3,99 €
W księgarniach ukazała się kolejna książka autorstwa Patryka Nowodworskiego pod tytułem „Crew”. Jest to kryminał na pograniczu fantasy, ponieważ występują w nim fantastyczne stwory, a konkretnie wampiry. Jest to zatem kolejna opowieść o wampirach, tak popularna w ostatnich latach. W książce mamy do czynienia ze światem realnym, w którym okazuje się, w cieniu występują wampiry. Obecność wampirów jest ukrywana przed społeczeństwem, ale władze zdają sobie sprawę z ich istnienia, bo powołały specjalną, tajną sekcję w policji do zwalczania wampirów. W powieści uwydatniony został wątek miłosny, tak iż można powiedzieć, że to trochę romans. Powieść zaczyna się całkiem niewinnie, ot w zwykłej knajpie o nazwie „Crew” siedzi mężczyzna w średnim wieku o imieniu Krzysztof. Jest znudzony i zmęczony życiem. W barze poznaje piękną blondynkę, która ewidentnie go podrywa. Krzysztof ulega jej wdziękowi i oboje lądują w łóżku. Spędzają upojną noc, a następnego ranka Krzysztof dowiaduje się, że jego kochanka jest wampirem i że on został przemieniony w tego rodzaju monstrum. Pozostał mu tylko jeszcze jeden krok do pełnej przemiany – musi zabić swoją żonę. Krzysztof w zasadzie nie ma wyboru , ale nie wszystko pójdzie łatwo, bowiem na tropie wampirów jest już inspektor Tomasz ze specjalnej sekcji w policji. Tomasz to postać także nadprzyrodzona, bo w połowie wampir, który walczy ze złem w czystej postaci. Patryk Nowodworski to młody pisarz, który ma już za sobą pierwsze wydane powieści: „Kochankę” - komediowy romans z elementami erotyki, horror ”Pleban” oraz kryminał „Bystry detektyw”
Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:
Veröffentlichungsjahr: 2013
Patryk Nowodworski "Crew"
Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok, 2013 Copyright © by Patryk Nowodworski, 2013
Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.
Skład: Wydawnictwo Psychoskok Projekt okładki: Wydawnictwo Psychoskok Zdjęcie okładki © Jumpingsack - Fotolia.com Zdjęcie okładki © raven - Fotolia.com Zdjęcie okładki © fotogestoeber - Fotolia.com Zdjęcie okładki © kebay - Fotolia.com
ISBN: 978-83-7900-117-0
Wydawnictwo Psychoskok ul. Chopina 9, pok. 23, 62-507 Konin tel. (63) 242 02 02, kom.665-955-131
wydawnictwo.psychoskok.pl e-mail:[email protected]
Mojej ukochanej żonie, synowi i córce,
którzy są przy mnie
Czym jest „Miłość”?
Wielkie uczucie, którym obdarzamy innych ludzi?
Czy jest tylko chemicznym zawirowaniem hormonów w naszym mózgu, czy może też Boskim piętnem, pozostawionym w nas po stworzeniu, tudzież wygnaniu, które w tak diametralny sposób zmieniło nas – rodzaj ludzki?
Banicja, która spowodowała otwarcie się przed nami szeregu innych odczuć, lęków i strachów, jakie zaczęły kiełkować w naszych sercach na żyznej glebie ‘zimnej egzystencji’.
Jak mocny miał na nas wpływ, ten smakowity z pozoru owoc?
Czy był taki sam, jak z seksem, gdy, zwłaszcza na początku, jest fajnie, przyjemnie i intymnie? Kiedy ludzie przenikają siebie nawzajem, wymieniając się płynami ustrojowymi, czerpiąc z tego stricte fizyczną przyjemność?
I gdy pozostaje to tylko w obrębie dwóch osób, jest tak… właściwie.
Lecz kiedy zaczyna dotyczyć on także innych członków rasy ludzkiej, wtedy otwiera się przed nami paskudna przestrzeń.
Przestrzeń pełna chorób wenerycznych, spadku czy zatarcia się moralności.
Niestety, jak to jednak często bywa, tak i w tym przypadku człowiek niejednokrotnie nie potrafi w gąszczu rozmaitych uczuć rozpoznać tej ‘prawdziwej’ miłości.
Nawet, gdy z kimś stworzy tzw. – najmniejszą komórkę społeczną – to po jakimś czasie orientuje się, że jednak to nie to, że się pomylił, że wady, które dostrzegał na początku, okazały się zbyt duże by dalej trwać w tym związku.
Następstwem tej pomyłki jest zdrada. Lecz najczęściej jednak dotyczy ona fizycznego aspektu jego nieudanego związku. Dalej wszystko toczy się już tendencyjnie. Romans, pozamałżeński seks, rozczarowanie i rozwód. Czasem przyplącze się jakaś kiła, lub jeszcze coś gorszego.
Czy nie można było wyjaśnić wszystkiego wcześniej?
Wytłumaczyć sobie swoje zarzuty, uwidocznić oczekiwania?
Skoro jednak już nastąpiła pomyłka w uczuciach, dlaczego nie próbujemy jej wyjaśnić, tylko dopuszczamy się zdrady z przygodnie poznanymi osobami, lub co gorsza, z ludźmi z bliskiego otoczenia?
Koleżanka lub kolega z pracy, wydaje nam się dużo bardziej atrakcyjna/y niż mąż czy żona. Nie, nie mam tu na myśli jedynie ich fizyczności, lecz także i osobowość.
Nasze nieporozumienia, które doświadczamy w domu, przenosimy na grunt zawodowy, szukając w nim ucieczki od problemów osobistych. Tam spotykamy samotne osoby, które oszukują nas pod pozorem pomocy koleżeńskiej. Na początku, wysłuchują naszych narzekań, ze spokojem kłonią się przed naszymi problemami, służąc dobrą radą. Oczywiście twierdząc przy tym, iż oni nie rozumieją zachowania tej drugiej, z reguły złej osoby. Zaczynamy im wierzyć, bratać się. W pewnym momencie gdzieś w zaciszu biurowego gabinetu, puszczają hamulce moralności i oddajemy się, jak często to bywa, bardziej wyuzdanemu seksowi niżeli robiliśmy to z życiowym partnerem.
Później zaczyna nam się wydawać, że właśnie odnaleźliśmy tę zagubioną ‘miłość’.
Doszukujemy się w tym wydarzeniu, w tej osobie, kolejnego partnera.
I najczęściej w tym momencie następuje bolesne rozczarowanie.
Koleżanka z pracy mówi nam:
– Nie sądziłeś, chyba, że skoro rozchyliłam przed tobą mokre wargi, to jest to równoważne z tym, że chcę z tobą spędzić resztę życia?
Jak się wtedy czujemy?
Co najmniej, jakby ktoś dał nam w pysk.
Do żony nie mamy już powrotu, bo i niby, kurwa, do czego?
Przecież zamiast z nią porozmawiać, wyjaśnić, a przynajmniej postarać się rozwiązać problemy, postanowiliśmy uciec!
Ciemna sala wzacisznej kafejce. Kilkoro klientów siedzących przy stolikach, zajętych rozmowami. Pomieszczenie było kwadratowe, duże iz wielkim barem, za którym stał jeden barman. Po sali chodził kelner iroznosił zamówione drinki. Niestety, ztytułu, że jest to tylko kafejka, liczba podawanych wniej napojów była ograniczona. Można by powiedzieć, że nawet bardzo. Napić się wniej dało tylko kawy, herbaty lub whisky. Dlaczego był to jedyny alkohol dostępny wtym miejscu, tego nie wiedział nikt, przynajmniej nikt zobecnych wniej klientów. Wystrój tej kafejki był dość oryginalny, jak na dwudziesty pierwszy wiek. Nie było wniej żadnych lampek, żarówek oraz innych świecidełek. Całe pomieszczenie oświetlały świeczki umieszczone wświecznikach zawieszonych na ścianach. Żeby nie doszło do przypadkowego zapalenia się tapet, którymi owe ściany zostały kiedyś wyłożone, świeczki umieszczono wszklanych lampionach, wtaki jednak sposób, by dym, który powstawał wwyniku spalania się knotu oraz wosku, nie brudził ich. Jednakowoż liczba świeczników nie wystarczała do prawidłowego oświetlenia sali, dlatego niezależnie od pory dnia, panował wniej taki sam półmrok. Stąd zapewne było to ulubione miejsce spotkań zakochanych wsobie młodych, lecz również istarszych ludzi.
Na podłodze znajdowała się filcowa wykładzina. Brązowa, która zbrązowymi obiciami ‘dębowych’ krzeseł, dobrze współgrała kolorystycznie. Stoliki, przy których one stały, również wykonane były zdrewna dębowego, jak iogromna lada barowa. Na suficie ułożono śliczną mozaikę kasetonową. Nie jakieś tam, tandetne, styropianowe płytki, lecz eleganckie drewniane płyty, zręcznie namalowanymi na nich górskimi pejzażami. Pomiędzy nimi, wisiały wysokie na dziesięć centymetrów iszerokie na sześć, wyrzeźbione sosnowe belki. Okna przysłaniały zielone igrube zasłony.
Dlaczego nie wpuszczano do środka ani odrobiny światła dziennego?
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
Lesen Sie weiter in der vollständigen Ausgabe!
