głębokie, życzliwe i szczere rozmowy. Było to spójne z moją nieustającą pracą nad sobą. Ta relacja pozwalała mi każdego dnia integrować swoje możliwości, swój potencjał, swoje dążenia i to, do czego miałem pełne prawo: szczęście! Ten dylemat pomiędzy silnie toksyczną przeszłością uniemożliwiającą mi, jak się wydawało, ewoluowanie i rozwój a tym wszystkim, co ofiarowało mi życie, odkąd wziąłem je w swoje ręce, był dla mnie niezwykle znaczący.

Mniej więcej po czterech miesiącach zmagań z wewnętrzną integracją zebrałem się na odwagę i z całym szacunkiem, jaki miałem dla Marie, powiedziałem jej o rodzącym się we mnie uczuciu. Pamiętam bardzo dobrze SMS, jaki jej wysłałem, a który wprowadził mnie w stan euforii i niepokoju jednocześnie. Uczucia schowane za moją agorafobią ujawniły się i uwolniły. Zrobiłem duży, wiele dla mnie znaczący krok. Nie chciałem oczywiście przestraszyć Marie, która była przede wszystkim moją pacjentką, ale czekałem już wystarczająco długo i czułem, że coś się między nami dzieje.

Pierwsza podróż

Kilka miesięcy później byliśmy parą. Polecieliśmy razem samolotem (czego nie robiłem od 2003 roku) do Marrakeszu. Ten wyjazd skonkretyzował wszystkie moje dotychczasowe dążenia. Dla człowieka chorego na agorafobię było to jak pójście na wojnę z emocjonalnym uwięzieniem. Zastosowałem dosłownie metodę z programu. Wszystkie znaki, jakie życie dawało mi w trakcie moich poszukiwań szacunku i miłości do siebie, bardzo mnie wzmacniały i uspokajały. Wiedziałem, że jestem na dobrej drodze. Po przyjeździe do Maroka ogarnęło mnie niewytłumaczalne poczucie spełnienia. Promieniowałem radością, widać ją było w moich oczach. Mam zresztą zdjęcie, które odzwierciedla zarówno cierpienie spowodowane pewnymi wydarzeniami z przesz­łości, jak i ogromną radość z głębokiej zmiany, która we mnie zachodziła. Ta czterodniowa podróż była dla mnie pozytywnym punktem zwrotnym. Pękałem z dumy! To naprawdę się dzieje? – dziwiłem się. Muszę dodać, że w czasie trwania programu nie jadłem żadnego cukru, nawet owoców, aby uniknąć pobudzenia. Było to może ekstremalne, ale pozwoliło mi nawiązać kontakt z moim „emocjonalnym korzeniem”, czyli chwilą obecną, i stawić czoło własnym emocjom, aby je oswoić. Byłem uwrażliwiony na to, co się działo wokół mnie, i bardzo prawdziwy w swoich odczuciach.

Po powrocie do Paryża nadal czułem się spełniony. Odniosłem ­wielkie zwycięstwo! Chciałem iść dalej tą drogą. Stopniowo przechodziłem przez kolejne doświadczenia. Próbowałem wielu sposobów leczenia, usiłowałem zmniejszyć dawkę leku. Zacząłem grać na giełdzie, wróciłem do lekcji gry na pianinie, przebiegłem dziesięć kilometrów podczas imprezy organizowanej przez dużą firmę i odzyskałem kontakt z moim najlepszym przyjacielem (a raczej to on odzyskał kontakt ze mną).

Z powodu napadów lęku wywoływanych przez agorafobię niektórzy z moich bliskich, przyjaciół i znajomych odsunęli się ode mnie. Nie mam im tego za złe. Wiedziałem, że wrócą, kiedy uporam się ze sobą. Często powtarzała mi to matka, która była dla mnie wielką podporą. Rzeczywiście, z czasem odzyskałem niemal wszystkich przyjaciół. A najważniejszy był powrót mojego przyjaciela z dzieciństwa, Artura, z którym przeżyliśmy wiele wspólnych chwil i który jest dla mnie jak brat.

Od tej pory jesteśmy bliżej niż kiedykolwiek. Akceptacja naszej wrażliwości pozwala nam iść razem naprzód.

Harmonia między ciałem a umysłem

W 2021 roku minęło prawie osiem lat, odkąd jestem z Marie. Półtora roku temu, tuż przez pierwszym lockdownem, wprowadziliśmy się do ładnego mieszkania. Mamy w głowie wiele projektów i jesteśmy przekonani, że wszystko dzieje się we właściwym czasie. Kiedy coś nie idzie po naszej myśli, musimy pogodzić się ze zmianą planów, skierować uwagę na coś innego i zaczekać, aż to pierwsze dojrzeje.

Fascynuje mnie wszechświat, który nas otacza i który tworzymy przez nasze wibracje, czyli sposoby myślenia i bycia, połączone z otoczeniem i emocjami. Chodzi o to, aby być w zgodzie z własnymi potrzebami, umieć słuchać i być pokornym. Wytrwałość to także klucz do szczęścia. Zawsze znajduje się jakieś rozwiązanie. Nigdy nie wolno się poddawać. Dopóki podejmujesz kolejne próby, nie ponosisz porażki i pewnego dnia osiągasz sukces. Przeszłość cię nie definiuje – liczy się to, co z nią zrobisz, a nie to, co ona zrobiła z tobą.

Zakończenie: WSZYSTKO JEST MOŻLIWE!

Pierwsze chaotyczne kroki na mojej życiowej drodze, pełne potknięć, rozczarowań, smutku, ale i radości, wykuły duszę zdobywcy, wykształciły we mnie ducha dzielenia się i wzmocniły w moim holistycznym podejściu. Prawdziwe uwolnienie! Dzisiaj mam pełną świadomość, że jestem szczęśliwy, że mogę dzielić się swoją wizją „terapii ciała”, aby tworzyć harmonię między ciałem i umysłem.

Wiele lat żyłem w lęku, nie mając odpowiednich narzędzi, by z niego wyjść, dlatego teraz chcę się podzielić wszystkim, czego się nauczyłem, z jak największą liczbą osób. W tym celu stworzyłem program pomocy tym, którzy cierpią z powodu regularnych lęków i braku pewności siebie. Ten program, przeznaczony dla wszystkich, zawiera wskazówki, jak pokonać wiele blokad, odzyskać pewność siebie i przepracować te emocje, które uniemożliwiają w pełni szczęśliwe życie.

Znajdź mój program online

therapieducorps.podia.com/les-angoisses-28-jours-pour-retrouver-confiance-en-toi/ (lęki, 28 dni, aby odzyskać pewność siebie)

Ważne jest przestrzeganie rad zawartych w programie i stosowanie różnych metod.Sukces tkwi w praktyce!

Główne założenia

Czym jest medycyna naturalna (naturoterapia / naturalna terapia)?

Jest to zespół metod terapeutycznych, mających na celu wzmocnienie odporności organizmu za pomocą naturalnych i biologicznych środków. Opiera się na teorii, że w organizmie istnieje siła witalna, która pozwala mu samemu bronić się i leczyć. A więc najważniejszym elementem, odpowiedzialnym za ludzkie zdrowie, jest higiena życia. Medycyna naturalna skupia się na jednostce jako całości, integruje wszystkie aspekty, zarówno fizyczne, jak i emocjonalne. Naturoterapia jest uznawana przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) za medycynę tradycyjną, przeznaczoną dla każdego, niezależnie od wieku.

Pięć zasad

Naturoterapia zakłada, że choroby są często wywoływane przez nieprawidłową dietę, brak równowagi energii życiowej, nagromadzenie toksyn w organizmie, złą higienę życia i niewyrażone emocje. Opiera się na pięciu zasadach. Są to:

Holizm: globalne podejście do człowieka, z uwzględnieniem różnych jego aspektów – fizycznych, energetycznych, emocjonalnych, mentalnych, intelektualnych, duchowych i społeczno-kulturowych.Przyczynowość: szuka się nie objawów, lecz przyczyn.Witalizm: energię witalną uznaje się za niematerialny czynnik niezbędny dla zdrowia i uzdrowienia.Higiena:sztuka zdrowego życia, właściwego odżywiania. Chodzi o profilaktykę, której celem jest pozostawanie w zgodzie z prawami natury.Teoria humoralna: branie pod uwagę różnych płynów ustrojowych – krwi, limfy komórkowej, śródmiąższowej (łącznej) i wewnątrzkomórkowej (krwi, żółci, śluzu i czarnej żółci).

Pięć zasad Hipokratesa

Już w V wieku p.n.e. Hipokrates (460–ok. 373 p.n.e.), uważany za „ojca medycyny”, opowiadał się za obserwacją, szacunkiem i harmonijnym związkiem człowieka z prawami natury. Uważał, że choroby wynikają z nieprzystosowania się do środowiska (czterech elementów, miejsc), w połączeniu ze złym odżywianiem i szkodliwymi nawykami.

Chociaż był Grekiem, to tradycja zachowała jego cenne zasady po łacinie:

Primum non nocere. – Po pierwsze, nie szkodzić.Vis medicatrix naturae. – Natura ma moc uzdrawiania.Tolle causam. – Znaleźć przyczynę.Purgare. – Oczyścić organizm.Docere. – Wyjaśnić.

Komplementarne podejście terapeutyczne

Sesja naturoterapii składa się zazwyczaj z dwóch części.

Aby dokładnie poznać pacjenta, wręcza mu się szczegółowy kwestionariusz z poszanowaniem granic tego, co jest skłonny powiedzieć, aby następnie ustalić i przekazać mu indywidualną ocenę. Chodzi o takie ukierunkowanie danej osoby, aby w pełni samodzielnie mogła osiągnąć zdrowie. W razie potrzeby naturoterapeuta pozostaje do jej dyspozycji. Jedna sesja może być wystarczająca, ale niekiedy potrzebne są sesje uzupełniające.

W przeciwieństwie do lekarza naturoterapeuta nie stawia diagnozy i nie ma uprawnień do leczenia, a jedynie do udzielania porad. W żadnym razie nie może podjąć decyzji o zaprzestaniu leczenia alopatycznego. Nie zastępuje lekarza w razie problemów zdrowotnych lub poważnych patologii. Jego działania są więc komplementarne w stosunku do medycyny konwencjonalnej.

Niepełny wykaz zagadnień objętych naturoterapią

Bóle stawów: choroba zwyrodnieniowa stawów, gościec stawowy, zapalenie stawu itp.

Choroby neurodegeneracyjne: alzheimer, parkinson, stwardnienie rozsiane

Choroby nowotworowe (wsparcie)

Depresja

Migrena, bóle głowy

PROBLEMY SKÓRNE: egzema, łuszczyca, półpasiec

Sprawy kobiece: endometrioza, menopauza, zaburzenia przedmiesiączkowe itp.

Uzależnienia

Wypalenie, zmęczenie

Zaburzenia behawioralne zwłaszcza u dzieci: nadpobudliwość, zaburzenia koncentracji uwagi itp.

Zaburzenia krążenia krwi

Zaburzenia snu

Zaburzenia układu pokarmowego

Przywracanie właściwego odżywiania

Otwarte podejście terapeutyczne

W praktyce naturoterapia obejmuje szeroki zakres technik i obszarów odnoszących się do pojęcia holistycznego. Postrzega ona człowieka jako całość poprzez pracę nad przyczynami przyczyn: „Mikrob jest niczym, podłoże jest wszystkim” – powiedział Pas­teur. Te różniące się od siebie dziedziny nie są systematycznie wykorzystywane przez tę samą osobę: naturoterapeuta zadba więc o wybór tych najwłaściwszych rozwiązań i będzie mógł skierować pacjenta do kolegi o odpowiednich kompetencjach.

Niepełna lista różnych dziedzin naturoterapii

Apiterapia*

Aromaterapia*

Helioterapia*

homeopatia*

Irydologia*

Kwiaty Bacha*

Luminoterapia*

Właściwe odżywianie

Refleksologia*

i oczywiście

Medycyna chińska

*Terminy, po których następuje odsyłacz, zostały wyjaśnione w słowniczku (s. 258).

Czym jest tradycyjna medycyna chińska?

Tradycyjna medycyna chińska jest uznawana przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) i wpisana przez Organizację Narodów Zjednoczonych do spraw Oświaty, Nauki i Kultury (UNESCO) na listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości. O ile medycyna zachodnia skupia się głównie na leczeniu chorób, o tyle medycyna chińska uwzględnia ogólne samopoczucie człowieka. Jest więc pod tym względem całkowicie komple­mentarna z naturoterapią.

Yin i yang

Tradycyjna medycyna chińska ma około 3000 lat. Jednym z jej założeń jest pojęcie równowagi. Znajduje ono odbicie w pojęciach yin* i yang* – jedno jest zawarte w drugim, nie może istnieć samodzielnie, warunkuje istnienie drugiego. Ciemność nie istnieje bez światła i odwrotnie.

Yin* reprezentuje kobiecość, spokój, noc, łagodność, odpoczynek, emocjonalność itp.

Yang* wyraża męskość, dzień, słońce, działanie itp.

Narządy, nazywane „pełnymi narządami”, są yin. Trzewia, nazywane „narządami pustymi”, są yang, ponieważ należą do obszarów przejściowych.

Pięć filarów medycyny chińskiej

W tradycyjnej medycynie chińskiej istnieje pięć filarów. Są to:

masaż leczniczy, w tym tui-na*fitoterapia* – leczenie roślinamiakupunktura* i termopunktura (moksa*) sztuka poruszania się, w szczególności tai-chi*, qigong*dietetyka.

Pięć żywiołów

Medycyna chińska uwzględnia pięć żywiołów.

Drzewo, ogień, ziemia, metal i woda są związane z porami roku, narządami i trzewiami, pięcioma zmysłami, różnymi częściami ciała oraz emocjami. Każdy element symbolizuje energię, oddech i siłę.

Zachowanie równowagi między wszystkimi elementami zapewnia dobre zdrowie psychiczne, silny układ odpornościowy i optymalne przystosowanie do środowiska.

1

Drzewo kojarzy się z wiosną, wiatrem, entuzjazmem, odnową i narodzinami. Jest powiązane z parą wątroba – pęcherzyk żółciowy. Jego dominująca emocja to gniew, a kolor – zieleń. Objawia się na poziomie oka.

2

Ogień kojarzy się z latem, upałem, z pełnią energii yang, z młodością. Jest powiązany z parą serce – jelito cienkie. Jego dominująca emocja to radość, a kolor – czerwień. Objawia się na poziomie języka.

3

Ziemia kojarzy się z okresem międzysezonowym, wilgocią, sta­­­bilnością, dojrzałością i spokojem. Jest powiązana z parą śledziona – żołądek. Jej dominująca emocja to niepokój, a kolor – żółty. Objawia się na poziomie ust.

4

Metal kojarzy się z jesienią, suszą, utratą energii, ze spowolnieniem aktywności. Jest powiązany z parą płuco – jelito grube. Jego dominująca emocja to smutek, a kolor – biel. Objawia się na poziomie nosa i skóry.

5

Woda kojarzy się z zimą, chłodem, odpoczynkiem natury, końcem cyklu, introspekcją. Jest powiązana z parą nerka – pęcherz moczowy. Jej dominująca emocja to strach, a kolor – niebieski. Objawia się na poziomie ucha.

Dwa główne prawa

Tradycyjna medycyna chińska dąży do wyeliminowania braku równowagi energetycznej w organizmie w celu ustalenia odpowiedniego i precyzyjnego środka leczniczego. Jest to możliwe głównie dzięki dwóm prawom: prawu tworzenia i prawu hamowania.

1

Prawo tworzenia

Cyklicznie drewno pali się, dając ogień. Powstały popiół użyźnia ziemię, która rodzi metal. Ten można wytopić i uzyskać płyn – wodę, ona zaś ponownie inicjuje cykl, zasilając rosnące drzewo.

Ten cykl tworzenia następuje zgodnie z tym, co jest nazywane „prawem matki i syna”.

2

Prawo hamowania

Krzyżowo: drzewo hamuje ziemię, przykrywając ją, ogień topi metal, ziemia wchłania wodę, a metal tnie drewno.

Mówi się, że „każdy żywioł hamuje ten, który jest do niego podobny”.

Meridiany

Meridiany* to linie energetyczne – połączone ze sobą kanały, przez które krąży qi* (energia życiowa organizmu), trafiając do różnych organów i trzewi w całym ciele.

Są one połączone po dwa: meridian yin i meridian yang, według klucza narząd – trzewia.

Istnieje 12 par meridianów głównych (6 yin i 6 yang) oraz 2 meridiany proste pośrednie.

Każda z pierwszych 12 par jest symetryczna (lewa i prawa). Każda ma własną ścieżkę, swój rozkład energii. Meridiany yang schodzą wzdłuż ciała i znajdują się na jego zewnętrznej lub tylnej powierzchni. Meridiany yin biegną w górę ciała i znajdują się po jego wewnętrznej lub przedniej stronie.

Każdy meridian to wiele (ciąg) punktów akupunktury*.

Aktywacja jednego z tych punktów pozwala na stymulację konkretnego organu, na przykład wątroby – woreczka żółciowego, związanych z żywiołem drzewa.

Widzimy tu bezpośredni związek między tradycyjną medycyną chińską a naturoterapią: obie dążą do ustalenia pochodzenia zaburzeń i odzyskania harmonii przez przywrócenie energii życiowej.

U kobiety

U mężczyzny

NP – Naczynie poczęcia

NZ – Naczynie zarządzające

Ż – Meridian żołądka

Ś – Meridian śledziony

JC – Meridian jelita cienkiego

S – Meridian serca

PM – Meridian pęcherza moczowego

N – Meridian nerki

O – Meridian osierdzia

PO – Meridian potrójnego ogrzewacza

PŻ – Meridian pęcherzyka żółciowego

W – Meridian wątroby

P – Meridian płuca

JG – Meridian jelita grubego

Najważniejsze, by każdego dnia czuć się dobrze w swoim ciele!

Stosuj zróżnicowaną i zbilansowaną dietę, odpowiednią do swojej sylwetki. Ciało każdego człowieka ma własną, indywidualną specyfikę zależną od stylu życia i potrzeb. Należy brać je pod uwagę, aby jak najlepiej dopasować się do środowiska i dzięki temu cieszyć się zdrowiem.

Dotleniaj organizm poprzez regularną i spersonalizowaną aktywność fizyczną, aby wzmocnić swój system odpornościowy na miarę własnych możliwości – zgodnie z prawem hormezy*.

Wyrażaj swoje uczucia pisemnie lub ustnie i bądź w stałym kontakcie ze swoimi wartościami. Niech to one będą dla ciebie najważniejsze. Nie staraj się spełniać oczekiwań innych ludzi.

Poświęć czas na medytację, świadome oddychanie, na bycie „tu i teraz”, niemyślenie o różnych powinnościach. Kontempluj to, co cię otacza, i poczuj miejsce, które twoje ciało zajmuje na naszej Matce Ziemi.

Sprawiaj radość ludziom, których nosisz w sercu, okazuj im swoją miłość w codziennych drobnych gestach. Nie oczekuj wzajemności, ale czyń to zawsze w darze od siebie, w akcie serca.

Podejmuj ryzyko z myślą o celach, które chcesz osiągnąć. Określ je, by wyznaczyć kierunek, w którym będziesz zmierzał, aby osiągnąć szczęście i spełnienie. Zawsze miej nadzieję, że jest to możliwe.

Zadbaj o swoje ciało, poświęcając mu niezbędny czas, by czuć się w nim dobrze. Ten czas, który sobie ofiarujesz, to potrzebna ci miłość własna.

Miej odwagę okazywać swoją wrażliwość. Dzięki temu odnajdziesz w sobie największą siłę. Zaakceptowanie własnych słabości pozwala rozwijać umiejętności i pewność siebie. Często wydaje nam się, że tylko my mamy kłopoty, tylko my musimy myśleć o tym czy owym. Ale inni czują tak samo. Świadomość tego prowadzi ku poznaniu, które pozwala wrócić do stanu pierwotnego i odnaleźć własne miejsce jako istoty i człowieka.

Odwołuj się do medycyny niekonwencjonalnej jako środka zapobiegawczego, eksperymentuj z różnymi podejściami, aby dowiedzieć się o sobie jak najwięcej. W ten sposób będziesz wciąż iść naprzód.

Uwierz w siebie i własną intuicję. Zawsze znajdzie się jakieś rozwiązanie. Nasze przekonania mogą nas bardzo ograniczać… Ważne jest, aby zaakceptować zmiany, by zyskać komfort w życiu i prawdziwą radość.

Zadbaj o jak najczęstszy kontakt z przyrodą i podróżuj, kiedy tylko możesz. Poznawaj nowe miejsca i nowe kraje. Mózg ma potrzebę odkrywania – gdy dostarczasz mu nowych, nieznanych bodźców, nie żyje tylko wspomnieniami.

Dolegliwości

Nie wszystkie naturalne środki lecznicze można przyjmować w tym samym czasie, chyba że jest to jasno sprecyzowane. Chodzi o listę leków dopuszczalnych do stosowania w danym schorzeniu.

WAŻNE: NIE NALEŻY WYKONYWAĆ AKUPRESURY* U KOBIET W CIĄŻY.

Agorafobia

Znaczenie symboliczne

Cierpisz na uzależnienie emocjonalne wywołane bardzo bliską relacją z osobą dorosłą, która cię wychowała lub nadzorowała twoje wychowanie (zwykle jest to jedno z rodziców, najczęściej matka). Tę więź prawdopodobnie wzmocniły trudne dla was obojga przeżycia. Jednakże osoba, która daje ci poczucie bezpieczeństwa i do której jesteś przywiązany, manifestuje potrzebę sprawowania kontroli nad życiem w ogóle, także twoim, co w końcu obraca się przeciwko tobie i twojej wolności. Zaczynasz wątpić w swoje możliwości. Nie doceniasz swojego potencjału. Z czasem pod wpływem autorytetu ugruntowują się w tobie ograniczające cię przekonania. Przeżywasz jeden lub więcej wstrząsów emocjonalnych, które kończą się głęboką destabilizacją, tworząc emocjonalne zawirowania. Pozwalasz swojemu umysłowi przejąć kontrolę przez zbytnie utożsamianie się z nim i jego kłamstwami, które sprawiają, że wierzysz w cokolwiek i we wszystko. Każda zmiana w twoim życiu symbolizuje według ciebie formę śmierci, niezależnie od tego, czy jest to przeprowadzka, czy zmiana pór roku. Jesteś z natury osobą wrażliwą, wręcz nadwrażliwą, i masz wrażenie, że pogrążasz się w zbyt wielu emocjach, głównie z braku komunikacji. Boisz się, że wezmą cię za szaleńca, którym nie jesteś, i dobrze o tym wiesz. Różnisz się od innych i postrzegasz tę odmienność jako słabość, podczas gdy jest wręcz przeciwnie. Nieświadomie czujesz się „dobrze” w tym „dającym poczucie bezpieczeństwa” systemie.

Rozwiązanie

Uświadom sobie swoją wartość. Zaakceptuj próbę zmiany systemu, aby osiągnąć inny rezultat. Rozpoznaj swoje lęki i przyjmij je ze spokojem. Krok po kroku wprowadzaj strategie, które pozwolą ci uwolnić się od tych przekonań, które trzymają w zamknięciu nie tylko twój umysł, ale i ciało, w schemacie, który nie jest już dla ciebie. Dążysz do wolności. Masz prawo żyć swoim życiem, bez poczucia odpowiedzialności za szczęście innych. Bądź blisko swoich aniołów stróżów, aby przekroczyć wyimaginowane bariery, które blokują twój rozwój. Jesteś w stanie to zrobić. Po prostu odważ się być sobą. Wykorzystaj siłę swojej wyobraźni, aby ruszyć w stronę marzeń, które nosisz w sercu i które odzwierciedlają twoje głębokie wartości. Odważ się postrzegać siebie jako jednostkę.