ZOK. Moja historia - Aleksandra Lewkowicz - E-Book

ZOK. Moja historia E-Book

Aleksandra Lewkowicz

0,0
6,99 €

oder
-100%
Sammeln Sie Punkte in unserem Gutscheinprogramm und kaufen Sie E-Books und Hörbücher mit bis zu 100% Rabatt.

Mehr erfahren.
Beschreibung

Aleksandra Lewkowicz tę książkę chciałaby zadedykować przede wszystkim osobom, które, tak jak ona, na co dzień borykają się z chorobą zwaną zaburzeniem obsesyjno-kompulsywnym (w skrócie ZOK – inaczej nerwica natręctw). Swego czasu, kiedy czuła się bardzo niezrozumiana i samotna w swojej chorobie, potrzebowała takiej właśnie lektury. Chciała wiedzieć, że poza nią są gdzieś na świecie osoby, które czują tak jak ona. Uważa, że problem obsesji i kompulsji jest zbyt rzadko poruszany w przestrzeni publicznej.
Autorka ma nadzieję, że jej książka pozwoli rodzinie i znajomym chorych osób lepiej zrozumieć ich zachowania, a chorzy odnajdą cząstkę siebie w tej historii, rozpoznają u siebie objawy zaburzenia, bądź znajdą sposób na radzenie sobie z nim w codziennym życiu.

Das E-Book können Sie in Legimi-Apps oder einer beliebigen App lesen, die das folgende Format unterstützen:

EPUB

Veröffentlichungsjahr: 2019

Bewertungen
0,0
0
0
0
0
0
Mehr Informationen
Mehr Informationen
Legimi prüft nicht, ob Rezensionen von Nutzern stammen, die den betreffenden Titel tatsächlich gekauft oder gelesen/gehört haben. Wir entfernen aber gefälschte Rezensionen.



Aleksandra Lewkowicz

 

 

ZOK. Moja historia

 

Wydawnictwo Psychoskok Konin 2019

Aleksandra Lewkowicz „ZOK. Moja historia”

 

Copyright © by Aleksandra Lewkowicz, 2019

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2019

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie

 może być reprodukowana, powielana i udostępniana w 

jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Redaktor prowadząca: Renata Grześkowiak

Projekt okładki: Joanna Barbara Gębicka

Korekta: Joanna Barbara Gębicka, Bogusław Jusiak

Skład pdf, epub i mobi: Adam Brychcy

ISBN: 978-83-8119-589-8

 

Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o.

ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin

tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706

http://www.psychoskok.pl/http://wydawnictwo.psychoskok.pl/ e-mail:[email protected]

Spis treści
Wstęp
Złego początki
Czystość i inne natręctwa
Droga terapii
Depresja
Sytuacja, myśli, emocje
Zakończenie

Wstęp

Tę książkę chciałabym zadedykować przede wszystkim osobom, które, tak jak ja, na co dzień borykają się z chorobą zwaną zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym (w skrócie ZOK – inaczej nerwica natręctw). Swego czasu, kiedy czułam się bardzo niezrozumiana i samotna w swojej chorobie, potrzebowałam takiej właśnie lektury. Chciałam wiedzieć, że poza mną są gdzieś na świecie osoby, które czują tak jak ja. Uważam, że problem obsesji i kompulsji jest zbyt rzadko poruszany w przestrzeni publicznej, a jeśli już, to w sposób humorystyczny, tak jak w przypadku filmu „Dzień Świra”. Bardzo podobnie jest z atakiem paniki, pokazywanym nie jako strach, a uczucie złości. Niestety spora grupa ludzi nadal nie rozumie, czym jest sama nerwica (utożsamiając ją z byciem nerwowym). Ponadto, dla wielu ludzi ZOK jest wstydliwym problemem. Ja na przykład długo nie rozumiałam swojego zachowania, ale wiedziałam, że jest ono dziwne. Właśnie dlatego moje rytuały ukrywałam przed najbliższymi. Mam nadzieję, że moja książka pozwoli rodzinie i znajomym osób chorych lepiej zrozumieć ich zachowania, a osoby chore odnajdą cząstkę siebie w mojej historii, rozpoznają u siebie objawy zaburzenia, bądź odnajdą sposób na radzenie sobie z nim w codziennym życiu. Trzeba jednak pamiętać, że nic nie zastąpi osobistego spotkania ze specjalistą – psychologiem lub psychiatrą. Wszystkim czytelnikom życzę miłej lektury!

Złego początki

Moim życiem rządzi kilka grup różnych obsesji i kompulsji, a najbardziej dokuczliwe są te krążące wokół czystości. Pojawiły się w moim życiu, kiedy byłam uczennicą szóstej klasy szkoły podstawowej, czyli około 12. roku życia. Pamiętam, że był to jeden z brzydkich, szarych wrześniowych dni. Szłam z moją o rok młodszą siostrą do szkoły (co ciekawe, ona pamięta ten dzień jako piękny i słoneczny). Na naszej drodze, kilka metrów od domu, stanął wielki czarno-brązowy owczarek niemiecki. Pies ten zaczął iść obok, co chwila skacząc na nas i podpierając się dwoma łapami. Wyraźnie pamiętam, że kiedy tak stanął na dwóch łapach, był równy mojemu wzrostowi. Uczucie, jakie mi wtedy towarzyszyło, to kompletny paraliż. Stałam nieruchomo jak słup i patrzyłam psu prosto w oczy z nadzieją, że odpuści i stanie z powrotem na cztery łapy. Niestety, nie odpuścił. Nie zapomnę uczucia totalnej bezradności i samotności, chociaż szłam tego dnia z siostrą, a obok przystanku, który mijałyśmy, spora grupa ludzi czekała na gminny autobus. Kojarzę jeszcze, że parę razy wołałam do tych ludzi o pomoc, jednak nikt nie zareagował, a każdy patrzył z zaciekawieniem. Pies szedł za nami do samej szkoły i była to droga przez mękę. Dopiero na szkolnym korytarzu ktoś go wygonił za drzwi i mogłyśmy z siostrą spokojnie się przebrać, a potem udać na lekcję. To był jednak dopiero początek mojego piekła, które trwa do tej pory.

Wielu ludzi dzisiaj potrafi wytłumaczyć zachowanie psa. „Chciał się tylko z wami pobawić” – mówią. Racja, nie ugryzł mnie, ale wyrządził o wiele większą krzywdę – pozostawił ślad w mojej słabej psychice. Jedna z hipotez postawiona przez panią psycholog zakłada, że moje natręctwa są obroną mojej psychiki przed natrętnym psem, który się narzucał, chociaż wcale nie chciałam. Podobno jest to uczucie zbliżone do tego, jakiego doświadczają ofiary wypadków drogowych. Silny stres, jaki przeżywają, np. przed zderzeniem z samochodem, powoduje później lęk przed samą jazdą, ale mogą lękać się bodźca, jakim jest samochodowa lampa. Ja przeżyłam coś podobnego. W tamtym momencie mój lęk przed psem był jednocześnie lękiem przed utratą życia.

Tuż po tym zdarzeniu poczułam się cała brudna. Czułam, że na moim ciele i ubraniu jest niewidzialna warstwa „czegoś”, co pozostawił po sobie pies. To „coś”, co było na mnie, powodowało, że czułam się niekomfortowo, tak jak ktoś czuje się niekomfortowo np. w niedopasowanym, zbyt ciasnym ubraniu. Wydawało mi się, że pies przeniósł na mnie jakieś bakterie, zarazki, wywołujące ciężką, nieuleczalną chorobę. Te „zarazki” można było zmyć wyłącznie wodą z mydłem lub poprzez pranie – to podpowiadały moje myśli. Kolejne myśli były takie, że mogę być chora, dlatego trzeba unikać psów. Co więcej – pies ma futro, dlatego muszę unikać wszystkich zwierząt, które mają futra. Zaczęłam robić uniki przed dotykaniem wszystkich futer, łącznie z puszkami przy kapturach zimowych kurtek.

Nie bez powodu mówi się, że zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne to choroba myśli. W mojej głowie pojawiały się konkretne myśli, które były natrętne, bardzo częste (obsesje) i prowadziły do irracjonalnych, częstych zachowań (kompulsje). Czasami wydawało mi się, że te myśli nie są moje, a w mojej głowie siedzi ktoś, kto mówi mi, co mam robić. Tak bardzo nie lubiłam robić tego, co robiłam i myśleć o tym, o czym myślałam, a jednak musiałam, bo ktoś mi kazał, a ja nie potrafiłam się przeciwstawić.

Można powiedzieć, że aby poradzić sobie z problemem, wystarczyło nie głaskać zwierząt, jednak to nie było takie proste. Bardzo często na ulicy psy same podbiegały, żeby, jak mawiają właściciele, „przywitać się” i mnie obwąchać. Takie sytuacje były najgorsze. Wiązało się to niemal za każdym razem z praniem ubrań, nawet takich świeżych, które dopiero co włożyłam. Z kolei buty myłam mydłem lub płukałam w wodzie z proszkiem do prania. Jak można się domyśleć, wszystko ulegało szybszemu niszczeniu.