5,49 €
„Doczekać jutra” Walida Kulińskiego to dramat science-fiction.Autor opisuje historie ludzi, których los doświadczał często bardzo brutalnie. Konrad, któremu poświęcona jest znaczna część opowieści to chłopak, który pochodzi z bardzo ubogiej rodziny. Wszechobecna bieda i patologia, z którą przyszło mu się zmierzyć od najmłodszych lat, nie załamuje chłopaka. Zawsze był przygotowany do lekcji, chwalony w środowisku szkolnym. Niestety w domu nigdy nie usłyszał dobrego słowa o sobie oraz o swoich osiągnięciach. Mijające lata ukazują jego staczające się rodzeństwo i tylko przyjaciel Konrada utrzymuje go w nadziei, że wszystko jeszcze da się naprawić i zmienić…Książka uzmysławia czytelnikowi, ile tak naprawdę potrafi w swoim życiu znieść człowiek. Jak bardzo może być ciężko i jak wtedy oddziałuje psychika ludzka. Bohaterowie nie raz stają przed obliczem wyboru drogi a te, które obierają, nie zawsze są dla nich szczęśliwe. Patologia, narkotyki, prostytucja, przemoc, to między innymi te rzeczy, z którymi bohaterowie stykają się na co dzień i nie uważają ich wcale za zło, a jedynie za cel, który prowadzi ich do poprawienia własnego nastoju i zapomnienia o licznych problemach.
Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:
Veröffentlichungsjahr: 2017
Walid Kuliński „Doczekać jutra”
Copyright © by Walid Kuliński, 2017
Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2017
Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie
może być reprodukowana, powielana i udostępniana w
jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.
Skład: Jacek Antoniewski
Projekt okładki: Robert Rumak
Korekta: Marta Gralińska, Marlena Rumak
Ilustracje na okładce: © – gatsi, stokkete, mimadeo [3], annaav – Fotolia.com
ISBN: 978-83-7900-757-8
Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o.
ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin
tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706
http://www.psychoskok.pl/ e-mail:[email protected]
Dla mojego syna, Kornela.
Idź przez życie z podniesionym czołem
a nie z zadartym nosem
Podziękowania należą się przede wszystkim
Tobie, kochana żono. Trudno jest mi ująć
w kilku słowach to, za co chciałbym Ci
podziękować. Przede wszystkim dziękuję za
Twoje dobro, miłość, wyrozumiałość oraz
za to, że tyle wytrzymujesz ze mną.
Dziękuję za cenne porady i wskazówki,
które pomogły mi w powstaniu tej książki
oraz wstępne słowa krytyki. Za wsparcie
i motywację, gdy miałem chwile zwątpienia.
Jesteś wspaniałą żoną i cudowną matką.
Kocham Cię z całego serca. Dziękuję, że jesteś.
Zauważył człowieka stojącego na skraju lasu, łapiącego stopa. Normalnie nie miał wzwyczaju zabierać autostopowiczów, ale tego wieczora postąpił inaczej, zwłaszcza, że okolica to totalne zadupie aw oddali świetliste pioruny rozświetlając granatowe niebo, zwiastowały nadchodzącą burzę. Zatrzymał się kilkanaście metrów za nim izatrąbił. Autostopowicz, nie czekając chwili dłużej, od razu podbiegł do samochodu.
– Dziękuję bardzo – powiedział ibez pytania zajął miejsce pasażera.
Był to starszy mężczyzna. Opalona, zorana zmarszczkami twarz, mogła wskazywać, że mógł mieć ponad pięćdziesiąt lat. Długie, siwe włosy wystawały mu spod okrągłego kapelusza iopadały prosto na postawiony kołnierz, ciemnego płaszcza przeciwdeszczowego.
– Powoli zaczynałem już tracić nadzieję, że ktokolwiek mi się dzisiaj zatrzyma – powiedział.
– Podobno nadzieja umiera ostatnia – skomentował młody kierowca iwłączył się ponownie do ruchu.
– Tak też mówią. Dokąd pan jedzie?
– Do najbliższego miasta. Muszę znaleźć jakiś hotel, bo już ledwo widzę na oczy.
– To świetnie się składa, bo ja także. Więc czeka nas długa droga – przyznał znieukrywanym entuzjazmem wgłosie.
– Możliwe. Nigdy nie byłem wtych okolicach. Przynajmniej czas szybciej zleci ijest mniejsze prawdopodobieństwo, że zatrzymam się gdzieś na drzewie.
– To prawda. Razem zawsze raźniej izawsze znajdzie się jakiś wspólny temat do rozmowy… Skąd wracasz?
– Byłem wdelegacji. Od dwóch dni jestem wtrasie ipadam ze zmęczenia.
– Nie szybciej byłoby samolotem?
– Ajak! Tylko widzi pan. Jest jeden szkopuł, boję się latać – przyznał bez wstydu.
– Alatałeś już?
– Nie – pokręcił głową iuśmiechnął się życzliwie.
– To skąd możesz wiedzieć czy się boisz?!
– Po prostu… Jakoś nie jestem do nich przekonany.
– Czyli się nie boisz, tylko twoja podświadomość tak sugeruje.
– Gdyby Bóg chciał, aby ludzie latali, dałby im skrzydła – skomentował.
– Dał im za to rozum, aby je sobie stworzyli…– Apan. Boi się latać?
– Nigdy nie miałem takiej okazji, więc skłamałbym mówiąc, że się boję. Jednakże zawsze starałem się stawiać czoła swoim lękom.
